15 sierpnia w Warszawie. Tak wyglądała defilada wojskowa 2026 na Wisłostradzie

  • 15.08.2026 15:16

  • Aktualizacja: 15:17 15.08.2026

W sobotę 15 sierpnia warszawską Wisłostradą przeszła wojskowa defilada, w której wzięło udział ok. 2 tys. żołnierzy i 300 maszyn - przede wszystkim najnowszego sprzętu, jak Borsuki, K2 czy wyrzutnie Patriot. Na niebie zobaczyć można było ok. 60 statków powietrznych, w tym najnowsze myśliwce F-35. Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć z wydarzenia organizowanego z okazji Święta Wojska Polskiego 2026.

Defilada wojskowa 15 sierpnia 2026 w Warszawie - zdjęcia

W ostatnich latach ważnym elementem obchodów Święta Wojska Polskiego jest defilada wojskowa, w której udział biorą tysiące żołnierzy z jednostek w całym kraju, prezentujących nowoczesny sprzęt na wyposażeniu armii. Tak jak w ubiegłym roku, defilada wojskowa przeszła warszawską Wisłostradą. Wzięło w niej udział - jak zapowiadał MON - około 2 tys. żołnierzy, reprezentujących wszystkie rodzaje sił zbrojnych, a także wojska sojuszników.

Czytaj również: Święto Wojska Polskiego 2026. Tak wyglądają obchody w Warszawie

Defilada składała się z części pieszej oraz przejazdu maszyn wojskowych. Najpierw zobaczyć można było kolumny żołnierzy prezentujących niemal wszystkie formacje wojskowe w Polsce - reprezentacje poszczególnych rodzajów sił zbrojnych, w tym Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej i Wojsk Obrony Terytorialnej, jak również reprezentację Wojsk Specjalnych, Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni czy Żandarmerii Wojskowej.

Reprezentowane były również inne kluczowe dla funkcjonowania wojska instytucje, jak odpowiadający za logistykę Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych oraz wojskowe uczelnie. Zobaczyć też było można delegacje poszczególnych jednostek, w tym np. 6 Brygady Powietrznodesantowej z Krakowa, 21 Brygady Strzelców Podhalańskich w charakterystycznych mundurach nawiązujących do strojów góralskich, a także reprezentacji Sił Powietrznych i Marynarki Wojennej - 2 Skrzydła Lotnictwa Taktycznego, Morskiej Jednostki Rakietowej czy 8 Flotylli Obrony Wybrzeża.

Fot. PAP/Leszek Szymański

W defiladzie udział wzięły także delegacje sojuszników, w tym przede wszystkim tych, których oddziały stacjonują w Polsce: Amerykanów, Brytyjczyków, Rumunów i Chorwatów, a także Kanadyjczyków oraz sił zbrojnych Francji, reprezentowanych przez delegację Legii Cudzoziemskiej.

Tradycyjnie defilada była okazją do zaprezentowania publiczności najnowszego sprzętu, który w ostatnich latach w dużych ilościach był zamówiony dla Wojska Polskiego. Od kilku lat na defiladach podziwiać można m.in. nowoczesne czołgi M1 Abrams czy zakupione w Korei Południowej K2, jak również nieco starsze Leopardy 2 w różnych wersjach. Łącznie w Wojsku Polskim jest już przeszło 600 nowoczesnych czołgów, a ich liczba ma wzrosnąć w kolejnych latach do nawet ok. tysiąca.

Poza czołgami zebrani zobaczyć mogli innego rodzaju opancerzone wozy bojowe - przede wszystkim kołowe transportery opancerzone Rosomak w różnych wersjach, których setki są wykorzystywane w wielu jednostkach Wojska Polskiego, a także np. na misjach. Od kilku lat na defiladach obecne są też pierwsze Borsuki, czyli nowe, budowane w Polsce pływające bojowe wozy piechoty, które mają zastąpić przestarzałe radzieckie BWP-1. Docelowo Wojsko Polskie chce mieć ponad tysiąc Borsuków. Pierwsze z nich trafiły już do żołnierzy z giżyckiej 15 Brygady Zmechanizowanej.

