Wiadomości
Udostępnij:
Opiekunowie karmili ją butelką i zabierali do domu. Tak wygląda kangurzyca Stefcia
-
30.03.2026 14:47
-
Aktualizacja: 14:47 30.03.2026
Niezwykła historia mieszkanki warszawskiego zoo. Kangurzyca Stefcia musiała być wychowana nie przez matkę, a przez opiekunów z ogrodu zoologicznego. – Od pierwszych dni życia zmagała się z poważnymi trudnościami – przyznała Anna Karczewska z zoo. Stefcię można spotkać już na wybiegu, gdzie coraz pewniej odnajduje się wśród innych kangurów, a ogród chwali się jej zdjęciami.
Warszawskie zoo pokazało małą kangurzycę, którą odchowali opiekunowie ze stołecznego ogrodu zoologicznego. Zwierzę najpierw było wyrzucane z torby przez brata, a później nie mogła być karmiona przez matkę.
– Latem 2025 roku w stołecznym zoo urodziła się samiczka kangura rudego, która od pierwszych dni życia zmagała się z poważnymi trudnościami. Dzięki zaangażowaniu opiekunów i karmienia zastępczego młoda kangurzyca – dziś znana jako Stefcia – przeżyła i rozwija się prawidłowo – poinformowała Anna Karczewska ze stołecznego zoo.

Brat wyrzucał ją z torby matki
Opiekunowie wielokrotnie próbowali wkładać kangurzycę do torby mamy. Jednak silniejszy, starszy brat nadal ją z niej wyrzucał. Karczewska zaznaczyła, że po oddzieleniu od starszego brata sytuacja została ustabilizowana, a młoda kangurzyca rozwijała się prawidłowo. – Jednak po miesiącu pracownicy ogrodu zoologicznego zaobserwowali, że kangurzątko nie przybiera na wadze, co w tym wieku jest niepokojącym sygnałem. Dokładna kontrola wykazała, że matka kangurzycy przestała produkować mleko – wyjaśniła.
Opiekunowie próbowali przenieść kangurzycę do torby innej samicy, jednak ta nie zaakceptowała małej. Dla zaledwie kilkumiesięcznego kangurka oznaczało to poważne zagrożenie życia, gdyż w tym okresie mleko stanowi kluczowy element jego diety.
Aby ratować kangurzycę podjęto decyzję o sztucznym karmieniu. W odchowanie zwierzęcia zaangażowani byli m.in. opiekunowie: Dawid Wdowiński i Anna Bentkowska. Karmili kangurzycę co kilka godzin, również w porze nocnej oraz nosili w specjalnej torbie. Kangurzyca spędzała z nimi całe dni i noce, jeżdżąc do domu i wzbudzając niemałe zainteresowanie po drodze i na osiedlu.

– Początkowo mała kangurzyca była karmiona mlekiem sześć razy dziennie, jednak z biegiem czasu zaczęto stopniowo ograniczać częstotliwość karmień z butelki. Równolegle do jej diety opiekunowie wprowadzali coraz większe ilości świeżych warzyw, płatków owsianych oraz specjalistycznego granulatu dla kangurów – przekazała Karczewska.

Stefcia już na wybiegu
Po blisko dwóch miesiącach kangurzyca przekroczyła pięć kilogramów i rozpoczęła kolejny etap w swoim życiu - stopniową reintegrację ze stadem. Otrzymała też imię - Stefania (Stefcia). Wybrała je osoba, która wsparła zwierzę swoją pomocą i zauroczona jej historią, przywozi jej karmę.
Obecnie Stefcię można spotkać na wybiegu, gdzie coraz pewniej odnajduje się wśród innych kangurów.

Kangur rudy jest największym z obecnie żyjących torbaczy. Długość jego ciała wynosi od 75 cm do 140 cm, długość ogona 65 -100 cm. Masa ciała waha się w granicach 20 – 85 kg. Samce są większe od samic i o połowę cięższe.
Na brzuchu samic jest charakterystyczny fałd skóry, tzw. torba, w której pierwsze miesiące życia spędza noworodek.
Kangurzątko rodzi się wielkości fasolki, po czym samodzielnie wdrapuje się do torby, gdzie spędza nawet kilka miesięcy, rosnąc i nabierając sił.
Kangur rudy jest wyłącznie roślinożercą, a jego dieta składa się głównie z zielonych ziół, w tym traw i roślin dwuliściennych. Może pozostawać bez wody przez długi czas, jedząc bogate w wodę sukulenty
Kangur rudy występuje w całej środkowej Australii z wyjątkiem Tasmanii. Najczęściej żyją w grupach, po około 10 osobników. Kangur rudy nie jest zagrożony i nadal jest gatunkiem występującym licznie.
Źródło:
Autor:
RDC /PL