Wiadomości
Udostępnij:
Katastrofa lotnicza na Lubelszczyźnie. Zginął doświadczony i wieloletni pilot. "Był legendą"
-
06.05.2026 19:57
-
Aktualizacja: 17:56 07.05.2026
W akcji gaszenia pożaru pod Biłgorajem, na Lubelszczyźnie, zginął pilot, który pracował w Mieleckich Zakładach Lotniczych. Jak wspominają go współpracownicy i przyjaciele, był wieloletnim, doświadczonym lotnikiem, pracownikiem m.in. linii lotnicznych LOT, "legendą, od której wszyscy się uczyli".
Czy pożar na Lubelszczyźnie został ugaszony?
Sytuacja pożarowa w okolicach Biłgoraja nadal jest poważna. Od wtorkowego (5 maja) popołudnia trwa tam akcja gaśnicza pożaru lasu w miejscowości Kozaki w gminie Łukowa. W kulminacyjnym momencie ogniem objętych było nawet 250 hektarów. To właśnie podczas gaszenia tego pożaru na ziemię spadł Dromader z bazy lotniczej Regionalnej Dyrekcji LP w Warszawie. Jego pilot, doświadczony lotnik Andrzej, nie przeżył.
Pilot Dromadera zginął w akcji gaśniczej
W akcji gaszenia pożaru pod Biłgorajem zginął pilot, który pracował w Mieleckich Zakładach Lotniczych. Jak czytamy w oświadczeniu spółki, zginął pilot (…) samolotu M-18 Dromader w MZL, oddany swojej pracy i ludziom. Jego śmierć to bolesna strata dla całej społeczności lotniczej oraz wszystkich, którzy mieli zaszczyt z nim współpracować".
Pilot Andrzej był "wieloletnim i doświadczonym pracownikiem, "legendą, od której wszyscy się uczyli", jak mówiła Polskiemu Radiu Rzeszów Zofia Kowalska, członkini zarządu MZL. Jak podkreśliła, samolotami typu Dromader latają tylko bardzo doświadczeni piloci. Poległy pilot wcześniej pracował dla linii lotniczych i w dawnym ZUA, czyli Zakładzie Usług Agrolotniczych, gdzie latał Dromaderem. Jak dodała Zofia Kowalska, piloci pracujący przy gaszeniu pożarów, pracują w warunkach ekstremalnie trudnych – na niskich wysokościach, przy dużym zadymieniu, które często znacznie ogranicza widoczność, i silnych podmuchach wiatru oraz pod dużą presją.
Kondolencje po śmierci pilota złożyli m.in. prezydent Karol Nawrocki, a także szef MSWiA Marcin Kierwiński.
Z ogromnym smutkiem przyjąłem wiadomość o śmierci pilota uczestniczącego w akcji gaśniczej. Rodzinie i Bliskim składam wyrazy głębokiego współczucia.
— Karol Nawrocki (@NawrockiKn) May 6, 2026
Od wielu godzin setki strażaków i funkcjonariuszy służb z odwagą oraz poświęceniem walczą z pożarem na Lubelszczyźnie. Otoczmy…
Dromader wystartował z Warszawy
Gaśniczy dromader, który uległ wypadkowi, operował z bazy lotniczej przy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Warszawie. Obecnie w Warszawie nie ma żadnego samolotu gaśniczego.
– Na terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Warszawie to był jedyny samolot. W umowie z firmą, która nas obsługuje, jest jeden zapis, że w najbliższym czasie otrzymamy samolot zastępczy. Myślę, że to kwestia kilku dni. Dzień, dwa, góra trzy i powinniśmy ten samolot mieć – informuje rzecznik regionalnej dyrekcji Maciej Pawłowski.
Najwyższy stopień zagrożenia pożarowego
To sytuacja szczególnie niebezpieczna, gdyż w lasach na Mazowszu wciąż obowiązuje najwyższy, trzeci poziom zagrożenia pożarowego. Jak zapewnia Maciej Pawłowski, w przypadku rozległego pożaru, regionalne służby otrzymają pomoc od sąsiadów.
– Gdy nie mamy swojego statku powietrznego, wspomagamy się samolotami z ościennych dyrekcji. Gdyby doszło do jakiegoś dużego, trudnego pożaru, a akcja z ziemi będzie utrudniona, możemy liczyć na pomoc z Olsztyna czy Radomia. Z ich terenów przyleci samolot i będzie pomagał gasić pożar na naszym terenie – wyjaśnia rzecznik.
Nie wiadomo, kiedy zakończy się akcja gaśnicza na Lubelszczyźnie.
Źródło:
Autor:
Aneta Łaski/OW
Kategorie: