Wiadomości
Udostępnij:
Szczury w popularnym parku w Warszawie. "Coraz mniej boją się ludzi"
-
21.07.2026 15:45
-
Aktualizacja: 16:26 21.07.2026
Rodziny szczurów zamieszkują warszawską Ochotę. Mieszkańcy zwracają uwagę na obecność tych gryzoni w jednym z najpopularniejszych zielonych zakątków stolicy. – Szczury są tu od lat i coraz mniej boją się ludzi – mówili w rozmowie z reporterką Polskiego Radia RDC.
"Na ławkach, chodnikach, w trawie"
Szczury na warszawskiej Ochocie – mieszkańcy wskazują na pojawienie się licznej grupy tych gryzoni w jednym z najpopularniejszych zielonych zakątków stolicy, Parku Szczęśliwickim. Jak mówili spacerowicze w rozmowie z reporterką Polskiego Radia RDC Anetą Łaski, szczury są w tym miejscu od lat i coraz mniej boją się ludzi.
Szczury w Parku Szczęśliwickim. Czy będzie deratyzacja?
Z przekazanych nam informacji wynika, że dzielnica nie ma w planach pozbywać się zwierząt w "tradycyjny" sposób, rozsypując trutki czy rozkładając lepy. Jak tłumaczy Aleksandra Mazur z ochockiego ratusza, władze chcą ograniczyć populację gryzoni w sposób humanitarny. – Szukamy rozwiązania, które pozwoli ograniczyć liczbę gryzoni w sposób bezpieczny, zgodny z przepisami i z poszanowaniem gatunków chronionych, czyli karczowników. Apelujemy do wszystkich odwiedzających Park Szczęśliwicki o wyrzucanie śmieci wyłącznie do koszy i niepozostawianie resztek jedzenia. To prosty gest, który naprawdę pomaga ograniczyć dostęp gryzoni do pożywienia i zmniejsza ryzyko wzrostu ich populacji – mówi Mazur.
Jak pozbyć się szczurów?
Szczury od lat korzystają z ludzkich "zaniedbań sanitarnych". Rozrzucanie resztek jedzenia, a przede wszystkim dokarmianie dzikich zwierząt, najczęściej ptaków, sprawia, że w miastach zwierzęta te mają wręcz nieograniczone możliwości pokarmowe. Jak w rozmowie z dziennikarką RDC.pl Oliwią Witkowską wyjaśnia Anna Mazurowska z Fundacji Mushika, sami możemy zrobić wiele, by szczurów w naszym otoczeniu nie przybywało. – Szczury bardzo chętnie korzystają z otwartych śmietników, z bioodpadów, z resztek wyrzucanych na ulice, na trawniki. (…) Ludzie zwalczają szczury, rozkładając trutki, ale to sprawia, że populacja zmniejsza się tylko tymczasowo. Powinniśmy działać tak, żeby odsunąć szczury od miejsc, w których ich nie chcemy. (…) Musimy wypraszać je w przestrzenie, w których będą w stanie utrzymać stabilną populację, znajdować naturalne pożywienie i w ten sposób dążyć do harmonijnej egzystencji z innymi dzikimi zwierzętami miejskimi – tłumaczy ekspertka.

Park Szczęśliwicki to jedno z wielu miejsc w stolicy, które zamieszkują rodziny szczurów. Warszawiacy zauważają je także m.in. w parkach na Żoliborzu, Pradze-Południe i w Śródmieściu.
Czy szczury w mieście są niebezpieczne?
Obecność szczurów w miastach nierzadko wzbudza odrazę i strach, przede wszystkim przed zagrożeniem epidemiologicznym. W Warszawie lokalne media co roku donoszą o "inwazjach" i "plagach" tych gryzoni, które zadomawiają się w blokach, kanalizacji i altanach śmietnikowych. Pomimo regularnie przeprowadzanej deratyzacji te wszędobylskie zwierzęta powracają. Wśród problemów, z którymi wiąże się obecność szczurów w miastach, wymienia się m.in. zniszczenia infrastrukturalne. – Szczur należy do gryzoni. Oznacza to, że szczur gryzie, właściwie musi gryźć, żeby ścierać przednie zęby, które rosną mu nieustannie. Uszkadza konstrukcje budynków, przecina przewody elektryczne i wodociągowe. Potrafi przegryźć nawet żeliwo – mówi prof. Stanisław Ignatowicz, entomolog. Jak dodaje ekspert, określa się, że szczury przenoszą ponad 50 czynników chorobotwórczych, m.in. chorobę Weila, inaczej nazywaną leptospirozą. Anna Mazurowska z Fundacji Mushika uspokaja jednak, że odpowiedzialność za epidemie spada po części na inne zwierzęta, a także samych ludzi. – Szczury są oczywiście zwierzętami, które mogą roznosić choroby, takie jak leptospiroza czy salmonelloza. Zoonozy, czyli choroby przenoszone przez zwierzęta, rozsiewają jednak także zwierzęta gospodarskie, te, które ludzie sami hodują. Nawet psy mogą być nosicielami chorób. Jednak to szczurom przypisuje się największą za to odpowiedzialność. (…) Obecne badania w zasadzie nie potwierdzają tego, żeby szczury były temu winne bardziej niż inne zwierzęta. Zagrożenie epidemiologiczne to mit, który ludzi w miastach przeraża chyba najbardziej, przynajmniej w takim stopniu, w jakim przyjęło się myśleć, że sprowadzają je szczury. W rzeczywistości, jeśli chodzi o zakażenia, zagrożenie to jest marginalne – podkreśla Mazurowska.
Źródło:
Autor:
Aneta Łaski, Oliwia Witkowska