87-latek spadł z noszy i zmarł. Ruszył proces przeciwko trzem medykom pogotowia

  • 15.01.2026 15:42

  • Aktualizacja: 21:15 15.01.2026

Mieli nie przypiąć pacjenta do noszy, mężczyzna spadł, doznał obrażeń i zmarł – w Sądzie Rejonowym w Siedlcach ruszył proces przeciwko dwóm ratownikom i lekarzowi siedleckiego pogotowia ratunkowego. Medykom za nieumyślne spowodowanie śmierci grozi kara do pięciu lat więzienia.

To miał być nieszczęśliwy wypadek – w Sądzie Rejonowym w Siedlcach ruszył proces przeciwko trzem pracownikom pogotowia ratunkowego, którzy mieli nieumyślnie spowodować śmierć 87-letniego mężczyzny. Dwóch ratowników i lekarz mieli nie zabezpieczyć seniora na noszach – wskutek domniemanego niedopełnienia przez nich obowiązku, 87-latek spadł z noszy i zmarł

Lekarz odmówił składania wyjaśnień przed sądem, ale zeznawali ratownicy.

Był to nieszczęśliwy wypadek. Zdarzenie składa się z dwóch etapów. Pierwszy etap – utrata przytomności i upadek w domu. Wstępna diagnoza to był udar. W drugim etapie, na skutek konieczności przewożenia na boku, żeby nie utracił oddechu, nie można było zapiąć pasów. Zapięcie tych pasów według wszelkiej normy spowodowałoby, że przyczyniliby się do śmierci. Utraty oddechu – wyjaśnia reprezentujący ich adwokat Ryszard Czwarnóg.

Robert Więckiewicz z Prokuratury Okręgowej w Siedlcach nie ma wątpliwości, że doszło zarówno do błędu, jak i wypadku.

Myślę, że rutyna, pośpiech, trochę niefrasobliwość, to tak potocznie można powiedzieć, doszło do wypadku. Zarzut polega na tym, że transportując pacjenta w trakcie tej czynności, pacjent nie został właściwie zabezpieczony, no i doszło do tego wypadku. Niestety upadł, uderzył głową bezpośrednio o otwarte podłoże. Doszło do poważnych obrażeń, które między innymi skutkowały zgonem – mówi prok. Więckiewicz.

„Życia nic nie przywróci, chcę sprawiedliwości”

Z taką oceną nie zgadza się córka zmarłego 87-latka Dorota Niemiałtowska.

 Absolutnie nie miał żadnych obrażeń, oprócz tego co powiedziałam, na przedramieniu. Żadnych oznak na głowie – czy pęknięć, czy krwi nie było w ogóle.

– (Olga Kwaśniewska) Czyli tak na dobrą sprawę chce pani po prostu sprawiedliwości?

– Życia nie wróci, ja sobie z tego zdaję sprawę. To był człowiek starszy, ale chodzi o to, żeby to się nie powtórzyło. Dla mnie to oni podeszli bardzo rutynowo i bez takiej jakiejś empatii.

Do wypadku doszło 21 sierpnia 2024 roku przy ul. Woszczerowicza w Siedlcach. 87-latek zmarł w trakcie badań po przewiezieniu do szpitala. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną zgonu  były m.in. obrażenia czaszki. Medykom grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.

Czytaj też: Będą nowe bloki na Targówku i Pradze Południe. Lex deweloper przegłosowane

Źródło:

RDC

Autor:

Olga Kwaśniewska/OW