M. Czarnik w RDC: moje najlepsze role to te, w których poświęciłem się idei

  • 06.07.2025 17:34

  • Aktualizacja: 06:15 07.07.2025

Marcin Czarnik mówił w Polskim Radiu o aktorskim warsztacie i zbliżającej się premierze teatralnej towarzyszącej 81. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. – Nie chcemy się wcielać w postaci powstańców. Dlatego mówię, że to będzie bardziej koncert. Tak sobie to wyobrażam – mówił w rozmowie z Beatą Jewiarz w audycji „W rytmie kultury”.

Wielkimi krokami zbliża się premiera spektaklu „Co dla Pani/Pana znaczy być szczęśliwą/ym?” w reżyserii Katarzyny Szyngiery. O tym spektaklu opowiedział w Polskim Radiu RDC aktor Marcin Czarnik. 

Główną inspiracją do powstania przedstawienia były rozmowy z powstańcami, którym zadano pytanie: „Co dla Pani/Pana znaczy być szczęśliwą/ym?”. 

– Nie chcemy się wcielać w postaci powstańców. Dlatego mówię, że to będzie bardziej koncert. Tak sobie to wyobrażam, bo nie mają sensu wszelkie takie próby opowiadania tej historii, że teraz się przebierzemy w prochowce i będziemy udawać, że jesteśmy z pokolenia Kolumbów. Nie mamy pojęcia i nigdy nie będziemy mieć, co ci ludzie przeżyli – mówił Czarnik.

Katarzyna Szyngiera i dramatopisarka Weronika Murek zamiast heroicznych narracji zdecydowały się na próbę uchwycenia egzystencjalnych rozterek czy poczucia sensu. 

W audycji rozmawialiśmy również o filmie. Aktor uchylił rąbka tajemnicy i zdradził fragment fabuły filmu „Trzy miłości” w reżyserii Łukasza Grzegorzka.

– To jest historia trójkąta miłosnego, dojrzałego, byłego małżeństwa, ale jednak ciągle przyjaciół, mężczyzny i kobiety, i młodego chłopaka, który się w nim pojawia i który jest gdzieś tam, troszkę zdradzę, atrakcyjny dla obu – powiedział.

Światowa premiera filmu odbędzie się podczas festiwalu Nowe Horyzonty, a w kinach „Trzy miłości” zobaczymy od 5 września.

Czarnik podkreślił również, że ma poczucie, iż wykonuję swój zawód, ponieważ robi to w celu, który jest ważniejszy niż jego ego. Odniósł się w ten sposób do roli Kuronia w spektaklu „1989”.

– Wierzyłem w to, że tym ludziom, czyli bohaterom tej rewolucji '89 roku trzeba coś oddać. I wszystkie najlepsze role swoje w życiu zrobiłem, poświęcając je jakiejś idei, czy jakiemuś problemowi, czy jakiejś postaci – dodał.

Spektakl „1989” w reżyserii Katarzyny Szyngiery można zobaczyć na deskach Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie oraz Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego.

Czytaj też: „No bo jak to tak, papież gangsterem?”. Piotr Adamczyk o aktorskich wyzwaniach

Źródło:

RDC

Autor:

RDC /PA