Kluczowe znaczenie dla siły polskich wojsk lądowych ma artyleria, przez ekspertów oceniana już jako czołowa w Europie. Składają się na nią systemy artylerii lufowej, w tym polskich samobieżnych armatohaubic Krab, samobieżnych moździerzy Rak i zamówionych w Korei Płd. K9 oraz artylerii rakietowej, w której skład wchodzą polskie wyrzutnie WR-40 Langusta, Homary-K, czyli spolonizowane koreańskie K239 Chunmoo i amerykańskie wyrzutnie HIMARS. Na defiladzie nie brakowało też lżejszych maszyn - nowych transporterów rozpoznawczych Kleszcz, których kilkaset wojsko zamówiło w polskich zakładach AMZ Kutno, jak również pojazdów rozpoznawczych Żmija, lekko opancerzonych Waranów oraz różnej maści samochodów terenowych, quadów i motocykli. Zobaczyć można było także ciężki sprzęt inżynieryjny, w tym samobieżne mosty towarzyszące oraz system minowania narzutowego Baobab-K, które w tym roku weszły na wyposażenie wojska.

Wiele kluczowego dla wojska sprzętu to nie samodzielne pojazdy, ale systemy umieszczane na ciężarówkach, w tym zwłaszcza różnego rodzaju maszynach produkcji dolnośląskiego Jelcza. Na defiladzie na tych platformach prezentowały się systemy obrony powietrznej, przede wszystkim Patrioty z systemów Wisła oraz systemu krótkiego zasięgu Mała Narew i Pilica+. Wisłostradą przejechały też pojazdy będące nośnikami dla dronów, w tym powietrznych, np. w ramach systemu Gladius, jak i np. morskich, używanych na co dzień przez Marynarkę Wojenną.

Fot. PAP/Albert Zawada

Podczas defilady nad Wisłą w Warszawie przeleciały także wojskowe statki powietrzne - samoloty i śmigłowce polskiego oraz sojuszniczego lotnictwa wojskowego. Zobaczyć można było m.in. lotnictwo szkolne, w tym samoloty Orlik i Bielik, używane do szkolenia pilotów, szkolno-bojowe FA-50 a także lotnictwo bojowe, w tym m.in. samoloty F-16 - obecnie trzon polskiego lotnictwa bojowego, a także nowy nabytek polskich Sił Powietrznych, czyli samoloty wielozadaniowe F-35, z których pierwsze dotarły do Polski w maju.

Zobaczyć było można także m.in. śmigłowce Black Hawk, AW149 i AH-64 Apache, czyli nowe nabytki lotnictwa Wojsk Lądowych. Nad Wisłą przeleciały też m.in. samoloty transportowe, w tym C-295 Casa czy C-130 Hercules. Na niebie prezentowały się również samoloty sojuszników, w tym francuskie myśliwce Rafale i szwedzkie Gripeny.

Prezydent Karol Nawrocki: to dla mnie i dla wszystkich władz państwowych dzień zobowiązania

Przemawiając do uczestników defilady wojskowej w Warszawie i mieszkańców, prezydent Karol Nawrocki powiedział, że "staje przed nimi jako prezydent Polski i zwierzchnik Sił Zbrojnych, ale przede wszystkim jako dumny obywatel Rzeczpospolitej i reprezentant narodu, który doskonale zna cenę płaconą za niepodległość i za wolność narodu, który zna cenę prowadzonych wojen”. Dodał, że Polska potrafi ocenić współczesne zagrożenia także dzięki historii.

Podkreślił, że 15 sierpnia to dzień wdzięczności także wobec dzisiejszych żołnierzy Wojska Polskiego. - To dla mnie i dla wszystkich władz państwowych dzień zobowiązania, nie tylko wobec przeszłości, historii i wobec pamięci, ale dzień zobowiązania wobec teraźniejszości i przyszłości, wobec bezpieczeństwa naszych dzieci i wnuków - zaznaczył prezydent. Mówił, że z historii i ze zwycięstwa w roku 1920 można wyczytać to, co jest ważne dla przyszłości Polski.

Wówczas, w 1920 r. - zaznaczył Nawrocki - naród i społeczeństwo polskie było silne i odporne dzięki wartościom takim jak m.in. wolność, przywiązanie do polskiej kultury. Prezydent zaznaczył, że wówczas naród polski nie budował swojej siły z myślenia wyłącznie o dobrobycie i pieniądzach, bo miał idee. - Silny naród i silne społeczeństwo. Tak, podzielone, politycznie podzielone bardziej niż współcześni politycy - podkreślił.

Jak zaznaczył, Polacy wówczas mieli różne wizje przyszłości. - Ale wówczas, w 1920 r. wszyscy wiedzieli, że spory polityczne kończą się tam, gdzie zaczyna się bezpieczeństwo Rzeczypospolitej, gdzie zaczyna się żołnierz polski i wojsko polskie - powiedział prezydent. - Dzisiaj rakieta nie będzie pytać, spadając, czy ktoś głosuje na jedną czy na drugą partię polityczną, a ten, kto napada na granicy żołnierza, nie pyta o jego preferencje polityczne - podkreślił Nawrocki. - Nie zapomnijmy, że jesteśmy jednym narodem, a jego bezpieczeństwo jest ważniejsze niż polityczne spory - zaapelował.

Zaznaczył też, że jako Zwierzchnik Sił Zbrojnych RP "dba o to, aby obecny rząd realizował wszystkie kontrakty podjęte przez rząd poprzedni”. Zwrócił się do obecnego na uroczystości wicepremiera, szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, zapewniając, że będzie dbać "także o to, by dobre projekty obecnego rządu nie zginęły w politycznej rywalizacji po roku 2027, po kolejnych wyborach parlamentarnych”. - Dla stabilizacji Wojska Polskiego nie jest wstydem, że dzisiejszy rząd realizuje ramowy plan działania poprzedników. To wielka odpowiedzialność, że udaje się realizować te projekty, które służą polskiemu wojsku - podkreślił.

Powiedział, że "dzisiejsze święto to nie jest święto sprzętu wojskowego czy święto nawet najnowocześniejszych technologii”. - To święto polskiego żołnierza. Święto człowieka, który stoi za tym całym sprzętem - powiedział prezydent. Dodał, że "wszystkie inwestycje - te z lat poprzednich, te z lat dzisiejszych i te w kolejnych dekadach - nie są najważniejsze”. - Najważniejsza jest inwestycja w polskiego żołnierza, bo odwagi kupić nie można - mówił. 

Podkreślił, że "rok 1920 i wielkie zwycięstwo jest o tym, że wszystkie klucze do polskiego bezpieczeństwa muszą być w Warszawie”. - Nie możemy zamknąć naszego bezpieczeństwa w sejfie, do którego klucze są w innych stolicach Europy, nawet tych przyjaznych, nawet tych ważnych [...]. To polski żołnierz i polski dowódca będzie odpowiadał za nasze bezpieczeństwo i tylko wówczas możemy tworzyć silne strategiczne sojusze - powiedział Nawrocki.

Zaznaczył, że "polskie siły zbrojne nie potrzebują obcojęzycznych przymiotników do tego, aby się określać, aby się oceniać”. Zwrócił uwagę, że sprzęt wojskowy zaprezentowany w czasie tegorocznej defilady można było zakupić "dzięki płaconym przez Polaków podatkom”. - To nasze święto i to wasze święto - zaznaczył.

Nawrocki przypomniał, że na sztandarach Wojska Polskiego przez wieki wypisane były słowa "»Bóg, Honor i Ojczyzna«, a nie SAFE”. Przyznał, że "potrzebujemy międzynarodowej współpracy, rozwoju polskiego przemysłu zbrojeniowego, sojuszników”, ale - jak zaznaczył - "tu jest Polska i polski żołnierz i tylko on buduje powagę tego wspaniałego, odważnego państwa z tak wielkim honorem i z pamięcią o zwycięstwie roku 1920”. - Będziemy poważnie traktowani, jeśli sami będziemy się poważnie traktować także w Wojsku Polskim - powiedział Nawrocki.

Prezydent wyraził również nadzieję, że "niebawem zostanie przyjęta Strategia Bezpieczeństwa Narodowego i dokumenty wykonawcze do strategii bezpieczeństwa narodowego”. - Ustalimy, jak ma wyglądać nasza strategiczna kultura od infrastruktury, dyplomacji, demografii do bezpieczeństwa państwa - powiedział prezydent.

Fot. PAP/Leszek Szymański

Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział natomiast, że "Polska nigdy nie przegrywała przez brak odwagi, Polska przegrywała wtedy, kiedy odwaga była wszystkim, co mieliśmy”. Mówił, że od kilku lat, niezmiennie i niezależnie od tego, jaki jest rząd, prezydent i parlament, "dzieje się rzecz niezwykła”. - Wspólnie, my, naród, dajemy odwadze narzędzia - powiedział.

Dodał, że można postawić pytanie, dlaczego hasłem przewodnim obchodów Święta Wojska Polskiego jest "Polska SAFE - Bezpieczna Polska” oraz dlaczego w tym haśle jest angielskie słowo. - Odpowiem po polsku: "S” jak sojusze, "A” jak armia, "F” jak fabryki, "E” jak Europa. Cztery filary, cztery wyrazy, nie na sprzedaż i nie do zastąpienia - powiedział Kosiniak-Kamysz.

- Mamy sojusze, armię, fabryki, i my jesteśmy Europą. Wtedy, 106 lat temu, tego nie było; była wielka odwaga - powiedział, nawiązując do Bitwy Warszawskiej 1920 r. - Ale nawet te cztery filary, które dziś mamy, nie wystarczą do tego, byśmy powiedzieli każdemu następnemu pokoleniu: zrobiliśmy wszystko, co możliwe, spełniliśmy swój obowiązek, w dobrych zawodach wzięliśmy udział, wiarę ustrzegliśmy, zobowiązań dochowaliśmy. Do tego jest potrzebna budowa wspólnoty. I tutaj się zupełnie z prezydentem zgadzam - powiedział Kosiniak-Kamysz, który podczas uroczystości zabrał głos po prezydencie Karolu Nawrockim.

Szef MON mówił, że "cud zjednoczenia”, który miał miejsce w Polsce w 1920 r., kiedy do walki stanęli pochodzący z różnych zaborów polscy chłopi, robotnicy, legioniści, a nawet duchowni i studenci, powinien dać dzisiaj do myślenia, by nigdy więcej nie popełniać błędów, które prowadziły do rozbicia, a w konsekwencji - do klęski w 1939 r. Podkreślał, że walka i spory polityczne muszą mieć swoje granice, a zjednoczenie musi mieć miejsce nie tylko wtedy, gdy wróg jest u bram, ale też "w rzeczach strategicznych”.

Kosiniak-Kamysz wskazywał na wagę kontynuacji prac dla bezpieczeństwa Polski. - Nie zerwaliśmy ani jednego kontraktu, setki kolejnych napisaliśmy razem. I zrobimy wszystko, żeby nasz rząd kontynuował misję po 2027 r. Wtedy na pewno z panem prezydentem te kontrakty dowieziemy do bezpiecznego finału - oświadczył.

W kontekście jedności narodu szef MON wskazał na obecność na sobotniej uroczystości dziennikarza i działacza mniejszości polskiej na Białorusi Andrzeja Poczobuta. Stwierdził, że Poczobut i szacunek, którym jest on darzony, to "przykład, który powinien nam dać do myślenia”. - Są nie tylko takie osoby, ale przede wszystkim są wartości, które te osoby reprezentują, które są wspólne dla każdego z nas: my naród, my Polacy, nie ja sam, nie ja jeden, nie ja osobno, ale my wspólnie jesteśmy siłą nie do zatrzymania. Wielkością, której nigdy nikt nie odważy się zaatakować - powiedział minister obrony.

Fot. PAP/Leszek Szymański

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z defilady wojskowej 2026 w Warszawie:

Źródło:

PAP

Autor:

RDC /MH

Kategorie: