Wiadomości
Udostępnij:
Przymrozki, susza i upały. "Nie pamiętam tak trudnego roku"
-
09.07.2026 09:30
-
Aktualizacja: 16:37 09.07.2026
Tak trudnego roku nie pamiętam – mówił w Polskim Radiu RDC Mirosław Maliszewski z PSL, Przewodniczący Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi i Prezes Związku Sadowników RP. Sadownicy notują ogromne straty w owocach, spowodowane trudnymi warunkami pogodowymi. – W tym roku już mieliśmy wczesnowiosenne przymrozki, później mieliśmy susze, później mieliśmy upały, które spowodowały na wielu plantacjach dosłownie ugotowanie owoców. No i w wielu miejscach w Polsce już obserwujemy opady gradu – tłumaczył gość "Poranka RDC".
Ogromne starty sadowników. Niektórzy utracili nawet 100 proc. zbiorów – alarmował w Polskim Radiu RDC Mirosław Maliszewski z PSL. Przewodniczący Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi i Prezes Związku Sadowników RP był gościem audycji "Poranek RDC". Zaznaczył, że tak trudnego roku nie pamięta.
– W tym roku już mieliśmy wczesnowiosenne przymrozki, później mieliśmy susze, później mieliśmy upały, które spowodowały na wielu plantacjach dosłownie ugotowanie owoców. No i w wielu miejscach w Polsce już obserwujemy opady gradu, które niszczą resztki tego, co zostało na plantacjach, na drzewach i na krzewach, więc bardzo trudny, wyjątkowo trudny rok dla polskich sadowników z powodów pogodowych – tłumaczył Maliszewski.
Co z truskawkami i czereśniami?
Oznacza to między innymi dużo mniej tzw. owoców miękkich.
– Część owoców miękkich już w tym tradycyjnym okresie została została zebrana, jak truskawka. Jej było bardzo mało, wyjątkowo krótki sezon, dlatego że wiosenne przymrozki bardzo mocno ją uszkodziły. Później opady deszczu, akurat w okresie dojrzewania truskawek, spowodowały, że te truskawki w zasadzie zgniły. Ani producenci nie nacieszyli się swoimi owocami, ani konsumenci, którzy tak długo czekali na pojawienie się polskich truskawek na rynku – tłumaczył polityk. – Trochę lepsza sytuacja jest w borówce amerykańskiej, w borówce wysokiej. Ta chyba najlepiej zniosła wszystkie zdarzenia pogodowe. Natomiast w jabłkach, w czereśniach, w śliwach jest już zdecydowanie gorzej – dodał. Wskazał też, że nie możemy w związku z tym liczyć na spadek cen owoców.
Trudno jest dostać na rynku polską czereśnie.
– Pojawia się w Polsce duży import, co już zauważyliśmy na przykładzie truskawek i ostatnio na przykładzie czereśni. Głównie import pochodzi z krajów pozaunijnych. W przypadku czereśni, które jeszcze cały czas są temu importowi poddawane, to jest import pochodzący z Turcji. To jest znakomita większość, ponad 80 procent importu, ale też na przykład Serbii z Macedonii. Kilka tysięcy ton czereśni już wjechało na rynek polski, dlatego że polskiej było trochę mało – mówił Maliszewski. Zaznaczył, że na początku sezonu importowane owoce "udawały" polskie.
– Ale wzmożone kontrole, zwłaszcza inspekcji jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych, ukróciły niejako zjawisko polonizowania importowanych czereśni, ale to nie znaczy, że one na rynek nie weszły. One weszły i cały czas na tym rynku są obecne i zabrały skutecznie miejsce polskim czereśniom, zaniżając ceny skupów dla polskich producentów, polskich sadowników, polskich plantatorów – tłumaczył.
Może zabraknąć jabłek
Warunki pogodowe źle zniosły też jabłka.
– Szacujemy, że tych jabłek będzie zdecydowanie mniej niż w roku ubiegłym. O ile jeszcze w poprzednich latach, także przymrozkowych, można było bez problemu znaleźć sady, w których jabłka normalnie owocują, tak w tym roku bardzo trudno taki sad znaleźć – powiedział gość Grzegorza Chlasty.
Mirosław Maliszewski zwrócił też uwagę na to, że są sadownicy, którzy wymagają pomocy.
– Sadownicy, którzy utracili ponad 50 proc., 80 proc., a niektórzy nawet 100 proc. zbiorów, są w zasadzie pozbawieni środków do życia. Nie mają czego sprzedać, żeby zasilić swoje gospodarstwo. Więc takim sadownikom trzeba udzielić nadzwyczajnego wsparcia. Pracujemy nad tym, zarówno jako związek, jak i jako Ministerstwo Rolnictwa. Pracują w tej chwili komisje, które szacują straty. Jest złożony wniosek do Unii Europejskiej o nadzwyczajne wsparcie – mówił.
Źródło:
Autor:
Patrycja Lorenc