Mieszkańcy boją się o życie swoich pupili. Wszystko przez trutki na szczury w miejskim parku

  • 09.12.2025 10:31

  • Aktualizacja: 11:20 09.12.2025

Boją się o życie swoich pupili i los innych zwierząt, a niektórzy przeciwni są zabijaniu samych gryzoni – mieszkańcy Bielan mają obawy w związku z deratyzacją, którą dzielnica przeprowadza w Parku Olszyna. Kilkadziesiąt pułapek z trutką rozstawiono wzdłuż głównych alejek. Jak jednak zapewnia bielański ratusz, wraz z „karmnikami” rozstawiono liczne tablice ostrzegawcze, a pudełka z trutką są odpowiednio zabezpieczone.

Deratyzacja w Parku Olszyna obawą mieszkańców warszawskich Bielan – dzielnica rozstawiła wzdłuż alejek kilkadziesiąt pułapek z trutką na te zwierzęta.

Spacerowicze boją się o zdrowie i życie swoich domowych pupili oraz innych zwierząt żyjących w parku, a niektórzy przeciwni są zabijaniu samych szczurów. Jak mówią, „nie spotykają ich tam wiele” i nie odczuwają zagrożenia.

„Boję się o mojego szczeniaka. On zjada wszystko”

„Obserwuję swojego psa, ale to może być chwila” – usłyszała od zmartwionych spacerowiczów reporterka Polskiego Radia RDC.

Pudełka z trutką, nazywane „karmnikami”, rozmieszczono wzdłuż głównej alejki parku, co kilka metrów, ale i przy ławkach – w miejscach bardzo łatwo dostępnych dla spacerujących po parku psów.

„Szczury wchodziły do mieszkań przez okna”

Jak podkreśla rzeczniczka Bielan Magdalena Borek, latem tego roku dzielnica otrzymała kilkadziesiąt zgłoszeń od mieszkańców i spółdzielni. Miały one dotyczyć coraz liczniej pojawiających się w budynkach mieszkalnych gryzoni.

– Szczury dosłownie wchodziły przez okna do mieszkań. Bezpieczeństwo ludzi jest dla nas najważniejsze, stąd podjęliśmy decyzję o ograniczeniu szczurzej populacji w parku. Preparaty biobójcze są nasączone środkami, które mają zniechęcać psy i koty do ich zjedzenia. Zniechęcać nie oznacza oczywiście, że ryzyka w ogóle nie ma – mówi Borek.

„Dbamy o bezpieczeństwo mieszkańców i ich pupili”

Jak dodaje rzeczniczka Borek, na przeprowadzenie deratyzacji dzielnica celowo wybrała obecną porę roku. W parku zimą spacerujących jest po prostu mniej.

Co więcej, w parku rozstawiono liczne tablice ostrzegawcze informujące o przeprowadzanej deratyzacji. Zdaniem rzeczniczki wystarczająco dobrze oznaczone są też same „karmniki”.

Sama budowa karmników deratyzacyjnych (zabezpiecza przez przypadkowym zjedzeniem – przyp. red.), z uwagi na małe w nich otwory. Do środka może się dostać tylko mały gryzoń. Sam środek jest przymocowany drucikami, karmnik dodatkowo jest przytwierdzony do podłoża. Stacje są oznaczone wyraźnymi napisami ostrzegawczymi – wyjaśnia Borek.

Trutki na szczury mają pozostać na terenie Parku Olszyna do 12 grudnia.

Czytaj też: Błoto, dziury i brak chodnika. Miasto na razie nie wyremontuje ulicy w opłakanym stanie

Źródło:

RDC

Autor:

Natalia Sobotka/OW