Donald Tusk zabrał głos po RBN. "Zaoferowałem prezydentowi, że jestem gotów na spotkanie w cztery oczy"

  • 03.11.2026 21:13

  • Aktualizacja: 21:26 03.11.2026

Premier Donald Tusk poinformował we wtorek 3 listopada po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, iż zaoferował prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, że jest gotów w tym tygodniu na spotkanie w cztery oczy. Politycy mieliby wspólnie zastanowić się, jak trwale obniżyć napięcie w kraju.

Premier zaproponował prezydentowi spotkanie

Premier zaznaczył, że jeśli chodzi o sprawę Trybunału Konstytucyjnego, nie chodzi mu o to, by ktoś zatriumfował, czy ktoś kogoś upokarzał. - Zaoferowałem także panu prezydentowi, że jestem gotów w tym tygodniu na spotkanie w cztery oczy, byśmy zastanowili się nad tym, jak na trwałe obniżyć to napięcie - poinformował.

Przyznał, że pewnie obaj zostaną "przy swoich opiniach, przy swoich zdaniach w wielu sprawach". - Odczuwamy obaj wspólną odpowiedzialność, prezydent i ja, żeby w sytuacji narastającego zagrożenia ze wschodu, w sprawach bezpieczeństwa i ładu wewnętrznego starać się szukać tam, gdzie to jest tylko możliwe, porozumienia i żeby łagodzić emocje - powiedział szef rządu.

Pytani o kwestię spotkania ministrowie z Kancelarii Prezydenta potwierdzili na wieczornym briefingu prasowym, że otrzymali taki wniosek ze strony premiera. Rzecznik Rafał Leśkiewicz zaznaczył, że prezydent "wielokrotnie deklarował", Iż jest gotowy spotkać się z premierem, jeżeli ten zwróci się o takie spotkanie.

"Tutaj na szczęście nie ma sporu"

Podczas konferencji prasowej szef rządu powiedział również, że konkluzje po wtorkowym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego są "dość obiecujące". - W sprawie [...] bazy amerykańskiej [...], po długiej dyskusji uznaliśmy, że główne ośrodki władzy, w tym prezydent i rząd, współpracują. Naszym zadaniem jest doprowadzenie do szczęśliwego końca tego projektu, a więc stałej obecności żołnierzy amerykańskich w Polsce - podkreślił Tusk. Dodał, że w sprawie utrzymania i wzmocnienia amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce panuje "bardzo szeroki konsensus".

Powiedział ponadto, że podczas RBN szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesław Kukuła przekazał informacje "dotyczące rozmaitego typu zagrożeń, które związane są z agresywną polityką Rosji i z sygnałami, które każą nam (Polsce) przygotować się do tej jesieni i zimy w sposób szczególny, biorąc pod uwagę przede wszystkim bezpieczeństwo obywateli i bezpieczeństwo państwa". Premier Tusk podkreślił, że w tej kwestii miał poczucie, iż wszyscy obecni na sali byli zgodni co do tego, że "rzeczywiście sytuacja geopolityczna i agresywne zachowania ze strony Rosji, także sygnały ostrzegawcze ze strony służb różnych państw, w tym także naszych, [...] każe nam konsolidować i władze polityczne, i całe społeczeństwo wokół kwestii bezpieczeństwa”. - Tutaj też na szczęście nie ma sporu. Jest oczywiście niepokój, na ile jesteśmy przygotowani, jak mają wyglądać te scenariusze - dodał szef rządu.

Ważny krok ws. NBP

Wcześniej, przed posiedzeniem rządu, premier powiedział, że "zgodnie z rekomendacją pana ministra Domańskiego złożył podpis, kontrasygnatę, pod propozycjami nowych członków zarządu Narodowego Banku Polskiego". Podkreślił, że dokumenty zostały odesłane do prezydenta, "bo tam jeszcze trzeba jego podpis". Dodał, iż "ktoś w naszym kraju musi myśleć, jak stabilizować sytuację" i "jak stabilizować polską złotówkę". - Niezależnie od tego, jak wyglądają sprawy prezesa Adama Glapińskiego - mówię tutaj o postępowaniu w Sejmie - to sam Narodowy Bank Polski musi być chroniony przez nas wszystkich przed jakimiś niepotrzebnymi wstrząsami. Groził nam taki klincz - brak zarządu, brak możliwości prowadzenia prac NBP - i dlatego zdecydowałem się na ten krok, na ten gest, i zaakceptowałem zaproponowane zmiany - powiedział premier.

