Wiadomości
Udostępnij:
„Uciążliwe zapachy i hałas, nie chcemy tego u nas”. Protest ws. budowy fermy drobiu w Tończy
-
02.03.2026 17:18
-
Aktualizacja: 17:36 02.03.2026
Odór, zagrożenie dla zdrowia i spadek wartości działek – m.in. tego obawiają się mieszkańcy sąsiadujących ze sobą wsi Tończa i Starawieś (gm. Liw), w których okolicy powstać ma wielka ferma drobiu. Inwestor złożył już wniosek o wydanie decyzji środowiskowej dla budowy 10 kurników. Lokalna społeczność protestuje.
Obawiają się nieprzyjemnego zapachu, zagrożenia dla zdrowia, a także spadku wartości działek – mieszkańcy sąsiadujących ze sobą wsi Tończa i Starawieś w gminie Liw (pow. węgrowski) protestują przeciwko budowie wielkoprzemysłowej fermy brojlerów (kur tuczonych na ubój – przyp. red.). Inwestor złożył wniosek o wydanie decyzji środowiskowej dla budowy dziesięciu kurników. Społeczność lokalna mówi jednak: nie.
– Uciążliwe zapachy, hałasy, a także duże ruchy transportowe. Ogromne ilości pyłu i amoniaku. Boimy się, że to się rozniesie na całą okolicę. Człowiek ogląda też telewizję i słyszy, jak się wypowiadają ludzie, koło których (domów – przyp. red.) już są postawione te kurniki. My tych problemów nie chcemy. Jedziemy do Siedlec, po drodze mamy Mokobody, gdzie są kurniki. Tam się nie da w ogóle oddychać. My nie chcemy tego u nas – podkreślają mieszkańcy.
Ferma kurczaków w Tończy. Protest mieszkańców
Mieszkańcy wsi zebrali podpisy pod protestem przeciwko inwestycji i złożyli kontrraport do raportu inwestora.
– Inwestor ma do 15 marca termin na ustosunkowanie się do tego kontrraportu i po 15 marca, jeżeli wpłynie odpowiedź na ten kontrraport, wysyłamy ją do uzgodnień (do różnych instytucji – przyp. red.) – informuje wójt gminy Liw Katarzyna Żelazowska.
Inwestor zapewnia, że ferma miałaby powstać w odległości około kilometra od zabudowań. Dodaje, że normy, jakie musi spełnić taki obiekt, są doszlifowane i o zatruwaniu środowiska nie ma mowy.
Czytaj też: Topola Obrońców z Ochoty finalistą konkursu Drzewo Roku 2026
Źródło:
Autor:
Beata Głozak/OW