Premier o wycieku danych z MyDr: celem było wyłudzenie okupu

  • 13.08.2026 16:12

  • Aktualizacja: 16:56 13.08.2026

Motywacja zdaje się czysto kryminalna. Wiele na to wskazuje, że chodzi o próbę wyłudzenia okupu od tej firmy - przekazał premier Donald Tusk, odnosząc się do wycieku danych medycznych z firmy MyDr.

Wyciek danych 19 mln Polaków

Premier zapewnił, że jeśli chodzi o cyberataki, to nigdzie na świecie nie da się zapewnić stuprocentowej gwarancji bezpieczeństwa, jeśli chodzi o prywatny sektor.

Dodał, że w sprawie wycieku danych w związku z cyberatakiem na firmę MyDr śledztwo trwa. - Mamy do czynienia z bardzo wyrafinowanymi technikami czy metodami. Motywacja zdaje się czysto kryminalna. Wiele na to wskazuje, że chodzi o próbę wyłudzenia okupu od tej firmy - powiedział premier. 

Dodał, że w wyjaśnienie sprawy zaanagażowane są wszystkie możliwe służby. - My koncentrujemy się na tym, żeby ze strony naszych instytucji nie było, albo żeby jak najmniej było wycieków - podkreślił Donald Tusk.

W związku z wyciekiem danych nie doszło do naruszenia bezpieczeństwa systemów publicznych – poinformowało w czwartek PAP Centrum e-Zdrowia. Dodało, że nie ma informacji o tym, aby osoby nieuprawnione uzyskały dostęp do systemu P1 w związku z incydentem w firmie MyDr.

 

Sprawę nadzoruje prokuratura

Rzecznik Prokuratury Okręgowej prok. Piotr Antoni Skiba wyjaśnił, że dochodzenie prowadzone jest "w sprawie uzyskania przez nieustaloną osobę, nie później niż w dniu 6 sierpnia 2026 roku, bez uprawnienia, za pośrednictwem sieci internet, dostępu do całości lub części systemu informatycznego administrowanego przez MyDr oraz przechowywanych na serwerach spółki informacji nieprzeznaczonych dla sprawcy – po uprzednim przełamaniu albo ominięciu informatycznych zabezpieczeń tych informacji, a następnie ujawnienia części uzyskanych w ten sposób informacji innym osobom, poprzez przesłanie wycinka danych do redakcji serwisu »Zaufana Trzecia Strona«, a tym samym przetwarzania danych osobowych, w tym dotyczących stanu zdrowia, przez osobę, która nie jest do tego uprawniona".

Grozi za to do trzech lat więzienia.

Informacje obejmują dane osobowe pacjentów podmiotów świadczących usługi medyczne będących klientami MyDr – w tym imiona, nazwiska, numery PESEL, numery telefonów, adresy poczty elektronicznej oraz dane dotyczące stanu zdrowia, jak treść notatek z wizyt lekarskich czy informacji o wystawionych receptach.

Dochodzenie w tej sprawie CBZC wszczęło w środę, zaś pierwsze czynności w sprawie zostały podjęte z urzędu w poniedziałek. „Z uwagi na dobro postępowania przygotowawczego nie udzielamy szerszych informacji o planowanych czynnościach i dokonanych ustaleniach” - podkreślił prok. Skiba.

W środę Ministerstwo Cyfryzacji potwierdziło informację o cyberataku na firmę MyDr, w wyniku którego wyciekły dane m.in. o lekach i receptach prawie dziewiętnastu milionów Polaków. Sprawę wycieku prowadzi Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości. Wykradziona baza ma ponad 2 TB danych.

- Nie ma w przestrzeni publicznej danych skradzionych w cyberataku. Nie są one wystawione nigdzie na sprzedaż, ani nie są elementem żadnej gry. Monitorują to służby - przekazał w czwartek wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Ponownie zaapelował też, aby każdy zastrzegł swój PESEL.

Zaznaczył, że obecnie trwają prace nad wydobyciem danych osób z firmy przetwarzającej i przeniesieniem ich do systemów państwowych. Podkreślił, że wszelkie informacje na temat wycieków danych można sprawdzić na stronie bezpiecznedane.gov.pl.

Gawkowski podkreślił również, że służby rozpracowują grupę, która stała za cyberatakiem. Dodał, że „dzisiaj nic nie wskazuje na to, że mieliśmy zewnętrzny, czyli spoza granic Polski, element, który w tym wszystkim uczestniczył”.

Z danych Centrum e-Zdrowia z 2025 r. wynika, że liczba cyberataków na szpitale i przychodnie systematycznie rośnie. Od stycznia do sierpnia 2025 r. w ochronie zdrowia odnotowano 946 incydentów cyberbezpieczeństwa; w 2024 r. było ich 1028, w 2023 r. 405, a w 2021 r. 150. Najczęściej dochodzi do oszustw komputerowych (311 przypadków), wykorzystania podatnych usług (238) oraz infekcji złośliwym oprogramowaniem (90).

CeZ wskazuje też, że chociaż ponad 90 proc. szpitali posiada system kopii zapasowych, tylko niecałe 60 proc. wykonuje cykliczne testy kopii oraz odzyskiwania. Dodatkowo prawie 9 proc. nie ma podstawowych systemów zabezpieczeń typu firewall, a szkolenia z zakresu cyberbezpieczeństwa przeszło tylko 36 proc. dyrektorów placówek ochrony zdrowia (dane z 2024 r.).

Eksperci ostrzegają, że skuteczne ataki mogą sparaliżować pracę placówek i zagrozić bezpieczeństwu pacjentów. Placówki ochrony zdrowia są szczególnie narażone, ponieważ przetwarzane są duże ilości wrażliwych danych osobowych, a w wielu podmiotach brakuje kompetencji i technologii do radzenia sobie z incydentami.

Źródło:

PAP

Autor:

RDC /jo

Kategorie: