Latarnia w Gąskach, pałac Bismarcka i relaks w Połczynie Zdroju. Wakacyjne propozycje Radia Koszalin

  • 29.07.2026 12:18

  • Aktualizacja: 12:18 29.07.2026

"Podróżowanie z radiem" to wakacyjna akcja Polskiego Radia RDC oraz regionalnych rozgłośni Polskiego Radia. Dziennikarze podpowiadają, gdzie warto wybrać się zarówno na krótki wypad, jak i dłuższy urlop, jakie miejsca odwiedzić oraz czego spróbować w różnych regionach Polski. Radio Koszalin zachęca do odwiedzenia latarni morskiej w Gąskach i pałacu Bismarcka w Warcinie, a także do relaksu w uzdrowisku w Połczynie-Zdroju oraz spotkania z kucykami w Toporzyku.

Latarnia w Gąskach

Jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli polskiego wybrzeża. Od lat wskazuje drogę żeglarzom i zachwyca turystów. Radio Koszalin zaprasza do latarni w Gąskach. 

Została ona uruchomiona w 1878 roku. Ma ponad 50 metrów wysokości, co czyni ją drugą po Świnoujściu, najwyższą latarnią morską w Polsce.

Latarnia w Gąskach powstała ze względu na płycizny, brakowało punktów orientacyjnych. Gąski nazywały się wtedy Funkenhagen. Nie było dojazdu, praktycznie drogi polne, więc cały materiał był drogą morską przywożony – opowiada starszy latarnik z Gąsek Piotr Laskowski.

Z czasem rola latarni straciła na znaczeniu, ponieważ wchodziła radionawigacja, a gdy wprowadzono GPS wydawało się, że latarnie morskie stracą swoją funkcję. 

Na przestrzeni 50-100 km można natknąć się na więcej, niż jedną latarnię. Nie powinna jednak mieć takiego samego światła, żeby nie zmylić żeglarzy czy marynarzy.

W zasadzie wszystkie latarnie mają światło mrugające. Każda latarnia ma charakterystykę świetlną opisaną w locji. Nasza latarnia ma cykl światła 15 sekund, dwa krótkie błyski po 2,5 sekundy, jeden długi 6,4 sekundy  i przerwy 1,2 sekund. Jak to się wszystko zsumuje, to wychodzi 15 sekund cyklu, czyli dwa krótkie błyski, jeden długi – mówi latarnik.

fot. Radio Koszalin 

Do latarni prowadzi 226 schodków. – Po lewej stronie mur, po prawej stronie mur i kręte schody do góry – opowiada latarnik.

Po przejściu krętych schodków zostaje 10 stopni metalowych i wyjście na taras widokowy na wysokości 41,5 metra.

Piękny widok jest na całe Gąski, teraz już prawie miasteczko. Widać Koszalin, widać Górę Chełmską. Jak ktoś się przyjrzy, dobrze widać katedrę w Kołobrzegu – podkreśla.

Latarnia w Gąskach jest otwarta dla zwiedzających od 1 maja do końca października od godz. 10.00. Godzina zamknięcia skraca się w zależności od pory roku. Na wiosnę jest to godz. 17.00, w maju i czerwcu do 19.00, w lipcu, sierpniu – godz. 20.00. We wrześniu i w październiku czas otwarcia latarni zwykle jest nieco krótszy. 

Pałac Bismarcka w Warcinie

Polskie Radio Koszalin zachęca też do odwiedzenia do Warcina – malowniczo położonej wsi w gminie Kępice. Dojazd samochodem z Koszalina zajmuje około godziny, a ze Słupska niespełna 40 minut. To miejsce wyjątkowe i niepowtarzalne – zarówno dla pasjonatów historii, miłośników ogrodów i zwierząt. Do 1945 roku gospodarzem obiektu była rodzina von Bismarck.

Bardzo dużo ludzi nas odwiedza i odwiedzają nas nie tylko w czasie wakacji, sezonu urlopowego, ale przez cały rok – mówi Sławomir Ziemianowicz, dyrektor technikum leśnego imieniem profesora Stanisława Sokołowskiego w Warcinie – I wszyscy pytają mnie, czy mogą iść do pałacu Bismarcka. Ja zawsze tę rozmowę z turystami zaczynam od tego, że od 80 lat tutaj funkcjonuje technikum leśne w Warcinie. My jesteśmy gospodarzem tego obiektu i to jest nasza główna funkcja dzisiaj – dodaje.

fot. Radio Koszalin

Tym, którzy planują przyjazd do Warcina w dni świąteczne, kiedy szkoła jest zamknięta, pozostaje ogród dendrologiczny i inne atrakcje, w tym m.in. Czarcia Góra, czyli dawna kwatera nagrobna Bismarcków oraz tablice nagrobne, które kanclerz Bismarck stawiał swoim psom. 

Można chociażby zobaczyć na ścianie wschodniej pałacu płaskorzeźbę konia Bismarka, który nazywał się Schmetterling, czyli motylek. Można też przejść się po ogrodzie dendrologicznym, gdzie znajduje się wiele ciekawych gatunków drzew i krzewów. A w czasie, kiedy obiekt jest otwarty, można obejrzeć zabytkową salę myśliwską. No i główną atrakcją jest zachowana w stanie takim, jak przed 150 laty sala kominkowa, w której był gabinet kanclerza – opowiada. 

fot. Radio Koszalin

W sali kominkowej, po lewej stronie znajduje się herb Alzacji, po prawej Lotaryngi, bo Bismarck zjednoczył obydwa landy. Na kominku widnieje napis "In Trinitate Robur" - w Trójcy Siła. W sali stoi też popiersie cesarza Wilhelma i liczne trofea z safari, przywiezione przez syna Bismarcka.  

Jak opowiada dyrektor, jedna z teorii głosi, że w tym pałacu powstała depesza emska, która stała się przyczyną wojny francusko-pruskiej.

Bismarck, jako zagorzały myśliwy, w Warcinie spędzał sporo czasu. 

Był też gospodarzem,  był właścicielem pól i lasów wokół Warcina. I tutaj uczęszczał do kościoła, dzisiaj kościoła w Ossowie. A aleja, która prowadzi prosto spod pałacu, wychodzi na obiekt kościelny – zaznacza. 

Uzdrowisko w Połczynie-Zdroju

Dużym zainteresowaniem w sezonie letnim cieszy się uzdrowisko w Połczynie-Zdroju, które latem przyciąga kuracjuszy z całego kraju. Pacjenci naprawdę mają dużą swobodę wyboru.

Jeśli chodzi o zabiegi, największą popularnością cieszą się zabiegi borowinowe, które bardzo dobrze wpływają na zdrowie, na narządy ruchu, relaksują. Oprócz borowin oferowane są też zabiegi związane z solanką.

fot. Radio Koszalin

Dodatkowo proponowane są zabiegi związane z kwasową węglowką, kompleks basenowy czy basen otwarty. Jest też bogata oferta zabiegów pielęgnacyjnych, masaży, a także zabiegów modelujących sylwetkę, peelingi, które mają pozwolić odprężyć ciało i umysł.

Hodowla kucyków w Toporzyku

W Toporzyku z kolei warto odwiedzić hodowlę kucy walijskiskich i szetlandzkich. Prowadzi je Joanna Konarzewska.

Jak sama mówi, te piękne zwierzęta dają jej mnóstwo radości, choć hodowla jest wymagająca. Jednak zawsze najpiękniejszym momentem jest pojawienie się w stadzie kolejnego źrebaka. Co ciekawe, często kuce są inspiracją dla artystów, którzy przyjeżdżają do Stacji Toporzyk, na artystyczne plenery.

Mieliśmy mnóstwo marzeń. Konie pojawiły się właściwie przypadkiem – opowiada Konarzewska. 

fot. Radio Koszalin

Potem przyjechały kuce walijskie. I – jak podkreśla  – tak rozwinęła się hodowla. 

Pytana, dlaczego zdecydowała się na hodowlę kucyków, mówi, że te "charakteryzują się niezwykłą osobowością i charakterami". Poza tym są nieduże, przyjazne dzieciom i bezpieczne.

Nie straszą swoją posturą, każdy może podejść i nawet osoba, która nie zna, to powolutku może się do nich przyzwyczajać. Do tego też służą nasze kuce szetlandzkie. Kiedy ktoś naprawdę boi się koni, to jest taki koń pierwszego kontaktu – poleca. 

 

Źródło:

Radio Koszalin

Autor:

RDC /Agnieszka Pękalska-Nowak, Adria Jakubik, Patryk Żak/ED