"Jana Frycza nie dało się pomylić z nikim innym". Pogrzeb wybitnego aktora w Warszawie

  • 07.09.2026 11:59

  • Aktualizacja: 15:38 07.09.2026

Jan Frycz spoczął na Starych Powązkach w Warszawie. Aktor teatralny, filmowy, występujący również w spektaklach Teatru Polskiego Radia, zmarł 15 sierpnia. Uroczystość o charakterze państwowym odbyła się w Sali Pożegnań na Powązkach Wojskowych w Warszawie.

Artyści, przedstawiciele władz, rodzina i przyjaciele pożegnali Jana Frycza na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Wybitny aktor filmowy i teatralny zmarł 15 sierpnia w wieku 72 lat. Uroczystość miała charakter państwowy i świecki.

W sali pożegnań powązkowskiej nekropolii wystawiono urnę z prochami artysty wraz z przyznanymi mu odznaczeniami - Krzyżem Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski oraz Złotym Medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis".

"Jana Frycza nie dało się pomylić z nikim innym"

Uroczystość rozpoczęła się o 11:00 w Sali Pożegnań na Powązkach Wojskowych. List do uczestników napisała Marta Cienkowska, szefowa MKiDN. Minister kultury odkreśliła, że "trudno żegnać aktora, którego głos, twarz i sposób bycia zapisały się tak mocno w naszej pamięci". "Przez niemal pięć dekad wychodził na scenę, stworzył dziesiątki niezapomnianych ról. Pracował z najwybitniejszymi polskimi reżyserami. Był obecny w teatrze, kinie i telewizji. Ale liczby i tytuły nie mówią o nim najważniejszego, bo Jana Frycza nie dało się pomylić z nikim innym" - wskazała.

Jak zaznaczyła, Frycz miał "niezwykłą sceniczną obecność, potrafił z ciszy zrobić scenę, z jednego spojrzenia - całą historię człowieka". "Nie grał po to, żebyśmy podziwiali aktora. Grał po to, żebyśmy zobaczyli człowieka. Jego bohaterowie często byli trudni, niejednoznaczni, czasem mroczni, ale zawsze prawdziwi" - podkreśliła.

Ministra kultury napisała, że właśnie tej prawdy Frycz szukał w swoim zawodzie. "Dlatego był nie tylko wybitnym aktorem, był także ważnym punktem odniesienia dla kolejnych pokoleń artystów. Partnerem, kolegą, mistrzem" - dodała.

"Jan Frycz pozostał człowiekiem teatru do końca. Jego ostatnią rolą był Król w »Termopilach polskich« Jana Klaty na scenie Teatru Narodowego. Niedługo przed śmiercią uczestniczył jeszcze w próbach kolejnego spektaklu - »Oresteja«" - przypomniała Cienkowska. "To bardzo symboliczne, bo dla aktora scena jest czymś więcej niż miejscem pracy, jest domem" - dodała.

"Dzisiaj ten dom na chwilę milknie, ale nie jest pusty. Zostają role, głosy, spojrzenia, gesty. Zostają w pamięci widzów i artystów, którzy mieli szczęście z nim pracować. Teatr jest sztuką ulotną. Spektakl się kończy, gasną światła, scena pustoszeje. A jednak coś pozostaje. I dlatego wielki aktor może odejść z życia, ale nie odchodzi z teatru" - wskazała szefowa MKiDN.

Podziękowała także Fryczowi "za role, za prawdę, za odwagę, za teatr i za to, że przez tyle lat przypominał nam pan, że na scenie zawsze najważniejszy jest człowiek". List odczytał podsekretarz stanu w MKiDN Sławomir Rogowski.

"Wymykał się kategoriom"

Zmarłego żegnał również m.in. Jan Englert. - Uważałem się za zawodowego starszego brata Jana Frycza. Myślę, że to była świadomość jednostronna - on nigdy nie czuł się ode mnie młodszy. Bardzo trudną jest rzeczą dla starszego brata stwierdzić, że młodszy jest zdolniejszy. Wielokrotnie tego doświadczyłem - mówił wieloletni dyrektor Teatru Narodowego w Warszawie.

W swoim przemówieniu podkreślił, że mówimy o "fenomenie aktorstwa Jana Frycza”. - Rzadko z nim grałem. Tak się złożyło, że częściej go reżyserowałem, więc relacja tego starszego brata z młodszym bratem powinna być zachowana - przyznał Englert.

- Janek był jednocześnie rozentuzjazmowanym chłopcem i zgorzkniałym, sceptycznym starszym panem. Te dwie postaci mieszkały w nim nieustannie. Nie było wiadomo, czy dziś będę rozmawiał z Fryczem, który biega z jego modelem samolotu i chce, żeby pofrunął, czy z tym, który uważa, że wszystko jest okropne, przestarzałe i trzeba od nowa zacząć. Uczył mnie tego, że nic nie jest nam dane na zawsze - dodał.

- Nigdy nie wiedziałem, co mnie spotka ze strony Janka. To było fantastyczne. Nie wiedziałem, co zaproponuje. Czasami, jak już graliśmy przedstawienia, nie wiedziałem, co zagra: czy będzie dzisiaj zgorzkniałym starcem, czy entuzjastą młodości. Wymykał się kategoriom - wspominał Englert.

Wybitny aktor teatralny i filmowy 

Jan Frycz stworzył wiele cenionych przez krytykę i publiczność ról w przedstawieniach Krystiana Lupy, Jerzego Grzegorzewskiego i Jerzego Jarockiego. Występował w repertuarze klasycznym, jak i eksperymentalno-awangardowym. Był obsadzany w rolach bohaterów różnego typu, od życiowych nieudaczników, poprzez makiawelicznych despotów, po neurotyków. Do jego najbardziej znanych kreacji teatralnych należą między innymi tytułowy Lear w "Królu Learze" Williama Szekspira, Mozart w "Amadeuszu" Petera Shaffera czy Iwan Nikołajewicz Zachedryński w "Miłości na Krymie" Sławomira Mrożka w reżyserii Jerzego Jarockiego. Zagrał też w sztuce "Lunatycy. Esch, czyli Anarchia" Hermanna Brocha w reżyserii Krystiana Lupy, w Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie

Jan Frycz miał w dorobku artystycznym miał też kilkadziesiąt ról filmowych, z których wiele zapisało się w historii polskiego kina. Do takich należy między innymi postać przedwojennego inteligenta z "Pożegnania jesieni" w reżyserii Mariusza Trelińskiego, pułkownika w "Pornografii" Jana Jakuba Kolskiego, despotycznego ojca w filmie "Pręgi" Magdaleny Piekorz czy gangstera Dario w serialu "Ślepnąc od świateł". Grał też w komediach romantycznych "Nigdy w życiu"  i "Tylko mnie kochaj" Ryszarda Zatorskiego.     

Aktor został uhonorowany Nagrodą im. Aleksandra Zelwerowicza w 1990 roku za rolę w przedstawieniu "Opis obyczajów..." ks. Jędrzeja Kitowicza w Teatrze STU oraz Iwana w "Braciach Karamazow" Fiodora Dostojewskiego w Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie. Jest trzykrotnym laureatem Polskiej Nagrody Filmowej Orzeł dla Najlepszego aktora drugoplanowego w 2003 roku za "Pornografię", rok później za "Pręgi" i w 2021 za "25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy".

Jedną z ostatnich ról, nad którymi pracował Jan Frycz była postać Prezesa Rady Ministrów w telewizyjnym spektaklu "Król Maciuś Pierwszy". Aktor zmagał się z chorobą nowotworową, był do końca aktywny zawodowo. Spoczął w Alei Zasłużonych na Starych Powązkach.

Źródło:

IAR/PAP

Autor:

RDC /PL

Kategorie: