Zatrzymania, zarzuty i taśmy. Politycy w "Bez ogródek" o aferze ws. Zondacrypto

  • 06.09.2026 12:27

  • Aktualizacja: 07:28 07.09.2026

Taśmy na stół – mówią politycy PiS. Chodzi o aferę Zondacrypto, która byłą tematem audycji "Bez ogródek". O tym, że są taśmy powiedział ostatnio minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek. W niedzielę 6 września pytała o to Agnieszka Gozdyra w studiu Polskiego Radia RDC.

W prokuraturze są taśmy dot. sprawy Zondacrypto - powiedział szef MS, prokurator generalny Waldemar Żurek. Zaznaczył, że nie może przekazać, kogo dotyczą te nagrania. Poinformował także, że prokuratura ma hipotezę roboczą dotyczącą tego, co stało się z b. szefem giełdy kryptowalut Sylwestrem Suszkiem. 

"Wszystkie informacje powinny zostać ujawnione"

W niedzielę 6 września Agnieszka Gozdyra w studiu Polskiego Radia RDC zapytała o to polityków różnych opcji.

Po co wzbudzać takimi informacjami taki niepokój. Śledztwo może się toczyć, ale wszystkie informacje w tej sprawie powinny zostać opublikowane i ujawnione albo się w ogóle o nich nie powinno mówić. Jak minister Żurek mówi "A" to powinien też powiedzieć "B" – mówił Rafał Weber z PiS.

  
Michał Szczerba, europoseł KO, powtórzył to, co mówią politycy partii rządzącej od początku. Jego zdaniem to jest afera PiS-u, a taśmy pogrążą polityków właśnie tej partii. 

 Jeżeli pojawiają się taśmy, to oznacza, że oszust, jakim jest pan Kral, zaczyna współpracować z prokuraturą, że udostępnia różnego rodzaju nagrania, które mam absolutne przekonanie, będą obciążały polityków PiS-u, którzy byli gotowi robić za lobbystów, być na usługach człowieka, który oszukał dziesiątki tysięcy osób – wskazał. 

   
Wśród wątków afery są poprawki do ustawy o kryptoaktywach posła Moskala. Zdaniem Michała Połuboczka z Konfederacji, te zapisy w praktyce uderzyły w Zondacrypto.

Jeżeli były składane poprawki, to liberalizujące rynek w Polsce. Czyli dla Zondy źle, ponieważ Zonda to firma estońska. Jej zależy, żeby w Polsce nie było żadnej innej firmy, bo wtedy zarabia, tak? Więc poprawki Moskala de facto uderzyły w interesy Zondy – mówił. 

   

PiS próbuje mydlić oczy?

PiS broni się przed zarzutem, że to afera PiS. Wskazują, że otoczenie polityczne Donalda Tuska też korzystało z finansów giełdy kryptowalut. Piotr Kowal z Lewicy uważa, że politycy PiS dziś próbują mydlić Polakom oczy.

Waszym argumentem, że strona rządowa ma coś wspólnego, jest jakieś zdjęcie Tuska z koszulką, na której jest logo Zondacrypto, a wasi politycy po prostu wprost przyjmowali pieniądze – tłumaczył.   
   
Kamil Wnuk mówił, że ta afera zaszkodzi całej scenie politycznej.  Zaapelował, aby ci, którzy są zamieszani w sprawę, sami się ujawnili 

 To może zaszkodzić całemu naszemu systemowi demokratycznemu. Natomiast zakładam przede wszystkim i liczę na to, że jeżeli więcej osób maczało palce w tym oszustwie na ogromną skalę, to najlepiej, co by mogli zrobić, to po prostu przyznać się do winy i zacząć współpracować z prokuraturą, zrzec się immunitetu i mandatu poselskiego – wskazał. 

   
 W śledztwie dotyczącym Zondacrypto zatrzymani zostali między innymi szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz oraz wieloletni współpracownik założyciela giełdy Sylwestra Suszka, Roman Ż.  

Śledztwo ws. Zondacrypto zostało wszczęte przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach w kwietniu pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. Dotychczas wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie. W sierpniu śledztwo ws. Zondacrypto połączono ze śledztwem ws. zaginięcia Sylwestra Suszka, które prowadzi delegatura Prokuratury Krajowej w Katowicach. 

Źródło:

RDC

Autor:

Bartłomiej Sobczyk/PL