Od stycznia mieliby dojeżdżać do pracy po 7 godzin. Władze Siedlec w obronie kolejarzy

  • 29.10.2025 06:24

  • Aktualizacja: 08:41 29.10.2025

Władze Siedlec w obronie kolejarzy – sprzeciwiają się planom PKP PLK. Chodzi o włączenie siedleckiego Zakładu Linii Kolejowych od stycznia przyszłego roku w strukturę Zakładu w Białymstoku. – Aby świadczyć pracę, trzeba będzie dojechać do Białegostoku. Pociągiem zajmuje to 7 godzin z minutami w obie strony – mówią związkowcy. Dlatego na czwartkowej sesji miejskiej radni będą głosować uchwałę w tej sprawie. 

Kolej w Siedlcach powinna się rozwijać, a nie zwijać – takie jest stanowisko władz miasta w sprawie przyszłości siedleckiego Zakładu Linii Kolejowych. Ten decyzją władz PKP PLK od nowego roku ma przejść pod zakład w Białymstoku. 

Na najbliższej sesji rada ma przyjąć uchwałę skierowaną do Ministerstwa Infrastruktury i zarządu PKP PLK, wyrażającą sprzeciw wobec tych planów

Jak mówi przewodniczący rady miasta Robert Chojecki, z prośbą o interwencję zwrócili się pracownicy zakładu.

Boją się zwyczajnie o byt swój, byt swoich rodzin, o likwidację miejsc pracy. W konsekwencji tej reorganizacji może to być kilkadziesiąt miejsc pracy, a nawet szacowane są takie liczby, że może to być 100 miejsc pracy. Dla mnie jest to decyzja zupełnie niezrozumiała. Projekt uchwały zakłada wyrażenie sprzeciwu – tłumaczy.

Siedlce nie są w tych obawach odosobnione

– Region siedlecki tak naprawdę koleją stoi, powinien być rozwijany. Mówiliśmy o przywróceniu tej linii Siedlce – Sokołów, o rozwijaniu tej infrastruktury. Zainteresowane są ościenne samorządy. Zgłaszali się radni powiatowi powiatu sokołowskiego, powiatu siedleckiego, którzy chcą podejmować podobne uchwały i którzy chcą wzmacniać nasz głos – mówi przewodniczący rady miasta Robert Chojecki.

„To sposób na likwidację zakładu”

Zmiany organizacyjne miałyby dotknąć tylko pionu biurowego, który liczy 98 osób i – według informacji przekazywanych przez władze PKP PLK – nikt nie straci zatrudnienia. Tymczasem pracownicy mówią, że w to nie wierzą. 

Kwestia dojazdu, możliwości. Pracownicy biurowi dostaną propozycję, tylko na czym ona będzie polegała? Albo ją przyjmujesz, albo nie. To będzie problem, który się sprowadzi do tego, że pracownik będzie musiał odejść. Mieliśmy spotkanie z panem prezesem. Nie było łączenia zakładu. Teraz jaką wiarygodność mamy naszych władz, spółki, jeśli chodzi o to, co oni nam gwarantują? – usłyszała nasza reporterka.

Aby problem siedleckiego zakładu wybrzmiał, obecność na czwartkowej sesji potwierdziła grupa związkowców

– Aby świadczyć pracę, trzeba będzie dojechać do Białegostoku. Pociągiem zajmuje to 7 godzin z minutami w obie strony. 80 kilka osób, z tego większość kobiet. Myślę, że to jest sposób na likwidację zakładu. Pokrętny, ale sposób – mówi przewodniczący kolejowej „Solidarności” w zakładzie w Siedlcach Sylwester Czyżyk.

Początek sesji w czwartek o godz. 10:00.

Na czwartkowe popołudnie zaś pracownicy zakładu w Siedlcach zaplanowali pikietę pod budynkiem dworca kolejowego. Chcą w ten sposób informować o swojej sytuacji.

Czytaj też: A2 z Siedlec do Białej Podlaskiej jeszcze w tym roku? GDDKiA odpowiada

Źródło:

RDC

Autor:

Beata Głozak/PL