Wiadomości
Udostępnij:
Amerykańscy żołnierze w Polsce. Politycy w "Bez ogródek" komentują plany Pentagonu
-
17.05.2026 11:59
-
Aktualizacja: 11:31 18.05.2026
Goście Agnieszki Gozdyry w audycji "Bez ogródek" skomentowali doniesienia o wstrzymaniu rotacji amerykańskiej brygady pancernej rozmieszczonej w Polsce. W piątek Agencja Reutera poinformowała, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tys. amerykańskich żołnierzy do naszego kraju.
Agencja Reutera poinformowała w piątek, powołując się na dwóch amerykańskich urzędników, wypowiadających się anonimowo, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski. Z kolei CNN podał, powołując się na źródła w resorcie wojny USA, że decyzja szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha o wstrzymaniu planowanej rotacji amerykańskiej brygady pancernej była częścią serii ruchów mających zredukować liczbę sił USA w Europie. 1 maja Pentagon zapowiedział wycofanie 5 tys. żołnierzy z Niemiec.
Również w piątek do sprawy odniósł się w amerykańskiej Izbie Reprezentantów dowódca US Army generał Christopher LaNeve. - Otrzymaliśmy instrukcje dotyczące redukcji sił. (...) uznaliśmy, że najbardziej sensowne byłoby, aby ta brygada nie wysyłała swoich sił na teatr działań - powiedział. - Będziemy nadal ściśle współpracować z generałem Grynkewichem (Alexusem, dowódcą sił USA w Europie) i jego zespołem, aby zapewnić mu odpowiednie siły od nas - dodał.
Rozbieżne oceny w "Bez ogródek"
Sprawę tę skomentowali w audycji "Bez Ogródek" politycy: Andrzej Rozenek (KO), Urszula Demkow (Polska 2050), Barbara Okuła (KP Centrum), Andrzej Szejna (Nowa Lewica), Paweł Lisiecki (PiS) oraz Bartosz Bocheńczak (Konfederacja).
Zdaniem Rozenka, Polska powinna szykować się do wojny.
– To, co my w tej chwili musimy zrobić jako Polska, jako Unia Europejska, to zacieśniać nasze relacje, zacieśniać współpracę wojskową, stawiać na przemysł obronny nasz, europejski, no i niestety szykować się do wojny. "Civis pacem parabellum" - jak chcesz pokoju, musisz się szykować do wojny, bo inaczej nie będziemy mieli tego waloru odstraszającego, nie będziemy w stanie odstraszyć potencjalnego przeciwnika od zaatakowania któregokolwiek z państw należących do naszej wspólnoty – mówił polityk Koalicji Obywatelskiej.
Urszula Demkow była ostrożna w swoich ocenach, bo – jak zaznaczyła – "nic nie wiemy".
– Też nie wiemy, czy będzie nadal 10 tysięcy, czy te 4 tysiące to akurat będą żołnierze, którzy znikną z Polski, czy znikną, a dojadą na ich miejsce inni. Nic nie wiemy – mówiła.
Barbara Okuła z KP Centrum wskazywała na to, że nie możemy liczyć na przyjaźń przywódcy USA, bo ten kieruje się podejściem biznesowym.
– Relacje z prezydentem Trumpem nie są na zasadzie przyjaźni. To jest generalnie człowiek, który kieruje się podejściem biznesowym. On od początku mówił, że przede wszystkim Ameryka i jego kraj. [...] To jest po prostu biznes. Jeśli mu się opłaca, wtedy wysyła wojska, jeśli nie, to nie – tłumaczyła.
Andrzej Szejna (Nowa Lewica) uważa, że nie powinno nas dziwić to, co teraz się dzieje.
– To już dzieje się na naszych oczach, jeśli chodzi o obecność w Niemczech, ale też wypowiedzi prezydenta Trumpa. Można powiedzieć, takie groźby pod adresem czy to premiera Sáncheza, premiera Hiszpanii, czy premier Melonii w kontekście i braku oczekiwanego zaangażowania w wojnę w Iranie, czy przeciw Iranowi i wojnie o Cieśninę Ormuz wskazują, że konsekwentnie administracja prezydenta Trumpa tę strategię ograniczenia obecności w Europie i innego zdefiniowania swoich interesów, szczególnie na linii konfliktu z Chinami, czy na zachodniej półkuli realizuje. To jest również pewna presja, którą wywiera prezydent Trump, jego administracja na swoich sojuszników na to, aby wziąć na siebie – wskazał.
– Stany Zjednoczone w tej chwili dosyć mocno przedefiniowują swoją obecność w świecie. Po pierwsze, ich przeciwnikiem przede wszystkim są Chiny i tutaj interesy Stanów Zjednoczonych są przede wszystkim na Pacyfiku. Natomiast jeżeli chodzi o Europę, to już w pierwszej kadencji Donald Trump wskazywał, że chciałby w pewien sposób wzmacniając między innymi takie państwa jak Polska, poprzeć bezpieczeństwo w Europie, między innymi na pomyśle Międzymorze, gdzie Polska miałaby odgrywać kluczową rolę – mówił natomiast Paweł Lisiecki (PiS).
Bartosz Bocheńczak (Konfederacja) uważa natomiast, że działania Trumpa są zaskakujące.
– Zawiedliśmy się na Donaldzie Trumpie, bo nie tego się spodziewaliśmy. To nie miało tak wyglądać jak wygląda obecnie. Donald Trump nie jawi się w tym momencie jako ten solidny partner, na którego można liczyć, jako człowiek, który zapewnia nam o bezpieczeństwo. A za tym słowem idą pewne czyny. Jest wprost przeciwnie. Donald Trump rozpętał wojnę, w której stanął ramię w ramię z Izraelem, rzucił się na Iran, nie informując swoich sojuszników absolutnie o tym. Pokazał, że ma w zasadzie w nosie jakichś swoich sojuszników, że to z nim się trzeba liczyć, a on nie będzie się liczył z nikim – tłumaczył.
BBN: to nie dotyczy Polski
Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, kierowane przez Bartosza Grodeckiego, napisało w sobotę na platformie X, że medialne doniesienia o ograniczeniu obecności wojsk USA w Europie nie dotyczą bezpośrednio ani docelowo Polski. Według BBN trwa rotacja sił amerykańskich, a do kraju przemieszcza się sprzęt i żołnierze z USA.
BBN oceniło, że zmiany w harmonogramach rotacji wojsk USA mają związek z reorganizacją amerykańskiej obecności wojskowej w Europie oraz planowanym wycofaniem z Niemiec 2. Pułku Kawalerii USA stacjonującego w Vilseck.
W opublikowanym stanowisku podkreślono, że Stany Zjednoczone pozostają najważniejszym partnerem strategicznym Polski i – obok polskich żołnierzy oraz funkcjonariuszy – gwarantem bezpieczeństwa RP. Jak wskazano, liczba amerykańskich żołnierzy i pracowników cywilnych wojska USA w Polsce oscyluje w granicach ok. 10 tys.
"W ocenie BBN doniesienia o wstrzymaniu rotacji i zmniejszeniu obecności USA nie dotyczą bezpośrednio i docelowo Polski" – podkreślono.
Według BBN trwa obecnie rotacja sił USA prowadzona przez 1. Dywizję Kawalerii z Fort Hood w Teksasie. Do Polski przetransportowano już ponad 20 proc. planowanej liczby żołnierzy oraz około 70 proc. sprzętu wojskowego przewidzianego dla nowej zmiany.
Biuro oceniło, że po wycofaniu z Niemiec 2. Pułk Kawalerii USA mógłby zastąpić część Brygadowej Grupy Pancernej wcześniej planowanej do rozmieszczenia w Polsce.
Donald Tusk: charakter logistyczny
BBN zwróciło jednocześnie uwagę na brak jednoznacznych ustaleń dotyczących zmian w Umowie o Wzmocnionej Współpracy Obronnej (EDCA) z 2020 r., regulującej rozmieszczenie wojsk USA w Polsce. Według BBN MON nie pozyskało wyprzedzających informacji dotyczących zmian w harmonogramie przemieszczeń sił amerykańskich do Polski.
Do medialnych doniesień odniósł się także wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Zapewnił, że nie podjęto żadnej decyzji o zmniejszeniu zaangażowania USA w Polsce, a relacje polsko-amerykańskie opierają się na "codziennej współpracy, wzajemnym zaangażowaniu i zaufaniu".
Premier Donald Tusk ocenił w piątek, że zmiany mają charakter logistyczny i nie wpłyną na bezpieczeństwo Polski.
W najbliższą środę (20.05) spodziewane jest spotkanie wicepremiera, ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza z generałem Danem Caine'em - najwyższym rangą oficerem amerykańskiej armii, przewodniczącym Kolegium Połączonych Szefów Sztabów wojsk USA.
Źródło:
Autor:
Bartłomiej Sobczyk/PL