Publiczne autobusy wracają do pow. mińskiego? Tak, ale nie do wszystkich gmin

  • 12.12.2025 20:06

  • Aktualizacja: 09:31 13.12.2025

Trzynaście linii będzie kursować po powiecie mińskim, ale... nie wszędzie. Powiat, w odpowiedzi na potrzeby mieszkańców, chce reaktywować publiczny transport zbiorowy. Bez własnych linii pozostaną jednak gminy Mrozy i Latowicz. Roczny koszt utrzymania przewozów wyniósłby tam 2 mln złotych. – Nie do końca koresponduje to z potrzebami, jakie mamy. (…) Również koszty, które obciążałyby gminę, byłyby znaczące – mówi burmistrz Mrozów Dariusz Jaszczuk.

Będzie rewolucja w komunikacji publicznej w powiecie mińskim, ale… nie we wszystkich miejscowościach. Dwa samorządy, gmin Latowicz i Mrozy, nie będą mieć własnych linii. W Latowiczu rozmowy na ten temat wciąż trwają. W Mrozach zaś samorząd wycofał się, bo proponowany roczny koszt utrzymania – dwa miliony złotych – jest nieproporcjonalnie wysoki w stosunku do budżetu.

Zdaniem starosty mińskiego Remigiusza Górniaka, własna komunikacja autobusowa w miejscowościach to szansa dla mieszkańców.

Od stycznia trzynaście linii, powiatowo-gminnych, dowożących mieszkańców przede wszystkim do Mińska Mazowieckiego, do stacji kolejowej, ale też do Sulejówka, tam, gdzie jest też SKM-ki stacja kolejowa. W kolejnych latach przede wszystkim będziemy chcieli dwukrotnie, trzykrotnie zwiększać częstotliwość kursowania, ale i rozszerzać ofertę na dojazdy i do Wołomina, i do Otwocka czy w kierunku Garwolina – mówi Górniak.

Starosta Górniak podkreśla, że mieszkańcy sami zwracali się o pomoc, by zorganizować transport.

Powiat jest całkowicie wykluczony komunikacyjnie, jeżeli chodzi o autobusy publiczne. Oczywiście funkcjonuje komunikacja prywatna, ale ona działa tylko tam, gdzie jej się opłaca, na najbardziej obleganych kierunkach, a cała masa ludzi, dziesiątki tysięcy ludzi, niestety są zdane tylko na samochód, na sąsiadów. Dlatego podjęliśmy decyzję o reaktywacji mniej więcej w układzie dawnego PKS-u komunikacji powiatowej, autobusowej –  

Mrozy bez komunikacji miejskiej

Z powiatowego projektu wycofała się gmina Mrozy. Próżno jej więc szukać na trasie nowych linii.

Nie do końca korespondowały z potrzebami, jakie mamy w zakresie transportu zbiorowego. Również koszty, które obciążałyby gminę Mrozy, były dosyć znaczące. Myślę, że rozwiązania, które należało przyjąć dla naszej gminy, powinny być skupione na punktach przesiadkowych. A głównym połączeniem z tymi dużymi ośrodkami miejskimi typu Warszawa, Mińsk Mazowiecki i Siedlce powinna być kolej – wyjaśnia burmistrz Mrozów Dariusz Jaszczuk.

„Mamy swoją propozycję”

Z nowych połączeń nie skorzysta też gmina Latowicz. Mrozy proponują jednak swoje rozwiązanie, dostosowane do finansowych możliwości gminy i potrzeb mieszkańców. Burmistrz miasta i gminy Mrozy informuje, że złożył wniosek do wojewody.

Jeśli ten wniosek zostanie pozytywnie rozpatrzony, to pełne zabezpieczenie wszystkich sołectw na terenie gminy spowoduje, że koszt gminy będzie wynosił około 400 tysięcy złotych. Gdyby coś z tym wnioskiem było nie tak, mamy również przygotowany taki „plan minimum”, który będziemy realizować. Wyliczony (roczny– przyp. red.) koszt docelowej sieci połączeń miał wynieść dwa miliony złotych – wyjaśnia burmistrz.

Jeśli projekt nie zostanie dofinansowany lub uzyska częściowe finansowanie, komunikacja w tych gminach i tak zostanie uruchomiona – ale w nieco okrojonym zakresie. Gmina Mrozy ma dwa przystanki kolejowe na linii Warszawa-Terespol, samorządowi zależało więc na skomunikowaniu określonych miejscowości w tym kierunku.

Sami mieszkańcy Mrozów i Kałuszyna mają mieszane uczucia co do reaktywacji publicznej komunikacji.

Niektóre gminy są zadowolone

Burmistrz miasta i gminy Kałuszyn Arkadiusz Czyżewski cieszy się z podjęcia przez powiat tego kroku. Od stycznia linia zabezpieczy północną część gminy.  

Mi najbardziej zależy na tym, żeby przede wszystkim połączyć moje gminne miejscowości z Kałuszynem. Kałuszyn jest praktycznie na zachodzie gminy, więc te wszystkie pozostałe miejscowości, a jest ich 28, położone są za Kałuszynem. Więc chciałbym, żeby docelowo z każdej tej miejscowości można było przynajmniej 10 razy dziennie przyjechać do Kałuszyna. Albo dalej, jadąc bezpośrednio do Mińska, albo przynajmniej przesiąść się w Kałuszynie – mówi Czyżewski.

Powiat miński otrzymał 7,5 miliona złotych na organizację publicznego transportu autobusowego. Zgodnie z planami w następnych latach linie miałyby być rozbudowywane o kolejne kursy i trasy.

Czytaj też: Zwierz. Specjalna aplikacja do oznaczania zwierząt już działa

Źródło:

RDC

Autor:

Olga Kwaśniewska/OW