Na przyjęcie muszą czekać godzinami. Wysyp skarg na SOR w Szpitalu Bielańskim

  • 21.01.2026 06:17

  • Aktualizacja: 10:41 21.01.2026

Kilkugodzinne oczekiwanie, brak specjalistów i zły stan sanitarny – pacjenci skarżą się na SOR w Szpitalu Bielańskim. – Trzeba cały czas koczować, a dodatkowo moją mamę zarazili sepsą i chcieli wypisać – usłyszała od pani Anny, która trzy razy musiała skorzystać z oddziału, nasza reporterka. O komentarz poprosiliśmy dyrekcję szpitala. Jak się dowiedzieliśmy, to nie SOR jest niewydolny, a problem tworzą sami pacjenci.

Na przyjęcie muszą czasami czekać nawet godzinami. Pacjenci skarżą się w mediach społecznościowych na funkcjonowanie Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Szpitalu Bielańskim.

Wskazują na długi czas oczekiwania, braki specjalistów i stan sanitarny poczekalni. Nasza reporterka od pani Anny, która trzykrotnie korzystała z bielańskiego oddziału, usłyszała, że każda wizyta była po prostu ciężka.

Hurtownia na tym SOR-ze. Tam ludzie przychodzą ze złamanymi nogami, wymiotując i z nożem wbitym w plecach. Pierwszy raz, jak byłam z moim synem, to było tak, że żeśmy koło drugiej przyjechali, a dopiero o godzinie 7:00 rano chyba on został przyjęty na oddział pediatryczny. Przychodzą po konkretną osobę, więc w zasadzie trzeba tam koczować przez cały czas, bo nigdy nie wiadomo, kiedy cię zawołają – opowiadała pani Anna. 

   
Jak dodała, czas oczekiwania nie był jedynym problemem. Opisała też drugą wizytę. 

Pamiętam, że jakoś po tych 9 godzinach się dostałyśmy z moją mamą. Ona miała ból brzucha i stwierdzili, że trzeba zabieg po prostu zrobić. Potem po operacji zarazili ją sepsą, zresztą jest napisane w dokumentach, że jest to posocznica, czyli sepsa. I chcieli ją wypisać do szpitala – powiedziała pani Anna. 

   

Problemem sami pacjenci?

O komentarz poprosiliśmy dyrektor szpitala Dorotę Gałczyńską-Zych. Wskazała ona, że to nie SOR jest niewydolny, a problem tworzą sami pacjenci, którzy traktują oddział jak lekarza pierwszego kontaktu. 

Zwłaszcza po godzinie 18.00 70 proc. pacjentów. A więc tylko 1 na 4 wymaga interwencji szpitalnej. SOR jest na końcu tej drogi, a problem tkwi w jej początku. Dokłada się do tego według mnie jeszcze mentalność polskiego pacjenta i takie bezrefleksyjne nadużywanie instytucji SOR – powiedziała nam.  
   
Dyrektor dodała, że mamy starzejące się społeczeństwo, a to powoduje więcej pacjentów. 

Rośnie nam grupa pacjentów najstarszych, wielochorobowych, a brak miejsc w Warszawie internistycznych, o tym mówimy głośno już od wielu lat. W dwóch ostatnich dekadach populacja Warszawy wzrosła praktycznie trzykrotnie z miliona do trzech. Tak jak Szpital Bielański funkcjonuje, to nawet z podwarszawskich miejscowości przyjeżdżają do nas – wyjaśniła Gałczyńska-Zych. 

Szpital Bielański działa od 1960 roku, ma 21 oddziałów i jest największą tego typu placówką miejską w Warszawie. 

Czytaj też: Dramat mieszkańców bloku przy Bora-Komorowskiego. Spółdzielnia reaguje

 

Źródło:

RDC

Autor:

Natalia Sobotka/PL

Kategorie: