Wiadomości
Udostępnij:
Polskiej gospodarce jest potrzebna migracja? Politycy o antyimigranckich protestach
-
20.07.2025 13:29
-
Aktualizacja: 12:43 21.07.2025
Nie ma powodów, by wytwarzać epidemię strachu. Polacy sami by na ulice w tej sprawie nie wyszli, są straszeni przez Konfederację — tak politycy komentowali w Polskim Radiu RDC antyimigranckie marsze. W sobotę w 80 miastach - m.in. w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Łodzi, Poznaniu, Gdańsku, Białymstoku i Lublinie - o godz. 12.00 odbyły się pikiety Konfederacji pod hasłem „Stop imigracji!”. W wielu miastach odbyły się również kontrmanifestacje organizowane przez środowiska lewicowe.
Stop migracji, a w kontrze stop rasizmowi i faszyzmowi. W takim duchu w prawie 80 miastach Polski upłynęła sobota. Protesty antyimigranckie zorganizowali działacze Konfederacji oraz środowiska kibicowskie. W kontrze do tych manifestacji zebrali się w wielu miejsca kraju sympatycy idei lewicowych i działacze koalicji antyfaszystowskiej.
Zgromadzenia antyimigranckie skomentowali na antenie Polskiego Radia RDC goście Agnieszki Gozdyry w audycji „Bez ogródek”.
Robert Sitnik z Polski 2050 mówił, że nie ma powodu do obaw i protestów.
— Konfederacja straszy Polaków, bo liczy na urobek polityczny i to jest jedyny powód tych protestów. Fakty są takie, że ten rząd przez rok zrobił więcej w walce z nielegalną imigracją niż rząd PiS-u przez poprzednie 8 lat. Po drugie, ilość cudzoziemców zawracanych z Niemiec w ramach reemisji też spadła. Po trzecie liczba też tych przestępstw, o których tak się tu Konfederacja martwi, też spada. Cudzoziemcy nie popełniają ich więcej, mimo że jest ich więcej. Powodów nie ma żadnych, żeby protestować — tłumaczył.
Andrzej Rozenek z PO podkreślał, że odsetek przestępstwa popełnianych przez obcokrajowców jest minimalny.
— Nawet w ostatnich dwóch latach można mówić o delikatnym spadku tych zjawisk. Odsetek stosunku zabójstw przeprowadzonych przez cudzoziemców w stosunku do zabójstw przeprowadzonych przez Polaków jest minimalny. Więc wytwarzacie problem celowo. Ten problem wytwarzacie po to, żeby napuszczać Polaków na obcych i głównie niestety na obcych, którzy się wywodzą z Ukrainy, bo jak powiedziałem większość cudzoziemców to są Ukraińcy, a Ukraińcy budują nasze PKB. Codziennie pracują w wielu miejscach i nie widzę naprawdę powodu, żeby wytwarzać tę epidemię strachu — wskazał.
Cudzoziemcy potrzebni gospodarce
Paweł Szrot z PiS-u uważa, że cudzoziemcy są potrzebni naszej gospodarce.
— Ten współczynnik przybywania do Polski pracowników sezonowych to tak naprawdę był współczynnik rozwoju polskiej gospodarki w latach 2015-2023. Jeśli ktoś przyjeżdża, uczciwie pracuje, zarabia pieniądze, przestrzega porządku prawnego i nie tylko, przestrzega też zasad społecznych, tradycji danego kraju, po czym wraca do siebie i wykorzystuje te ciężko zarobione pieniądze na poprawę bytu swojej rodziny, poprawę bytu swoich rodaków, swojego kraju, to wtedy jest wszystko okej — mówił.
Rafał Mekler z Konfederacji był współorganizatorem wczorajszego protestu w Lublinie.
— Mamy dwa rodzaje gości w domu. Mamy ludzi, których zapraszamy i ludzi, których nie zapraszamy. Jeżeli kogoś zapraszamy, to jest gościem pożądanym. Jeżeli ktoś nas nachodzi, nie oczekujemy tej osoby, to jest nachodźcą. [...] Język, który słyszę w przestrzeni publicznej, coraz rzadziej jest językiem polskim — mówił.
Mekler mówił, że groźna jest afrykanizacja Lublina.
— Mam ten komfort, że jestem w stanie pojechać do państw zachodnich i zobaczyć jak wygląda to, do czego nas się prowadzi w państwach zachodnich — tłumaczył.
Na granicach groźniejsze patrole?
Andrzej Rozenek z PO alarmował, że ani narodowość, ani kolor skóry nie powinien być tu wyznacznikiem.
— Wyznacznikiem czegokolwiek jest statystyka, która jest nieubłagana i nie ma nic wspólnego z barwami politycznymi. Statystyka mówi tak: 2021 rok - zabójstwa ogółem 634, podejrzani cudzoziemcy 43. 2024 rok - 503 zabójstwa ogółem w Polsce, 32 cudzoziemcy, czyli koło 470 zabójstw to Polacy. Nie ma zjawiska takiego, które by mówiło nam o tym, że dzieje się coś niespotykanego — powiedział.
Joanna Wicha z Lewicy wskazała, że na granicy z Niemcami ludzie boją się nie uchodźców, a „samozwańczych patroli”.
— Trzeba było te kontrole wprowadzić po to, żeby wykazać, że tych fal uchodźców nie ma. I codzienne statystyki, które przedstawia Straż Graniczna, dowodzą, na przykład dzisiaj na 8 tysięcy czy ileś, tak, chyba 8 tysięcy czy 11 tysięcy sprawdzonych osób na granicy polsko-litewskiej zatrzymano 8. Więc, no, to o czymś świadczy — wskazała.
Od poniedziałku 7 lipca prowadzone są kontrole na 65 przejściach granicznych - 52 na granicy z Niemcami i 13 na granicy z Litwą. Od tego czasu skontrolowano ponad 227 tysięcy osób i 106 tysięcy pojazdów.
Czytaj też: 18. pakiet sankcji UE wobec Rosji. „To jeden z najsurowszych”
Źródło:
Autor:
Marta Hernik/PL
Kategorie: