Miał nagrywać kobiety w autobusach ukrytą kamerą. 50-latek w rękach policji

  • 22.07.2026 21:41

  • Aktualizacja: 21:53 22.07.2026

Policja zatrzymała 50-letniego mężczyznę, który miał potajemnie nagrywać kobiety w warszawskiej komunikacji miejskiej przy użyciu ukrytej kamery. Wcześniej przed jego zachowaniem ostrzegały się wzajemnie użytkowniczki mediów społecznościowych. Śledczy prowadzą postępowanie w kierunku przestępstwa naruszenia intymności seksualnej.

Miał nagrywać pasażerki komunikacji miejskiej ukrytą kamerą. Bulwersująca sprawa wyszła na jaw po tym, jak w serwisach społecznościowych zaczęły pojawiać się ostrzeżenia publikowane przez zaniepokojone kobiety. Zamieszczane przez nie zdjęcia miały przedstawiać mężczyznę poruszającego się autobusami i tramwajami z torbami, w których zostały wycięte otwory na obiektyw kamery. Według relacji publikowanych w sieci, urządzenie miało służyć do potajemnego nagrywania kobiet.

Mężczyzna w rękach policji, śledztwo trwa

Jak informuje Maciej Saciuk z północno-praskiej komendy policji, mężczyzna został już zatrzymany. Postępowanie toczy się w kierunku przestępstwa naruszenia intymności seksualnej

Przesłuchali na okoliczność sprawy 50-letniego mężczyznę, który został uprzednio zatrzymany przez funkcjonariuszy komisariatu warszawskiego metra. Na ten moment nie zostały mu przedstawione zarzuty, natomiast policjanci weryfikują wszystkie informacje, do których dotarli – dodaje Saciuk.

Policja podkreśla, że sprawa ma charakter rozwojowy. Funkcjonariusze prowadzą dalsze czynności procesowe i analizują zgromadzony materiał. Na obecnym etapie śledztwa służby nie ujawniają szczegółów.

Ekspert radzi. "Nie konfrontować podejrzanego"

Specjalista z zakresu samoobrony kobiet Piotr Leszczyński podkreśla, że w przypadku zaistnienia takiej sytuacji, bezpośrednie zwracanie uwagi podejrzanej osobie lub próby jej ujęcia nie są najlepszym sposobem reagowania.

Może nawet dojść do pewnego rodzaju rękoczynów w takim wypadku. Tego byśmy chcieli uniknąć, więc myślę, że najlepiej po prostu pozostać w odpowiedniej, bezpiecznej odległości, wykonać telefon na policję, ale mieć podejrzanego na oku, bo może on przecież w każdym momencie odejść. Tu chodzi o to, żeby nie eskalować napięcia – dodaje Leszczyński.

W zamian ekspert zaleca zachowanie ostrożności, zadbanie o własne bezpieczeństwo oraz niezwłoczne poinformowanie policji lub pracowników transportu publicznego, którzy mogą podjąć odpowiednie działania.

Źródło:

RDC

Autor:

Kacper Zych/OW