Zacięty mecz na stadionie w Szczecinie. "Legia wygrała zasłużenie"

  • 25.07.2026 08:42

  • Aktualizacja: 13:43 25.07.2026

Na dwie minuty przed końcem meczu Pogoni Szczecin z Legią Warszawa, trener gości Marek Papszun wprowadził na boisko jednego ze swoich ulubieńców - Zorana Arsenicia. W doliczonym czasie gry Chorwat zdobył gola na wagę trzech punktów dla warszawian. –Wygraliśmy zasłużenie. Oddaliśmy na wyjeździe 24 strzały na bramkę, mając siedem sytuacji do zdobycia gola. To świadczy o tym, że powinniśmy wcześniej strzelić gola – stwierdził po spotkaniu trener stołecznych piłkarzy Marek Papszun.

Trudno było o lepszy ligowy hit na rozpoczęcie sezonu w Szczecinie. Na trybunach "Papricany" pojawił się komplet widzów.

Postacią, na którą zwracano szczególną uwagę miał być Jean-Pierre Nsame.

Kameruńczyk w minionym sezonie w Legii głównie się leczył, ale jak już był zdrowy, to strzelał sporo goli. Na 10 występów w PKO BP Ekstraklasie, zaliczył pięć trafień. Kolejne pięć w europejskich pucharach. Na dłużej Legia nie chciała spełniać jego warunków kontraktowych, ale Pogoń tak. W debiucie w granatowo-bordowych barwach Nsame miał swoje szanse, ale ich nie wykorzystał.

Sprowadzenie Kameruńczyka sprawiło, że na boczny tor odsunięty został Karol Angielski. Były wicekról strzelców ekstraklasy, nawet nie znalazł się w szerokiej kadrze na mecz inaugurujący sezon 2026/27. Spotkanie na ławce rozpoczął też Kamil Grosicki, a z opaską kapitańską wyszedł Linus Wahlqvist. Szwed nie oddał jej nawet gdy „Grosik” wszedł z rezerwy.

To znak zmiany hierarchii w zespole Portowców.

Z kolei w wyjściowej jedenastce Legii pojawiło się aż siedmiu rodzimych piłkarzy. Potem okazało się, że w tej plejadzie z najlepszej strony pokazał się w tym meczu jeden z czterech obcokrajowców, Portugalczyk Ruben Vinagre, a zwycięskiego gola zdobył Chorwat Arsenić.

Mecz układał się na remis

Mecz wyraźnie układał się na remis.. Wprawdzie już w 7. minucie Mileta Rajović trafił do siatki Pogoni po rzucie rożnym, ale w całej sytuacji najpierw zagrał ręką i gol nie został uznany.

W 31. min Nsame mógł upokorzyć swój były zespół, ale jego główkę z największym trudem sparował na róg Otto Hindrich.

Więcej ciekawych sytuacji w pierwszej części nie było.

W drugiej do siatki gospodarzy trafił Łukasz Zjawiński, ale gol ponownie nie został uznany – wcześniej był spalony. W 66. min Hindrich ponownie uratował Legię przed stratą gola. Tym razem główkował Paul Mukairu, a Niemiec końcami palców wyciągnął piłkę tuż przy słupku.

W 72. min z kolei szczęście było po stronie Pogoni i jej golkipera. Valentin Cojocaru instynktownie odbił dwa strzały zawodników Legii - najpierw Zjawińskiego, potem Rajovicia.

Gdy wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem, w zamieszaniu podbramkowym, trzy metry od bramki, Arsenić odbił piłkę, Dimitrios Keramitsis przyjął ją na klatkę, ale sędziowie uznali, że futbolówka całym obwodem przekroczyła linię. W efekcie dało to zwycięstwo legionistom. 

Trener Legii: Wygraliśmy zasłużenie

– Wygraliśmy zasłużenie – stwierdził po spotkaniu trener stołecznych piłkarzy Marek Papszun.

Oddaliśmy na wyjeździe 24 strzały na bramkę, mając siedem sytuacji do zdobycia gola. To świadczy o tym, że powinniśmy wcześniej strzelić gola. Denerwowałem się, gdy nie wykorzystywaliśmy swoich sytuacji – komentował Papszun.

Pogoń też miała swoje okazje. Wprawdzie mniej, ale w kilku sytuacjach na wysokości zadania stanął bramkarz Otto Hindrich.

Przynajmniej w dwóch sytuacjach zachował się znakomicie i nas uratował – przyznał trener Legii. 


Pogoń Szczecin - Legia Warszawa 0:1 (0:0).

Bramki: 0:1 Zoran Arsenić (90+6).

Żółta kartka - Pogoń Szczecin: Leo Borges. Legia Warszawa: Wojciech Urbański.

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów 20 757.

Pogoń Szczecin: Valentin Cojocaru - Linus Wahlqvist, Dimitris Keramitsis, Attila Szalai, Leo Borges - Paul Mukairu (90. Filip Cuić), Kellyn Acosta (90. Jan Biegański), Natan Ława (62. Mads Agger), Patryk Dziczek, Musa Juwara (62. Fredrik Ulvestad) - Jean-Pierre Nsame (62. Kamil Grosicki).

Legia Warszawa: Otto Hindrich - Rafał Augustyniak, Kamil Piątkowski, Robert Deziel (88. Zoran Arsenić), Paweł Wszołek - Ruben Vinagre (88. Arkadiusz Reca), Damian Szymański (83. Henrique Arreiol), Bartosz Kapustka (81. Wahan Biczachczjan), Łukasz Zjawiński (81. Jakub Żewłakow) - Wojciech Urbański, Mileta Rajović.

 

Źródło:

pap

Autor:

RDC /ED