Wiadomości
Udostępnij:
"Nie ma nagrań z monitoringu, ani żadnego dowodu". Rodzice szukają Krzysztofa
-
18.06.2026 22:51
-
Aktualizacja: 00:12 19.06.2026
Szukając zaginionego syna, pomogli wielu innym rodzinom. Agnieszka i Daniel, rodzice Krzysztofa Dymińskiego, który zaginął trzy lata temu, nadal szukają swojego dziecka. – Usłyszeliśmy, że na dziewięćdziesiąt parę procent Krzysiek utonął – powiedział Daniel Dymiński w Polskim Radiu RDC. Nie ma jednak nagrań z monitoringu, ani żadnych innych dowodów. Natomiast działania policji są traktowane jako operacyjne i objęte klauzulą tajności. W ocenie ekspertów konieczne są zmiany w tym zakresie, także na poziomie legislacyjnym.
Historia rodziny Dymińskich i zaginięcie ich syna Krzysztofa
Wyszedł z domu 27 maja 2023 roku i od tego czasu jego rodzice nie wiedzą, czy żyje. Rodzice Krzysztofa Dymińskiego, który w momencie zaginięcia miał 16 lat, nadal prowadzą poszukiwania.
– Wszystko się zaczęło właśnie od tego, że Krzysztof zniknął z domu. On zaginął, nie uciekł z domu, bo ta narracja trochę mnie boli, jak słyszę o tym, że mówi się o ucieczkach młodzieży z domu. Wyszedł z domu nad ranem, jak spaliśmy - opowiadała matka 16-letniego wówczas Krzysztofa Dymińskiego w "Debacie Polskiego Radia RDC".
Nie było z nim żadnych problemów
Zaznaczyła, że jej syn "nie sprawiał nigdy problemów wychowawczych, nie było również innych problemów, ani żadnych problemów natury psychicznej". Jak tłumaczyła "on zawsze mówił gdzie chce iść, o której wraca, czy potrzebuje jakiejś podwózki na przykład. Kontakt z nim zawsze był bez najmniejszego problemu".
– Wyszedł jak spaliśmy. Obudziliśmy się rano i dziecka nie ma w domu – relacjonuje Agnieszka Dymińska, matka Krzysztofa.
Rodzice Krzysztofa zorientowali się, że nie ma go w domu około godz. 8.30.
– O godzinie 10:00 już zgłosiliśmy jego zaginięcie na policję – powiedział ojciec chłopca, Daniel Dymiński.
Jednocześnie apelował, że w sytuacji zaginięcia dziecka nie należy czekać, ale natychmiast zgłaszać ten fakt na policję.
Policja od razu przyjeła zgłoszenie
Powiedział, że "policja od razu przyjęła to zgłoszenie".
Jenocześnie po informacji, zamieszczonej w mediach społecznościowych, zgłosiła się sąsiadka, która potwierdziła, że jej ojciec widział przechodzącego młodego chłopaka goń o godz. 4:00 rano.
Okazało się, że Krzysztof Dymiński pojechał autobusem do Warszawy. Tam był widziany w okolicach Mostu Gdańskiego.
– Po pięciu dniach od momentu zgłoszenia policja powiedziała nam, że ostatnie zdjęcie Krzyśka z monitoringu, to właśnie jest Most Gdański. Pokazali nam kadr z tego mostu z pytaniem czy potwierdzamy, że to Krzysztof. Powiedzieliśmy, że tak. W tym momencie świat się nam zawalił. Usłyszeliśmy, że na dziewięćdziesiąt parę procent Krzysiek utonął – powiedział Daniel Dymiński.
Nie ma nagrań z monitoringu
Nie ma jednak żadnego nagrania z monitoringu, ani żadnego innego dowodu. Rodzice Krzysztofa ciagle go szukają.
Prof. dr hab. Ewa Gruza, która była gościem Polskiego Radia RDC przypomniała, że kwestie zaginięć osób w Polsce reguluje zarządzenie komendanta głównego.
– Z tego zarządzenia nie wynika, że jakiekolwiek działania w zakresie poszukiwania osób zaginionych są działaniami operacyjnymi. To jest pewna historyczna zaszłość, bo kiedyś faktycznie w latach 50., 60- ątych uznawano poszukiwanie jako element pracy operacyjnej. Od tego się odeszło, ale gdzieś to głęboko się wpisało w taki sposób myślenia że są to czynności operacyjne. Teraz, jeżeli są to czynności operacyjne, to policja zasłania się tym, że to są działania niejawne, czyli one są klauzulowane jako działania tajne. A jeżeli działania tajne, to nie udostępnia się materiałów z działań operacyjnych – tłumaczy prof. Gruza.
W jej ocenie ta interpretacja jest błędna.
O zmianę regulacji
Prof. Gruza podkreśliła, że obecnie Parlamentarny Zespół do Spraw Zaginięć chce zmiany regulacji dot. poszukiwań.
– Po pierwsze chodzi o doprowadzenie do tego, żeby przynajmniej rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji bądź rozporządzenie Rady Ministrów, bądź ustawa, czyli akt rangi takiej, która obowiązuje wszystkie podmioty uczestniczące czy przekazujące informacje w związku z zaginięciem, by były tą ustawą objęte. A jednocześnie stworzyłoby to mechanizm faktycznego nadzoru nad poszukiwaniami, które prowadzi policja – stwierdzila ekspert.
Krzysztof Dymiński zwrócił też uwagę, że coraz cześciej stosowany jest alert RCB do poszukiwania dzieci.
– Lokalna policja zaczyna używać właśnie alertu RCB do poszukiwań. I to są historyczne momenty i z tego jesteśmy przede wszystkim dumni, że to się udało nam zaszczepić i osiągnąć. Dwukrotnie alert RCB został uruchomiony w ciągu ostatniego roku. I dwukrotnie te osoby zostały odnalezione całe i zdrowe i żywe – oznajmił.
O historii aństwa Dymińskich powstał film Michała Marczaka "Bez końca".
Historia rodziny Dymińskich i zaginięcie ich syna Krzysztofa
Źródło:
Autor:
RDC /ED