Maja Chwalińska wróciła do Polski. Na lotnisku tłumy kibiców

  • 08.06.2026 10:27

  • Aktualizacja: 06:42 09.06.2026

Maja Chwalińska wróciła do kraju. Tenisistkę na lotnisku Chopina w Warszawie przywitał tłum kibiców. Chwalińska przyleciała do Polski z Paryża po finale turnieju French Open, do którego spektakularnie się zakwalifikowała, awansując w rankingu WTA ze 114. miejsca na 21. - Ciężka praca i cierpliwość się opłaciły - mówiła w czasie konferencji prasowej. 

Maja Chwalińska wróciła do Polski. Na lotnisku w Warszawie około godz. 9:30 wylądował samolot z Paryża, którym po finale French Open przyleciała polska tenisistka.

Chwalińska: Ciężka praca i cierpliwość się opłaciły

- Ciężka praca i cierpliwość się opłaciły. Tak się złożyło, że akurat w tym momencie to wszystko złożyło się w całość - podkreśliła na konferencji prasowej w Warszawie tenisistka Maja Chwalińska, która w poniedziałek wróciła do kraju z Paryża, gdzie osiągnęła finał wielkoszlemowego French Open.

Chwalińska jest pierwszą w historii kwalifikantką, która dotarła do finału w Paryżu. Od 18 maja rozegrała tam 10 spotkań i całkowicie odmieniła swoje tenisowe życie.

- Chciałabym podziękować wszystkim, dzięki którym znalazłam się w tym miejscu i którzy wspierali mnie od wielu lat. Dziękuję też za ciepłe przywitanie i ogromne wsparcie, które otrzymałam przez ostatnie trzy tygodnie - powiedziała.

W sobotnim finale French Open Chwalińska przegrała z Rosjanką Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6. Jednak po tej porażce nie czuła niedosytu. Znalazła się w centrum uwagi i wszyscy gratulują jej życiowego osiągnięcia.

- Przez ostatnie dwie noce nie spałam zbyt wiele. Pani makijażystka zrobiła dobrą robotę, żeby zasłonić różne niedoskonałości - zażartowała na konferencji.

Na polską tenisistkę w poniedziałek na warszawskim lotnisku im. Fryderyka Chopina czekał tłum kibiców i dziennikarzy.

- To na pewno szok, bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Cieszę się, że mi kibicujecie. Będąc w Paryżu nie czułam skali tego, co dzieje się w Polsce. To dla mnie nowa rzeczywistość, ale chyba się do tego zaadaptuję - zaznaczyła.

LOTMAJA to oznaczenie samolotu, którym Chwalińska podróżowała z Paryża do Warszawy. W ten sposób linia lotnicza uhonorowała polską tenisistkę.

- Nie wiedziałam, że nazwano lot moim imieniem. Dowiedziałam się o tym dopiero, gdy koleżanki wysyłały mi screeny. Obecność tylu kibiców na lotnisku to był dla mnie lekki szok - przekazała.

Sukces Chwalińskiej w Paryżu był bardzo niespodziewany. Występ w finale oznacza, że w poniedziałkowym notowaniu listy WTA awansowała ze 114. na 21. miejsce. Wcześniej nigdy nie plasowała się w najlepszej setce.

- Przez 18 lat gram w tenisa i ciężko pracuję każdego dnia. Tak się złożyło, że akurat w tym momencie to wszystko złożyło się w całość i kliknęło. Ciężka praca i cierpliwość się opłaciły - podkreśliła.

W stolicy Francji pokonała kilka znacznie bardziej doświadczonych i utytułowanych rywalek.

- Do końca turnieju to do mnie nie dochodziło. Skupiałam się na każdym kolejnym meczu. Mierzyłam się z najlepszymi zawodniczkami na świecie i musiałam grać swój najlepszy tenis, żeby z nimi wygrać - wspomniała.

- Emocje jeszcze nie opadły. Potrzebuję trochę czasu, żeby to wszystko przetrawić. Planuję wyjechać na kilka dni, żeby odpocząć i zresetować się, żeby mieć energię na nowe wyzwania - kontynuowała.

Polska tenisistka nie jest jeszcze pewna gry w głównej drabince wielkoszlemowego Wimbledonu. Obecnie czeka na „dziką kartę”.

- To ma duże znaczenie. Brak konieczności gry w kwalifikacjach to spore ułatwienie. Byłoby to coś fajnego, ale nie chcę wybiegać zbytnio w przyszłość. Na ten moment wiem, że mam kilka dni wolnego i na tym się skupiam. Najbardziej chciałabym się teraz dobrze wyspać i dobrze zjeść. Planuję kompletny wypoczynek nad morzem - zdradziła.

