Wandalizm i chuligaństwo w trakcie protestów na stołówce BUW? Uczelnia zapowiada interwencje policji

  • 19.05.2026 08:27

  • Aktualizacja: 08:29 19.05.2026

Akty wandalizmu, agresja wobec pracowników i niszczenie mienia – tak mają wyglądać protesty członków OZZ Inicjatywa Pracownicza w sprawie cen w nowej stołówce w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie. Władze UW zapowiadają zgłoszenia na policję. 

Władze Uniwersytetu Warszawskiego zapowiedziały konsekwentne zgłaszanie organom ścigania wszystkich przypadków łamania prawa podczas protestów związanych z działalnością nowego punktu gastronomicznego w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie. Uczelnia oskarża protestujących członków OZZ Inicjatywa Pracownicza m.in. o akty wandalizmu, naruszanie miru domowego i agresję wobec pracowników lokalu. Związkowcy odpowiadają, że protest dotyczy odejścia od idei publicznej stołówki akademickiej i pogarszającej się dostępności socjalnej uczelni.

Stanowisko UW

W przesłanym PAP stanowisku Uniwersytet Warszawski podkreślił, że "prawo do protestu i wyrażania swoich poglądów nie upoważnia do agresji wobec innych osób, aktów wandalizmu, niszczenia mienia czy naruszania miru domowego". Zaznaczył, że "każdy przejaw łamania prawa jest zgłaszany właściwym służbom".

Według uczelni wszystkie "dotychczas odnotowane i udokumentowane wykroczenia oraz przestępstwa" związane z protestami przeciwko kolejnemu punktowi gastronomicznemu zostały zgłoszone policji. Władze UW przekazały śledczym zabezpieczone materiały z monitoringu, które mają pomóc w ustaleniu tożsamości uczestników protestów i ich udziału w konkretnych zdarzeniach.

Uniwersytet poinformował także o szacowaniu szkód powstałych wskutek – jak określono – "aktów chuligaństwa". Sprawa została zgłoszona ubezpieczycielowi, który po ustaleniu sprawców będzie mógł dochodzić wobec nich roszczeń regresowych.

"Działania obejmujące zastraszanie innych osób, bezpodstawny hejt – także w internecie – zakłócanie funkcjonowania lokalu, wtargnięcie na jego teren i jego okupację, a także akty wandalizmu, w tym niszczenie mienia uniwersyteckiego i miejskiego, zwłaszcza zabytków objętych ochroną konserwatorską, są nieakceptowalne" – napisano w stanowisku uczelni.

Władze UW wyraziły też zaniepokojenie informacjami o stanie zdrowia pracowników punktu gastronomicznego na terenie BUW. Według uczelni jedna z osób miała wymagać hospitalizacji po wydarzeniach związanych z protestem.

Były rzecznik policji, ekspert ds. bezpieczeństwa i pracownik UW dr Mariusz Sokołowski powiedział PAP, że protesty "niepokojąco przybierają coraz bardziej agresywną formę".

Jeśli dochodzi do niszczenia mienia, a niewątpliwie jest nim malowanie różnych haseł na ścianach budynków, naklejanie na nich trudnych do usunięcia materiałów, niszczenie wyposażenia lokalu czy budynku uczelni, jeśli mamy do czynienia ze słownymi atakami wobec pracowników gastronomii – to każdy taki czyn daje podstawę do żądania ścigania przez policję – zaznaczył Sokołowski.

Dodał, że osoby łamiące prawo muszą liczyć się z konsekwencjami, a szybkie zgłaszanie incydentów i zabezpieczanie monitoringu pomaga policji w prowadzeniu postępowań.

 Ceny na stołówce BUW

Rzeczniczka prasowa UW dr Anna Modzelewska, odnosząc się do zarzutów dotyczących cen w BUWBARZE, podkreśliła, że lokal oferuje specjalny system zniżek dla studentów. Jak wskazała, ceny dań lunchowych zaczynają się od 19 zł, a zupa kosztuje 6 zł. Dodała, że około 300 metrów od BUW działa dofinansowywana przez uczelnię stołówka uniwersytecka, gdzie cena obiadu abonamentowego dla studentów wynosi 17 zł.

Uniwersytet nie ma dofinansowania z ministerstwa na prowadzenie działalności gastronomicznej. I tak jesteśmy jedną z niewielu uczelni w Polsce – z tego, co wiemy, jedną z dwóch polskich uczelni – która dopłaca do stołówki ze swoich środków – powiedziała PAP dr Modzelewska.

Jak podkreśliła rzeczniczka UW, koncepcja przestrzeni BUWBAR-u powstała po konsultacjach ze studentami i została zaakceptowana przez Samorząd Studentów UW.

Od samego początku przewidziano również posiłki w specjalnych cenach dla studentów i doktorantów. Większość przyjęła to rozwiązanie z zadowoleniem, jednak sprzeciw wyraziła IP, która dotychczas protestowała przeciwko wszystkim proponowanym rozwiązaniom – zaznaczyła.

Dodała, że protestujący "w zależności od bieżącej narracji" raz odwołują się do argumentów dotyczących jednego punktu gastronomicznego, a innym razem podnoszą postulat zmiany całego systemu.

Tego rodzaju zmiany nie leżą jednak w kompetencjach żadnej uczelni, co nie przeszkadza IP organizować protestów właśnie w tym miejscu – oceniła Modzelewska.

Dlaczego są protesty ws. stołówki BUW?

Do zarzutów uczelni odniosła się w rozmowie z PAP Gabriela Wilczyńska z Warszawskiego Koła Młodych OZZ Inicjatywa Pracownicza. Jak podkreśliła, wskazywane przez władze UW najtańsze pozycje w menu są wyjątkami, a nie standardem oferty lokalu.

Tak, jest zupa za 6 zł i jest ten lunchowy zestaw za te 20 zł. Tylko że to są wyjątki – powiedziała PAP Wilczyńska.

Dodała, że w menu są także dania kosztujące 40 i 50 zł, a wielkość porcji – jej zdaniem – pozostawia wiele do życzenia.

Wilczyńska oceniła również, że ceny w lokalu zmieniały się po otwarciu pod wpływem krytyki studentów.

Te ceny z dnia na dzień się obniżały właśnie w reakcji na odbiór tego miejsca – powiedziała.

Przedstawicielka IP zaznaczyła, że protestujący nie domagają się jedynie korekty menu, ale systemowej zmiany podejścia uczelni do zaplecza socjalnego. Jak wskazała, organizacja oczekuje wypowiedzenia umowy z obecnym operatorem i utworzenia nowej publicznej stołówki akademickiej.

Według niej Uniwersytet Warszawski od lat ogranicza własną działalność gastronomiczną i przekazuje ją podmiotom zewnętrznym. Zwróciła uwagę, że uczelnia ma obecnie jedną stołówkę dla ponad 35 tys. studentów i kilku tysięcy pracowników.

Wilczyńska argumentowała również, że problem dostępności tanich posiłków nie dotyczy wyłącznie UW, ale całego systemu szkolnictwa wyższego w Polsce. Podkreśliła, że podobne postulaty pojawiają się także na innych uczelniach, m.in. w Szczecinie, Gdańsku, Krakowie i Łodzi.

W jej ocenie uczelnie powinny aktywniej zabiegać w ministerstwie o powrót państwowego wsparcia dla stołówek akademickich. Jak zaznaczyła, brak takiego finansowania trwa od reform z połowy pierwszej dekady XXI w.

Odniosła się także do porównań dotyczących sytuacji mieszkaniowej studentów. Wskazała, że środowiska studenckie protestowały również w sprawach akademików i kosztów utrzymania, podając jako przykład protest wokół domu studenckiego Jowita w Poznaniu.

Zdaniem Wilczyńskiej problemy związane z wyżywieniem, mieszkaniami, stypendiami i nieodpłatnymi praktykami są ze sobą powiązane i składają się na szerszy kryzys warunków studiowania.

Pytana o możliwość zakończenia protestów, podkreśliła, że podstawowym problemem jest – jej zdaniem – brak realnego dialogu władz uczelni ze studentami spoza oficjalnych struktur samorządowych.

Trudno jest mówić o dogadywaniu się, gdy nie ma żadnych otwartych konsultacji – powiedziała.

W stanowisku uczelni podkreślono z kolei, że "trudno nie dostrzegać związków pomiędzy opisanymi działaniami OZZ Inicjatywa Pracownicza a aktywnością osób reprezentujących określone środowiska polityczne". Zdaniem władz UW "instrumentalne wykorzystywanie Uniwersytetu do promowania postulatów stanowiących element bieżącej działalności politycznej należy uznać za szczególnie naganne".

Źródło:

PAP

Autor:

RDC /PL

Kategorie: