50 tys. protestów wyborczych bez dalszego biegu. Dyskusja w „Bez ogródek”

  • 29.06.2025 15:33

  • Aktualizacja: 16:11 29.06.2025

Sąd Najwyższy pozostawił bez dalszego biegu ponad 50 tys. protestów wyborczych, w tym protesty składane przy wykorzystaniu wzoru opracowanego przez posła KO Romana Giertycha - o tym dyskutowali na naszej antenie goście audycji „Bez ogródek” Agnieszki Gozdyry. — Każdy ma prawo skorzystać z gotowego wzoru — mówiła Dorota Łoboda z Platformy Obywatelskiej, a Łukasz Osmalak z Polski 2050 dodał, że „obywatele muszą mieć zaufanie do demokracji”. 

We wtorek Sąd Najwyższy ma orzec o ważności wyborów prezydenckich. Wcześniej jednym postanowieniem rozstrzygnął los blisko 50 tysięcy protestów wyborczych złożonych po ostatnich wyborach prezydenckich. 

Uznał, że te wnioski, oparte na wzorze przygotowanym m.in. przez Romana Giertycha, obarczone były wadami formalnymi. Decyzję w tej sprawie podejmowała Izba Kontroli Nadzwyczajnej, której status kwestionuje większość rządowa.  

Skomentowali to na naszej antenie goście audycji „Bez ogródek” Agnieszki Gozdyry. 

Po pierwsze, bardzo nie podoba mi się to, jak pani prezes Manowska lekceważyła i deprecjonowała tych obywateli i obywatelki, którzy składali te protesty, bo każdy z nas ma prawo złożyć protest wyborczy i sąd najwyższy jest od tego, żeby te protesty rozpatrzeć. Każdy ma również prawo skorzystać z gotowego wzoru. To nie był tylko wzór Romana Giertycha, były też wzory napisane przez mecenasa Wawrykiewicza — mówiła Dorota Łoboda z Platformy Obywatelskiej. 

   
Poseł Polski 2050 Łukasz Osmalak mówił, że nieprawidłowości w czasie wyborów są normalne, a protesty, które się pojawiły, są prawem wyborców.  

Nasi obywatele muszą mieć zaufanie do demokracji. Jeżeli my doprowadzimy do sytuacji takiej, że nasi obywatele będą żyli z przekonaniem, że ich głos nie jest właściwie policzony, że to, że oni idą do urny nie jest szanowane przez państwo, to będą się zniechęcać — wskazał. 

   
Podkreślił jednocześnie, że protesty nie zmieniły wyniku wyborów. Potwierdził też, że na 6 sierpnia marszałek Szymon Hołownia zwoła zgromadzenie narodowe, by zaprzysiąc Karola Nawrockiego na Prezydenta RP.  

Podważone zaufanie do procesu wyborczego

Paulina Piechna-Więckiewicz z Lewicy zwróciła uwagę, że atmosfera wokół protestów wyborczych poważnie nadużyła zaufanie rodaków do transparentności procesu wyborczego. 

— Mamy różne badania wskazujące na to, że rzeczywiście stała się rzecz zła. Mamy taki problem, że część obywateli po prostu ma teraz mniej, delikatnie mówiąc, zaufania do procesu wyborczego. To jest bardzo poważny moment, w którym wszyscy powinni przede wszystkim zachowywać się rozsądnie — powiedziała. 

   
Radny Warszawy z Prawa i Sprawiedliwości Wojciech Zabłocki zauważył, że w kraju trwa proces ośmieszania instytucji wyborczych. Stwierdził, że rządzący powinni zaakceptować wynik wyborów, decyzję Sadu Najwyższego i „wziąć się do pracy”.     

— Nasz problem jest taki, że zamiast dyskutować o tym, co będzie dalej, co będzie w ciągu następnych pięciu lat, jakie reformy wprowadzimy, w jaki sposób się da dogadać koalicję rządzącą ogólnie ten obóz z prezydentem, z jego propozycjami. Prezydent zapowiedział, że sam wyciągnie część pomysłów, obietnic wyborczych koalicji, które są dobre, chociażby w zakresie obniżenia podatków i zgłosi jako swoje ustawy. Ja uważam, że o tym powinni teraz dyskutować. Mają kilka tygodni na to, żeby się przygotować, ustalić, co razem, wspólnie można dla kraju zrobić — wskazał. 

     

Anna Świergocka z Konfederacji powiedziała natomiast, że o ile nie ma wątpliwości, co do wygranej Karola Nawrockiego, to ma zastrzeżenia do części protestów, które - jej zdaniem - zostały „wyprodukowane”.  

Taka sytuacja miała miejsce właśnie w przypadku tych wyborów prezydenckich, gdzie bez jakichś przesłanek fizycznych czy podejrzeń, po prostu doszło do masowej produkcji protestów. [...] Dlatego że część Polaków otrzymała w internecie wzór, który wrzuciła w drukarkę i po prostu taki protest złożyła bez uzasadnionego powodu — mówiła. 

     

Sąd Najwyższy w sumie uznał zasadność protestów wobec działań 12 obwodowych komisji wyborczych. Błędy, które ujawniono w trakcie oględzin kart wyborczych - zdaniem sędziów - nie miały wpływu na ostateczny wynik wyborów. 

Czytaj też: Co z ważnością wyborów prezydenckich? Jest nowy komunikat Sądu Najwyższego

Źródło:

RDC

Autor:

PL