Podczas wtorkowej konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego szef rządu potwierdził, że chodzi o nominacje czterech nowych członków zarządu NBP. - Porozumieliśmy się (z prezydentem Karolem Nawrockim - red.) ze względu na potrzebę ustabilizowania sytuacji wokół Narodowego Banku Polskiego i moja decyzja o podpisaniu nominacji dla czterech nowych członków zarządu NBP będzie zaakceptowana - powiedział.

Obecnie w skład zarządu banku centralnego wchodzą: Adam Lipiński - II wiceprezes NBP, którego kadencja upływa w środę 4 listopada, Marta Gajęcka (pełni funkcję do 1 stycznia 2027 r.) oraz Paweł Mucha, Artur Soboń, Rafał Sura i Paweł Szałamacha (ich kadencje upływają w 2028 lub w 2029 r.). Jak informowali prezydenccy urzędnicy, w październiku prezydent Karol Nawrocki po raz drugi skierował do premiera decyzje o powołaniu do zarządu Marty Kightley jako I wiceprezesa NBP oraz trzech obecnych członków RPP: Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka i Marcina Zarzeckiego (Kotecki i Litwiniuk zostali zgłoszeni przez partie obecnej koalicji, a Zarzeckiego zgłosił prezydent). Marta Kightely już pełniła funkcję I wiceprezesa, z kolei powołanie trzech członków RPP do zarządu oznacza, że teraz musi zostać uzupełniony skład RPP. Rada bowiem powinna liczyć 10 członków (w tym jeden to prezes NBP).

"Niektórzy mylą dwa formaty spotkań"

Podczas wtorkowej konferencji prasowej premier Donald Tusk został też zapytany o komentarz do faktu, iż na początku posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego tylko prezydent Karol Nawrocki miał możliwość zabrania głosu w części otwartej dla mediów, natomiast on sam nie. - Niektórzy mylą dwa formaty spotkań prezydenta, rządu i różnych sił politycznych - odpowiedział Tusk.

Przypomniał, że podczas posiedzeń Rady Bezpieczeństwa Narodowego zawsze było tak, że prezydent "otwiera jako prowadzący i gospodarz". Potem zaś prowadzone są rozmowy bez obecności mediów. - Gdybym miał możliwość (zabrania głosu - red.), pewnie byłoby ciekawej. Odpowiedziałem panu prezydentowi na to jego pierwsze wystąpienie chyba niepotrzebnie konfrontacyjne. Powiedziałem, że było w mojej ocenie bardzo interesujące z jedna małą wadą - że nie miało nic wspólnego z rzeczywistością - mówił Tusk. - Padły niepotrzebne słowa, rozumiem, prezydent też jest w jakichś emocjach, ale moim zadaniem jest, żeby sytuacje uspokoić. Tym bardziej, że dziś było widać, że ten spokój jako taki jest możliwy - dodał szef rządu. 

- Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby sytuacja w Polsce była ustabilizowana i żebyśmy mogli się skoncentrować na pracy i na naszych obowiązkach, tak jak dzisiaj Trybunał - powiedział premier. Zapowiadając spotkanie z prezydentem w cztery oczy, podkreślił, że spróbują wspólnie poszukać "może jakichś rozwiązań na przyszłość, które uchronią Polskę przed wstrząsami politycznymi”.

Zapytany o termin spotkania z prezydentem, Tusk zapowiedział, że nie zostanie on ujawniony mediom. - Chcemy rozmawiać w cztery oczy, bez tej presji, politycznej nerwówki. Czasami taka rozmowa twarzą w twarz, w spokoju, przynosi pewne rozwiązania - dodał. Zaznaczył w kontekście sporu o TK, że "tu nic nie jest proste". - Ale dla mnie rzeczą ważną jest, że jest gotowość do poważnej rozmowy, jak zapobiec eskalacji emocji politycznych. Dla mnie to jest najważniejsze - podkreślił.

Dodał, że rozwiązanie, które by usatysfakcjonowało wszystkie strony konfliktu wokół Trybunału, "być może jest dzisiaj niemożliwe”. - Ale […] na pewno możliwa jest uczciwa, szczera rozmowa […]. Nawet jeśli będziemy pozostawali przy swoich zdaniach, być może znajdziemy jakieś rozwiązanie, które będzie do zaakceptowania przez wszystkich - podkreślił Tusk, dodając, że "parę osób na tym pracuje".

Premier stwierdził, iż jest przekonany, że z prezydentem powinni "na stałe pracować razem, we dwóch, na rzecz bezpieczeństwa Polski, w tym obniżania napięcia i unikania konfliktów wewnątrz naszego kraju”. - Myślę, że obaj zrobiliśmy dobry krok w tę stronę - zakończył Tusk.

Źródło:

PAP

Autor:

RDC /MH

Kategorie: