Wypadek 17-letniego Dominika w Woli Bierwieckiej. Będą zarzuty w śledztwie

  • 03.06.2026 12:02

  • Aktualizacja: 12:12 03.06.2026

Po tragicznym wypadku z udziałem 17-letniego Dominika na peronie w Woli Bierwieckiej prokurator wydał postanowienie o przedstawieniu zarzutów. Jak dowiedziała się dziennikarka Polskiego Radia RDC Iwona Rodziewicz, czynności z podejrzanym w Prokuraturze Okręgowej w Radomiu zaplanowano na 9 czerwca. Prokurator, pytany o to, czy zarzut usłyszy kierownik pociągu, nie odpowiedział.

Będą zarzuty w śledztwie w sprawie tragicznego wypadku z udziałem 17-letniego Dominika na peronie w Woli Bierwieckiej. W połowie lutego 17-latek został wciągnięty pod koła pociągu. Nastolatek wsiadał do niego po tym, jak pomógł wysiąść z wagonu pasażerce z wózkiem dziecięcym. Jak informuje Robert Bińczak z Prokuratury Okręgowej w Radomiu aktualne dowody zgromadzone w postępowaniu pozwalają na stwierdzenie, że jedna osoba nie dopełniła swoich obowiązków.

Czynności będą polegały na ogłoszeniu tego postanowienia i zebraniu wyjaśnień od podejrzanego, który ustosunkuje się, czy przyznaje się do popełnienia zarzucanego czynu i czy będzie składał w tej sprawie wyjaśnienia. W zależności od zajętego przez osobę podejrzaną stanowiska, prokurator będzie prowadził dalsze czynności w sprawie – wyjaśnia prok. Bińczak.

Prokurator pytany o to, czy zarzut usłyszy kierownik pociągu, nie odpowiedział. Zaznaczył, że wypowie się na ten temat dopiero po przeprowadzeniu z podejrzanym czynności.

Zarzut skonstruowany jest tak, że uwzględnia ciężki uszczerbek na zdrowiu pokrzywdzonego Dominika, natomiast także narażenie innych osób na obrażenia – dodaje prok. Bińczak.

Kontrola w Kolejach Mazowieckich. Liczne nieprawidłowości

Sprawą tragicznego wypadku w Woli Bierwieckiej zajął Urząd Transportu Kolejowego. Jak dowiedziała się reporterka Iwona Rodziewicz, kontrolerzy wykazali w pracy kierownika i maszynisty liczne nieprawidłowości.

O szczegółach mówił nam rzecznik Urzędu Transportu Kolejowego Tomasza Frankowskiego.

Chodzi m.in. o brak właściwej obserwacji wymiany podróżnych przez kierownika pociągu, brak właściwej obserwacji peronu za pomocą kamer zewnętrznych przez maszynistę, rozmów z wykorzystaniem urządzeń radiołączności pociągowej niezgodnych z obowiązującymi przepisami, ale także o brak właściwego prowadzenia dokumentacji pociągowej – wyjaśnił Frankowski.

Koleje Mazowieckie miały zastrzeżenia do wyników kontroli, ale prezes Urzędu Transportu Kolejowego większości z nich nie uwzględnił. Postępowanie administracyjne trwa. Ciężko ranny 17-latek w szpitalu spędził dwa miesiące. Dominik stracił obie nogi i część dłoni. Teraz czeka go długa rehabilitacja. 

Wypadek 17-latka w Bierwieckiej Woli

Do dramatycznego wypadku na peronie w Bierwieckiej Woli pod Radomiem doszło 14 lutego. 17-letni Dominik jechał z mamą pociągiem relacji Radom – Warszawa.

Około godz. 11:40, gdy pociąg zatrzymał się w Bierwieckiej Woli, Dominik na chwilę wyszedł na peron, by pomóc osobie poruszającej na wózku inwalidzkim. Gdy wsiadał z powrotem do wagonu, drzwi zamknęły się i przytrzasnęły mu rękę. Chłopiec dostał się pomiędzy krawędź a pudło pociągu, a następnie pod pojazd – relacjonowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu Aneta Góźdź. Zauważywszy, co się stało, jeden z pasażerów pociągu pociągnął za hamulec bezpieczeństwa. Pociąg zatrzymał się dopiero po przejechaniu kilkudziesięciu metrów. Chłopiec z poważnymi obrażeniami ciała został przewieziony do Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu, a po kilku dniach do warszawskiego szpitala o wyższych referencjach. W sprawie prowadzone jest śledztwo. Śledczy ustalają, ile czasu upłynęło od zatrzymania się pociągu do sygnału odjazdu, czy nastolatek zaczął wsiadać przed czy po sygnale ostrzegawczym, czy kierownik pociągu sprawdził peron przed podaniem sygnału do odjazdu.

Źródło:

RDC

Autor:

Iwona Rodziewicz-Ornoch/OW