W Dąbrowie Górniczej, gdzie dorastała tenisistka, powstał nawet mural przedstawiający Chwalińską.

- To mnie akurat bardzo wzruszyło, bo na tamtejszych kortach spędziłam najwięcej czasu podczas swojej kariery. Dziękuję twórcy tego muralu - podsumowała finalistka French Open.

Maja Chwalińska w Roland Garros

W sobotę (6.06) Chwalińska po raz pierwszy w karierze zagrała w finale turnieju wielkoszlemowego. W decydującym meczu French Open przegrała z Rosjanką Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6. Mimo porażki był to największy sukces w dotychczasowej karierze 24-letniej Polki. Dzięki występowi w finale Rolanda Garrosa Maja Chwalińska awansuje w rankingu WTA ze 114. miejsca na 21. Polska tenisistka otrzymała także premię w wysokości 1,4 miliona euro – najwyższą w swojej karierze.

24-letnia Maja Chwalińska jest obecnie na ustach całego tenisowego świata. W finale French Open na kortach ziemnych w Paryżu przegrała rozstawioną z numerem ósmym rosyjską tenisistką Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6. Dla obu zawodniczek wynik osiągnięty w stolicy Francji jest największym sukcesem w karierze – po raz pierwszy dotarły do decydującego pojedynku imprezy najwyższej rangi. Sobotni mecz trwał godzinę i 22 minuty. Chwalińska, mimo porażki, w poniedziałek zamelduje się na 21. miejscu w światowym rankingu, notując awans o 93 pozycje. Za nią będą m.in. tak uznane tenisistki, jak Amerykanki Emma Navarro czy Madison Keys. 24-letnia Polka nigdy wcześniej nie była wśród stu czołowych zawodniczek globu. Za awans do finału może liczyć na nagrodę w wysokości 1,6 mln dolarów, czyli ok. 6 mln złotych. Przed rozpoczęciem zmagań w stolicy Francji z tytułu premii za występy na korcie – według oficjalnych danych – zarobiła 864 tys. dolarów. 24-letnia Chwalińska jako czwarta polska tenisistka wystąpiła w decydującym meczu singla w Wielkim Szlemie. Pierwszą – jeszcze przed II wojną światową – była Jadwiga Jędrzejowska, później dokonała tego Agnieszka Radwańska (obie bez powodzenia), a następnie po sześć tytułów sięgnęła Iga Świątek. W Paryżu była najlepsza w latach 2020 i 2022-24, w 2022 roku zwyciężyła też w US Open w Nowym Jorku, a przed rokiem wygrała turniej na Wimbledonie.

Paryska przygoda Chwalińskiej

20 dni, 10 meczów, ponad 17 godzin na korcie – tak w skrócie wyglądała przygoda Mai Chwalińskiej w tegorocznym French Open, który przyniósł jej życiowy sukces w postaci wielkoszlemowego finału. Droga Polki do sobotniego finału była wyjątkowa i bez precedensu w historii zmagań na kortach im. Rolanda Garrosa, gdyż rozpoczęła się już w kwalifikacjach.

  • Mecze Mai Chwalińskiej we French Open 2026:
  • 1. runda kwalifikacji Chwalińska - Alice Rame (Francja) 6:0, 6:3
  • 2. runda kwalifikacji Chwalińska - Carole Monnet (Francja) 6:0, 6:1
  • 3. runda kwalifikacji Chwalińska - Suzan Lamens (Holandia) 7:6 (7-4), 7:5
  • 1. runda Chwalińska - Qinwen Zheng (Chiny) 6:4, 6:0
  • 2. runda Chwalińska - Elise Mertens (Belgia, 23) 6:4, 6:0
  • 3. runda Chwalińska - Maria Sakkari (Grecja) 1:6, 6:3, 6:2
  • 1/8 finału Chwalińska - Diane Parry (Francja) 6:3, 6:2
  • ćwierćfinał Chwalińska - Anna Kalinska (Rosja, 22) 7:6 (7-3), 6:3, półfinał Chwalińska - Diana Sznajder (Rosja, 25) 7:6 (7-4), 6:4
  • finał Chwalińska - Mirra Andriejewa (Rosja, 8) 3:6, 2:6
  • bilans: 10 meczów, 21 setów, 185 gemów, trzy tie-breaki
  • łączny czas spędzony na korcie: 17 godzin 6 minut

Źródło:

IAR

Autor:

RDC /OW

Kategorie: