Wiadomości
Udostępnij:
Nielegalne składowisko odpadów w Ryczołku. Jeszcze w tym miesiącu spotkanie w ministerstwie
-
13.01.2026 18:54
-
Aktualizacja: 18:46 13.01.2026
Co ze składowiskiem niebezpiecznych odpadów w Ryczołku? Jeszcze w tym miesiącu ma odbyć się w tej sprawie spotkanie z Ministerstwem Klimatu i Środowiska. Od czterech lat na jednej z działek zalega tam blisko 6,5 tys. beczek z chemikaliami. Wczoraj w stolicy pikietowali mieszkańcy i samorządowcy, którzy skarżą się, że „żyją na tykającej bombie” – boją się pożaru i skażenia środowiska.
Co ze składowiskiem niebezpiecznych odpadów w Ryczołku w gm. Kałuszyn? Prawdopodobnie jeszcze w tym miesiącu odbędzie się w tej sprawie spotkanie w Ministerstwie Klimatu i Środowiska. To pokłosie wczorajszej pikiety mieszkańców i samorządowców na placu Bankowym w Warszawie.
Jak mówi burmistrz Kałuszyna Arkadiusz Czyżewski, gmina rozmawiała z wicewojewodą (Robertem Sitnikiem – przyp. red.), który zadeklarował, że spotkanie to zorganizuje.
– W którym weźmie udział właśnie pan wojewoda, samorząd, przedstawiciele ministerstwa klimatu i przedstawiciele Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Na jakie w ogóle pieniądze gmina Kałuszyn mogłoby liczyć? Bo pojawiła się informacja, że w takich ekstraordynaryjnych przypadkach, nadzwyczajnych, dofinansowanie z NWOS-iu może sięgnąć nawet 99 procent – wyjaśnia Czyżewski.
Jak dodaje burmistrz, spotkanie musi odbyć się niezwłocznie, bo terminy są nieugięte.
– Pan wojewoda zadeklarował, że to spotkanie zorganizuje niezwłocznie, więc myślę, że to jest kwestia na pewno jeszcze stycznia. Tym bardziej że te wnioski, które w grudniu były składane przez gminę, o których rozmawialiśmy, one prawdopodobnie muszą być rozpatrzone do końca lutego, więc tu już bardzo nawet nie ma czasu – wyjaśnia burmistrz.
Apel mieszkańców Kałuszyna
Mieszkańcy zebrali blisko 1,5 tys. podpisów pod apelem do wojewody o wsparcie gminy w likwidacji składowiska.
– Najgorsze co się może stać z tą sprawą to żeby wszyscy o tym Ryczołku zapomnieli. Ta pikieta, ta demonstracja pokazała, że my się na to nie godzimy. Mieszkańcy się na to nie godzą. Ta pikieta, ta demonstracja naprawdę jest ponad wszelkim poziomem. To nie chodzi o to, że to jest gra przeciwko komuś. To jest po prostu strach, ogromny strach mieszkańców, co za chwilę może się stać – mówi burmistrz Czyżewski.
Koszt usunięcia 6,5 tys. beczek z chemikaliami to nawet 80 milionów złotych.
Beczki znajdują się na prywatnej działce. Jej dzierżawca zniknął. Mieści się ona przy DK92, w sąsiedztwie wjazdu na A2, obok linii 400 kV i niedaleko wojskowego lotniska w Janowie.
Czytaj też: Śnięte ryby w Gassach. Przenieśli blisko tonę z nich na otwartą wodę
Źródło:
Autor:
Olga Kwaśniewska/OW