Wiadomości
Udostępnij:
Miał truć środowisko odchodami kur. Jest akt oskarżenia przeciwko właścicielowi fermy
-
17.12.2025 22:37
-
Aktualizacja: 09:48 18.12.2025
Jest akt oskarżenia przeciwko właścicielowi fermy drobiu w Strusach w powiecie siedleckim. Mężczyzna rok temu w listopadzie miał zatruć środowisko odchodami kur i odpadami z produkcji, które składował na sąsiedniej działce. – Właściciel fermy nie posiadał również pozwolenia zintegrowanego na chów drobiu – mówi Katarzyna Wąsak z Prokuratury Rejonowej w Siedlcach.
Jest akt oskarżenia przeciwko właścicielowi fermy drobiu w miejscowości Strusy w powiecie siedleckim. Marcin Ch. miał w niedopuszczalny sposób składować na sąsiedniej działce odpady z kurników i odchody kur.
Jak informuje prokurator rejonowa Katarzyna Wąsak, za to działanie grozi mu kara do 10 lat więzienia i wielomilionowa nawiązka.
– Nasze ustalenia w toku śledztwa wykazały, że właściciel fermy gromadził te odpady z fermy drobiu. Wbrew przepisom ustawy, przede wszystkim, jak ustaliliśmy, nie posiadał pozwolenia zintegrowanego na chów drobiu, który obejmuje pewną ilość stanowisk. Również ustaliliśmy, że właściciel nie miał pozwolenia wodno-prawnego na rolnicze wykorzystanie ścieków – dodaje prokurator.
Zagrożenie dla ludzi i środowiska
Sposób, w jaki składowano odpady na fermie w Strusach, mógł zagrozić zdrowiu i życiu ludzi, a także wpłynąć negatywnie na środowisko.
Jak mówi prokurator Wąsak, śledztwo w tej sprawie było skomplikowane i trwało wiele miesięcy.
– Głównie tutaj skupialiśmy się na opiniach biegłych z zakresu ochrony środowiska, którym trzeba było dostarczyć materiał dowodowy w postaci próbek ziemi pobranej z tych miejsc, gdzie były składowane odpady. Oprócz tego został przesłuchany też w sprawie szereg świadków, została przeanalizowana bogata też dokumentacja dotycząca tej sprawy – dodaje prokurator Wąsak.
Marcin Ch. nie przyznał się do stawianych mu zarzutów i odmówił składania wyjaśnień. Jeśli zostanie uznany za winnego, sąd obligatoryjnie nałoży na niego nawiązkę, która może wynieść od 10 tysięcy do nawet 10 milionów złotych.
Sprawa zaczęła się od powiadomienia Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Warszawie – chodziło o nieznośny smród dochodzący z fermy i działki, na której składowano odpady.
Czytaj też: Na Grochowie zamiast parkingu powstanie kolejny blok. „Tu nie ma gdzie parkować”
Źródło:
Autor:
Beata Głozak/OW
Kategorie: