Parada na Placu Czerwonym w okrojonym formacie. "Putin wychodzi na lidera coraz słabszego"

  • 11.05.2026 11:52

  • Aktualizacja: 17:25 11.05.2026

Parada Zwycięstwa, która w sobotę przeszła przez Plac Czerwony, była  w wyraźnie okrojonym formacie. Sytuacja ewoluuje w niekorzystnym dla rosyjskich władz kierunku, a Władmimir Putin wychodzi na lidera coraz słabszego – powiedziała zastępczyni kierownika Zespołu Rosyjskiego Ośrodka Studiów Wschodnich dr Maria Domanska. Jednak w jej ocenie reżimowi w Rosji "nie grozi upadek w przewidywalnej perspektywie". –  Należy zatem dociskać Rosję sankcjami, finansować armię ukraińską, gospodarkę ukraińską i czekać na to, aż ten proces właśnie tworzenia się tego sztormu idealnego dla Rosji nabierze tempa – radziła.

Bez kompromitacji Rosji, imperialne sentymenty pozostaną społeczeństwie, powiedziała w Polskim Radiu RDC zastępczyni kierownika Zespołu Rosyjskiego Ośrodka Studiów Wschodnich dr Maria Domańska. W jej ocenie Rosja w tym momencie nie bardzo ma co świętować, a Władmir Putin jest mocno osłabiony.

Powiedziałabym, że to była w tym roku parada nie zwycięstwa, w mocno okrojonym formacie z uwagi na względy bezpieczeństwa, jak to formułowano, a de facto obawiano się po prostu ataków ukraińskich dronów. Obawiano się bardzo, że Ukraińcy zepsują to święto zwycięstwa – powiedziała dr Domańska

Podkreśliła, że "sytuacja w Rosji ewoluuje w niekorzystnym dla władz kierunku".

Cały kontekst i w militarnym i ekonomicznym i społecznym i politycznym nadał w tym roku temu świętu taki powiedziałabym dosyć umiarkowany wymiar. Rosja nie za bardzo ma co świętować. Natomiast no święto całe cały czas jest tym kluczowym w kalendarzu i jeszcze gorzej byłoby, gdyby na przykład odwołano obchody z uwagi na względy bezpieczeństwa – podkreśliła. 

Przypomniała, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zakpił z Władmimira Putina, mówiąc że pozwala mu przeprowadzić paradę.

Zwróciła uwagę, że  "ukraińskie drony dolatują coraz dalej w głąb Rosji już do Uralu".

Wbiją w infrastrukturę, która pozwala eksportować surowce, czyli to z czego Rosja żyje.  Ostatnio takim największym echem odbiły się ataki na rafinerie terminal morski w Tuapse, ale też w Permie i widać, że Kreml w coraz mniejszym stopniu kontroluje sytuację na własnym terytorium – dodała. 

Putin traci wizerunkowo

Oceniła, że "Putin wychodzi na lidera coraz słabszego".

To mu szkodzi wizerunkowo. Oczywiście propaganda rosyjska na użytek wewnętrzny, próbuje to wszystko wyjaśnić w taki sposób, żeby Putin wydał się dużo mniej skompromitowany i dużo silniejszy, niż jest w rzeczywistości – tłumaczyła. 

Zdementowała jednak pojawiające się w zachodnich mediach pogłoski, że "Putin naprawdę bardzo osłabł i za chwilę ktoś go obali". W ocenie mediów przewrót pałacowy miałby zostać dokonany z udziałem byłego ministra obrony Sergieja Szojgu.

Poza tym, jeżeli będzie jakiś zamach, czego oczywiście nie można całkowicie wykluczyć, no to na pewno Zachód się o tym dowie jako ostatni – oceniła ekspert. 

Zaznaczyła, że reżimowi w Rosji "nie grozi upadek w przewidywalnej perspektywie".

Ale zaczął się pewien proces kumulacji negatywnych zjawisk na różnych poziomach państwa w różnych sferach i powiedziałabym, że na horyzoncie zaczął majaczyć taki sztorm doskonały, czyli sytuacja makroekonomiczna się pogarsza, nastroje społeczne się pogarszają, ponieważ sytuacja gospodarcza się pogarsza, rosną obciążenia fiskalne – stwierdziła.

Nastroje są coraz gorsze

Poza tym nastroje w elitach są coraz gorsze – dodała. 

Poza tym sytuacja na froncie jest dla Rosji coraz trudniejsza. 

Sytuacja na froncie jest też niekorzystna dla Rosji, ponieważ Rosja nie może przełamać frontu na swoją korzyść. Ukraina też nie może póki co, ale już widzimy właśnie jak ładnie Ukraińcy rozgrywają retorycznie i propagandowo te coraz większe straty rosyjskie, to że ta druga armia świata właśnie piąty rok toczy wojnę i nie jest w stanie uchronić własnych obywateli przed atakami dronów – wskazała. 

W jej ocenie "na pewno kolejny lider będzie dużo słabszy od Putina i tu już się otwiera pole manewru, jeżeli chodzi o zmuszenie Rosji do pewnych właśnie działań na rzecz trwałego pokoju". 

Natomiast w społeczeństwie trwałe są takie imperialne sentymenty ciągle i bez kompromitacji jednoznacznej projektu imperialnego, czyli na przykład klęski w Ukrainie takiej bolesnej albo głębokiego kryzysu gospodarczego, Rosjanie raczej nie zrozumieją do czego prowadzi imperializm ich samych, jak bardzo ich samych boli. W związku z tym można będzie uruchamiać te imperialne sentymenty w przyszłości – powiedziała. 

Rosję należy "dociskać sankcjami"

W jej ocenie należy "dociskać Rosję sankcjami, finansować armię ukraińską, gospodarkę ukraińską i czekać na to, aż ten proces właśnie tworzenia się tego sztormu idealnego dla Rosji nabierze tempa".

- Nie ma w tym momencie innej drogi - dodała. 

Podkreśliła, że "wszelkie oferty rosyjskie negocjacji pokojowych to jest manipulacja, to jest operacja wpływu na liderów zachodu po to, żeby zmanipulować, zdezorientować i wymusić pokój na razie na warunkach rosyjskich, co byłoby fatalne dla bezpieczeństwa Europy".

Wojna w Ukrainie wybuchła 24 lutego 2022 roku. Obecnie,  według agencji, AFP Rosja kontroluje niecałe 20 proc. ukraińskiego terytorium. 
 

Całej rozmowy można posłuchać tutaj.

Źródło:

RDC

Autor:

RDC /ED

Kategorie: