Wiadomości
Udostępnij:
Czy polska prawica powinna wspierać Orbana? Wybory na Węgrzech
-
12.04.2026 11:41
-
Aktualizacja: 12:56 12.04.2026
O wyborach na Węgrzech dyskutowali w niedzielę politycy w audycji „Bez ogródek” Agnieszki Gozdyry. Te rozpoczęły się w niedzielę rano. Chociaż do wyborów zarejestrowało się pięć list partyjnych oraz 12 list węgierskich mniejszości, ich wynik rozstrzygnie się pomiędzy koalicją Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej (KDNP) kierowaną przez premiera Viktora Orbana i opozycyjną partią TISZA pod przewodnictwem Petera Magyara.
W niedzielę o godz. 6 otworzono na Węgrzech lokale w wyborach parlamentarnych, które wyłonią 199 posłów jednoizbowego Zgromadzenia Narodowego. Głosowanie potrwa do godz. 19, a pierwsze wstępne wyniki zostaną ogłoszone około godz. 20 - poinformowało Narodowe Biuro Wyborcze Węgier (NVI).
Wybory na Węgrzech w audycji Agnieszki Gozdyry
O tym, czy jest szansa na przełom i co jest zagrożeniem dla Polski, dyskutowali goście Agnieszki Gozdyry.
Wiceminister funduszy i polityki regionalnej, poseł PSL Konrad Wojnarowski powiedział, że ma nadzieję, że Węgry wejdą na ścieżkę prawowitego członka UE.
– Dzisiaj wypadałoby, żeby Węgry wreszcie mentalnie stały się członkiem Unii Europejskiej. Natomiast zastanawiam się, jaki cel opierać proputinowskiego Orbana na Węgrzech. To jest dla mnie co najmniej niezrozumiałe. Jeśli tym sposobem Prawo i Sprawiedliwość chce odbierać wyborców Grzegorzowi Braunowi, no to myślę, że nie tędy droga. Warto by pomyśleć jednak o polskim interesie, o polskim bezpieczeństwie – mówił.
Piotr Kandyba z Koalicji Obywatelskiej uważa, jeśli chcemy pokoju, musi na Wegrzech wygrać demokracja. Wskazał, że działanie PiS-u to brak logiki.
– Szalona niekonsekwencja, brak logiki. Jak można wspierać człowieka, który wspiera Putina, który według pana Kaczyńskiego zamordował jego brata. No dla mnie to jest po prostu totalna aberracja i to jest podstawowa rzecz, brak logiki. A z drugiej strony, zobaczcie co się dzieje w tej chwili na Węgrzech. Wczoraj setki tysięcy ludzi wychodzi na ulicę przeciwko Orbanowi. Tak naprawdę widać wojnę dobra ze złem, wojnę zachodu ze wschodem – wyjaśnił.
Także szef Nowej Lewicy na Mazowszu Arkadiusz Iwaniak uważa, że postępowanie PiS-u to niekonsekwencja.
– Nie kto inny jak pani marszałek Witek w 2022 roku głosiła uchwałę Sejmu na prezydium, żebyśmy zdecydowali jako Sejm, że państwo rosyjskie to państwo wspierające terroryzm. Chwilę później uznaliśmy, że państwo rosyjskie to państwo, które dopuszcza się zbrodni na ludności i ludobójstwa. I dzisiaj wszyscy ci, którzy stają z Orbanem, który oddaje się do dyspozycji służalczo Putinowi są tego samego warci, co ci wszyscy, którzy popierają Putina – zwracał uwagę.
Prawica niekonsekwentna w sprawie Orbana?
Karol Karski z Prawa i Sprawiedliwości przekonywał, że taka łatka jest Orbanowi przypinana, bo jest przeciwnikiem głównego nurtu w UE.
– Bo jeśli ktokolwiek jest przeciwnikiem w tej chwili ogólnego nurtu rządzącego w Unii Europejskiej, taka łatka jest mu przypinana. Nie wiemy dokładnie, jak jest w rzeczywistości. Natomiast dziennikarze węgierscy z kolei mówią, że opozycja w tych wyborach wspierana jest przez niemiecki wywiad BND. Wiele oskarżeń z wielu stron – tłumaczył.
Żaneta Cwalina-Śliwowska z Centrum powiedziała, że Orban wspiera Putina i jest z nim na gorącej linii, a to zagrożenie dla Polski. Jej zdaniem PiS i prezydent zdają się tego nie widzieć.
– Węgrzy dzisiaj wybierają między cywilizacją zachodu a cywilizacją wschodu. Jak to wpływa na kontekst Polski? Otóż widzimy prezydenta Karola Nawrockiego, który angażuje się w tę kampanię. Jednocześnie mówi, że putinowska Rosja go ściga. Nie ma problemu jednocześnie z popieraniem Orbana, który jest w przyjaznych stosunkach. Pan prezes Kaczyński mówi o zamachu smoleńskim, o tym, że to Putin do tego doprowadził, a jednocześnie popiera Viktora Orbana. To która twarz prawicowej, konserwatywnej Europy jest prawdziwa? – pytała.
Błażej Poboży z Kancelarii Prezydenta pytany o ostatnią przedwyborczą wizytę prezydenta Karola Nawrockiego na Węgrzech mówił, że należy pamiętać o kontekście.
– Przede wszystkim kontekstem jest tutaj wizyta podczas Dni Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Jest to inicjatywa prezydentów chyba czterech poprzednich. W związku z tym chyba nikt nie stawia zarzutu panu prezydentowi, że podtrzymuje tę ważną relację jaką jest przyjaźń polsko-węgierska. Zarówno w perspektywie historycznej jak i współczesnej. A drugie, no to było to spotkanie przede wszystkim z prezydentem, ale również z urzędującym premierem – wyjaśnił.
Zgromadzenie Narodowe (Orszaggyules), czyli jednoizbowy parlament Węgier, liczy 199 deputowanych, z których 106 jest wybieranych w jednomandatowych okręgach wyborczych, a pozostałych 93 - z krajowych list partyjnych. W każdym okręgu wygrywa kandydat, który zdobędzie najwięcej głosów, nawet jeśli nie uzyska większości.
Chociaż do wyborów zarejestrowało się pięć list partyjnych oraz 12 list węgierskich mniejszości, ich wynik rozstrzygnie się pomiędzy koalicją Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej (KDNP) kierowaną przez premiera Viktora Orbana i opozycyjną partią TISZA pod przewodnictwem Petera Magyara.
Na Węgrzech obowiązuje próg 5 proc. dla partii politycznych, 10 proc. dla koalicji dwóch partii oraz 15 proc. dla wspólnej listy trzech partii lub więcej. Do podziału mandatów z list partyjnych stosuje się metodę D’Hondta.
Jakie szanse ma Orban?
Opublikowana we wtorek analiza ośrodka Median wykazała, że TISZA może liczyć po wyborach na większość dwóch trzecich głosów, wynoszącą od 138 do 143 mandatów w 199-osobowym. Większość kwalifikowaną potrzebną m.in. do zmiany konstytucji dają 133 miejsca w Zgromadzeniu Narodowym.
Szacunkowy skład przyszłego parlamentu opracowany przez Median na podstawie pięciu badań opinii przewiduje od 138 do 143 mandatów dla Tiszy i od 49 do 55 dla rządzącego Fideszu. Według Median skrajnie prawicowa partia Mi Hazank może liczyć na pięć lub sześć mandatów, dostając się do parlamentu jako jedyne ugrupowanie poza ugrupowaniami Magyara i Orbana.
Kampanię przed wyborami naznaczyły wzajemne oskarżenia o próby sfałszowania wyborów oraz zarzuty dotyczące zagranicznej interwencji w głosowanie. Obóz rządzący skupiał się w ostatnich miesiącach na obietnicach stabilności i pokoju, które w ich ocenie gwarantuje jedynie utrzymanie władzy przez Fidesz. Orban i jego ministrowie ostrzegali również przed ryzykiem wciągnięcia kraju w wojnę w przypadku wygranej opozycji.
Magyar i członkowie Tiszy zbudowali natomiast kampanię na oskarżeniach dotyczących korupcji władz i doprowadzenia do pogorszenia gospodarki Węgier. Opozycja zapowiedziała też zwrócenie Węgier w kierunku Zachodu i konstruktywne podejście do członkostwa w Unii Europejskiej.
Polskiego Radia RDC można słuchać w Warszawie na 101 FM, w pasmach lokalnych albo online na www.rdc.pl/player.
Źródło:
Autor:
RDC /PL
Kategorie: