Awantura w szpitalu. 26-latek zniszczył wyposażenie za ponad 67 tys. zł

  • 15.10.2026 11:03

  • Aktualizacja: 12:30 15.10.2026

26-letni mężczyzna wszczął awanturę z personelem w Międzyleskim Szpitalu Specjalistycznym w Warszawie, a następnie zdemolował część wyposażenia placówki. Straty oszacowano na ponad 67 tys. zł. Mężczyzna usłyszał cztery zarzuty - informuje stołeczna policja. Z relacji obrońców mężczyzny wynika, że jego partnerka zgłosiła się do szpitala z uwagi na deklarowane przez nią skurcze porodowe. Po zbadaniu przez personel szpitala została odesłana do domu. Jeszcze tego samego dnia urodziła dziecko w domu, bez pomocy medycznej. "Karol P. działał w głębokim przekonaniu, że dziecko nie żyje. W sprawie działania personelu szpitala, została złożona skarga do Rzecznika Praw Pacjentów" informują adwokaci. 

Do komisariatu policji w warszawskim Wawrze wpłynęło zawiadomienie dotyczące agresywnego zachowania mężczyzny w szpitalu. Jak wynika z informacji przekazanych przez policję, 26-latek nie zgadzał się ze sposobem, w jaki personel medyczny zajmował się jego ciężarną partnerką. Swoje niezadowolenie wyraził wszczynając awanturę z położnymi i pracownikami szpitalnego oddziału ratunkowego (SOR).

Groził personelowi i niszczył wyposażenie

Na agresji słownej się nie skończyło. Według ustaleń policji mężczyzna miał znieważać pracowników placówki, kierować pod ich adresem groźby karalne oraz naruszyć ich nietykalność cielesną.

Następnie zaczął niszczyć wyposażenie szpitala. Uszkodził dwie pary dwuskrzydłowych drzwi, gaśnicę, przyciski w windzie oraz dystrybutor wody. W wyniku jego działania powstały straty przekraczające 67 tys. zł.

Cztery zarzuty dla 26-latka

Sprawą zajęli się kryminalni z komisariatu przy ul. Mrówczej w Wawrze. Policjanci ustalili tożsamość podejrzanego, a następnie go zatrzymali. Po zgromadzeniu materiału dowodowego śledczy przedstawili 26-latkowi cztery zarzuty. Mężczyzna odpowie za kierowanie gróźb karalnych, znieważenie, naruszenie nietykalności cielesnej oraz zniszczenie mienia.

Sąd nie zgodził się na areszt

Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Południe złożyła wniosek o tymczasowe aresztowanie podejrzanego. Sąd nie przychylił się jednak do tego wniosku.

Oświadczenie obrońców 

Jak czytamy w oświadczeniu obrońców, "partnerka naszego klienta - Karola P. - zgłosiła się do szpitala z uwagi na deklarowane przez nią skurcze porodowe. Po zbadaniu przez personel szpitala została odesłana do domu. Jeszcze tego samego dnia urodziła dziecko w domu, bez pomocy medycznej. Karol P. działał w głębokim przekonaniu, że dziecko nie żyje. W sprawie działania personelu szpitala, została złożona skarga do Rzecznika Praw Pacjentów". 

Jak wyjaśniają adwokaci, "sąd stwierdził brak jakiejkolwiek przesłanki szczególnej uzasadniającej stosowanie wobec podejrzanego środków zapobiegawczych. Wskazał m.in., że obawa ucieczki, ukrywania się lub nieuprawnionego wpływania na świadków musi być realna, a w tej sprawie jest "czysto hipotetyczna". Podejrzany ma stałe miejsce pobytu, a pokrzywdzone zostały już przesłuchane. Sąd uznał też, że nie ma realnej obawy popełnienia przez podejrzanego przestępstwa przeciwko życiu lub zdrowiu".

"Co istotne: stan wzburzenia naszego wynikał, zdaniem Sądu, z uzyskanych przez niego wiadomości, a nie z przemyślanego zamiaru wyrządzenia krzywdy personelowi szpitala. Wypowiadane słowa padły w stanie gniewu uzasadnionego okolicznościami porodu jego partnerki. W ocenie sądu istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że podejrzany dopuścił się wyłącznie jednego czynu zabronionego, z czterech mu postawionych" - podkreślono w komunikacie kancelarii prawnej. 

Źródło:

policja

Autor:

RDC /jo

Kategorie: