Wiadomości
Udostępnij:
Cztery tysiące protestów wyborczych w Sądzie Najwyższym
-
17.06.2025 14:47
-
Aktualizacja: 17:22 17.06.2025
Około czterech tysięcy protestów wyborczych wpłynęło do Sądu Najwyższego. Teraz sąd na ich podstawie, a także na podstawie sprawozdania Państwowej Komisji Wyborczej rozstrzygnie o ważności wyborów. Ma na to czas do 2 lipca.
Do Sądu Najwyższego wpłynęło około czterech tysięcy protestów wyborczych. Skargi na przebieg wyborów prezydenckich docierają też drogą pocztową.
Termin na składanie protestów upłynął wczoraj. Jeden z nich złożył sztab kandydata Koalicji Obywatelskiej Rafała Trzaskowskiego.
Senator Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Kwiatkowski powiedział, że skoro są wątpliwości, to należy je wyjaśnić. Przypomniał też, że w przeszłości były przypadki ponownego przeliczania głosów, jak na przykład w 2014 roku, po wyborach samorządowych.
— Politycy ówczesnej opozycji okupowali salę konferencyjną Państwowej Komisji Wyborczej, żądając ponownego przeliczenia głosów, co się stało. A Jarosław Kaczyński wchodził wtedy na mównicę wyborczą i krzyczał „oszukaliście w tych wyborach” i że „taka jest prawda”. My nie mówimy o tym, że ktoś oszukał. My mówimy o tym, że żeby mieć pewność, że wyniki odzwierciedlają wolę wyborców, powinniśmy przeliczyć kartę do głosowania — tłumaczył.
Będzie ponowne przeliczenie głosów?
Zwolennikiem wyjaśnienia błędów i nieprawidłowości jest wicemarszałek Sejmu z Lewicy Włodzimierz Czarzasty.
— Jeżeli Sąd Najwyższy uzna, że trzeba to przeliczyć w kilku albo w kilkudziesięciu komisjach ponownie, to trzeba to zrobić. Jeżeli sąd uzna i Państwowa Komisja Wyborcza tak zasugeruje, że trzeba to zrobić w skali całego kraju, to trzeba tak zrobić. Nie widzę w tym żadnej sensacji. Normalny tryb, po wyborach każdy ma prawo, obywatel, do określonego terminu zgłosić uwagi i zgłosić zastrzeżenia — mówił.
Marcin Przydacz z Prawa i Sprawiedliwości zwrócił uwagę, że skala protestów po wyborach prezydenckich z tego roku nie różni się znacząco od tej po wyborach z 2020 roku. Dodał, że prawo przewiduje wnoszenie protestów, które następnie rozpatruje Sąd Najwyższy.
— Zobaczymy oczywiście, jak duża jest skala tych działań. Ja nie przypuszczam, aby te nieprawidłowości miały jakikolwiek wpływ na finalny wynik, bo słyszymy o komisjach, gdzie pomylono się o 5-7 głosów. Nie będzie to miało większego wpływu. Natomiast całe działanie Koalicji Obywatelskiej jest próbą, w moim przekonaniu, odwrócenia trochę uwagi od swojej porażki. Taki człowiek jak pan Tomczyk, który jest twarzą porażki Rafała Trzaskowskiego, dzisiaj chce dyskutować o jakichś nieprawidłowościach — powiedział.
Wczoraj Państwowa Komisja Wyborcza przyjęła sprawozdanie z wyborów prezydenckich. Zgodnie z Kodeksem Wyborczym trafiło ono do marszałka Sejmu i Sądu Najwyższego, a głosami większości członków PKW zdecydowano, że także do Prokuratora Generalnego.
O ważności wyboru prezydenta rozstrzyga Sąd Najwyższy po rozpoznaniu protestów wyborczych i na podstawie sprawozdania PKW. Musi to zrobić w ciągu 30 dni od dnia ogłoszenia ich wyników. Termin ten upływa 2 lipca.
Czytaj też: Prezydent Radomia z wotum zaufania i absolutorium z wykonania budżetu za 2024 r.
Źródło:
Autor:
RDC /PL