Wiadomości
Udostępnij:
"To wygląda na pogrzeb prawicy". Politycy w "Bez ogródek" o aferze Zondacrypto
-
30.08.2026 12:30
-
Aktualizacja: 07:45 31.08.2026
"To wygląda na pogrzeb prawicy" – politycy na antenie Polskiego Radia RDC komentowali rozwojową aferę wokół upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto.
"Trudno uwierzyć, że politycy nie wiedzieli"
Jak podkreśliła Agata Diduszko-Zyglewska z Lewicy, "trudno uwierzyć, że politycy nie wiedzieli, z jaką firmą mają do czynienia".
– Są naprawdę politykami pierwszego rzędu, pracującymi w polskim parlamencie, którzy przyjmują pieniądze od takiej firmy i nie sprawdzają, co to jest za firma, jakie ma powiązania i jaka jest jej historia? Nie, raczej nie wierzymy w takie rzeczy, ponieważ, naprawdę, to jest niesłychanie ważne, żeby rozumieć, co się dzieje. Politycy stanowią prawo – dodała.
Ewa Schädler z Polski 2050 twierdzi, że należy śledzić, gdzie szły pieniądze z Zondacrypto i kto z nich korzystał.
– W tym całym natłoku polityków, którzy korzystali finansowo, nie możemy zapomnieć również o stacji telewizyjnej, która bardzo mocno kształtuje opinię publiczną, a więc o Republice, która kasowała ogromne pieniądze. To było prawie 40 milionów, zdaje się, 70 proc. wszelkich wydatków. Telewizja Republika nie ograniczała się tylko do reklam, ale również w serwisach informacyjnych dokonywała pochwał dotyczących właśnie Zondacrypto. I z tej strony firma Zondacrypto miała również kolejnych klientów – mówiła Schädler.
"Zastanawiam się, czy mogą spać spokojnie"
Jak podkreślił Norbert Kaczmarczyk z Prawa i Sprawiedliwości, z kontraktów z Zondacrypto korzystało wiele podmiotów.
– Jak tak analizuję tę sprawę, to zastanawiam się, czy pan Arkadiusz Mirik i Wojciech Szczęsny mogą spać spokojnie ze względu na to, że Zondacrypto sponsorowała również Juventus Turyn. Myślę, że wiele instytucji i tak samo klubów sportowych, mediów korzystało z tych kontraktów i sponsoringu reklamowego poprzez pieniądze, które otrzymywały od Zondacrypto, jeśli chodzi o reklamy. Ja wykazuję szeroki kontekst sprawy – dodał.
Afera Zondacrypto – o co chodzi?
Afera Zondacrypto dotyczy upadku giełdy kryptowalutowej, wobec której prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie podejrzenia oszustwa znacznej wartości i prania pieniędzy. Szacowana szkoda wynosi co najmniej 350 mln złotych. Do prokuratury wpłynęło już ponad 3,5 tys. zawiadomień od osób, które twierdzą, że straciły pieniądze lub nie mogły ich wypłacić.
Jednym z najświeższych wątków w sprawie jest proces prezesa PKOl Radosława P., który 27 sierpnia 2026 roku został zatrzymany przez służby i doprowadzony do prokuratury. Jak informował Prokurator Generalny Waldemar Żurek, P. postawiono zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokajania części wierzycieli kosztem innych w sytuacji zagrożenia niewypłacalnością. Według śledczych Radosław P. miał wypłacić sobie 195 tysięcy złotych i sto tysięcy euro w kwietniu 2026 roku, gdy problemy z wypłatami dotykały już innych klientów giełdy. W śledztwie pojawia się również wątek luksusowego zegarka wartego około 40 tysięcy euro, który P. miał otrzymać od byłego szefa Zondacrypto Przemysława Krala. Prezez PKOl twierdzi, że sam za niego zapłacił. Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec Radosława P. trzymiesięcznego aresztu tymczasowego.
Śledztwo ws. afery Zondacrypto trwa i obejmuje również byłych przedstawicieli giełdy oraz jej powiązania biznesowe, polityczne i sponsorskie. Prokuratura zabezpiecza majątek mogący posłużyć do odzyskania pieniędzy przez pokrzywdzonych.
Posłuchaj całej audycji:
Źródło:
Autor:
RDC , Joanna Tarkowska-Klinke/OW
Kategorie: