Robuś z "Misia": miałem bardzo krótką kwestię, która przeszła do historii kina

  • 11.05.2026 08:35

  • Aktualizacja: 08:37 12.05.2026

45 lat temu, w maju 1981 roku, do kin trafił film "Miś" – kultowa komedia o absurdach życia w PRL. W Polskim Radiu RDC gościliśmy Jacka Wrońskiego, który zagrał Robusia. – Miałem powiedzieć tylko krótki tekst: "Tatuś" – wspominał. I tą właśnie kwestią przeszedł do historii kina. 

Jak dialogi z filmu wkradły się do kanonu języka polskiego? | Posłuchaj rozmowy 

45 lat od premiery "Misia" 

45 lat temu, 4 maja 1981 roku, swoją premierę miał film "Miś" w reżyserii Stanisława Barei, według scenariusza Stanisława Barei i Stanisława Tyma. Film stanowi pierwszą część trylogii o Ryszardzie Ochódzkim, prezesie Klubu Sportowego "Tęcza", który z łatwością wykorzystuje systemowe nieprawidłowości na własną korzyść. 

Głównym wątkiem "Misia", uzupełnionym szeregiem anegdotycznych scen, jest konflikt Ochódzkiego z byłą żoną Ireną o majątek zdeponowany w jednym z londyńskich banków. Reżyser ukazuje w satyrycznym, przejaskrawionym tonie fragment rzeczywistości Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej za rządów Edwarda Gierka.

"Miałem powiedzieć tylko krótki tekst"

Z okazji tej rocznicy gościliśmy w Polskim Radiu RDC Jacka Wrońskiego, który w kultowym filmie zagrał Robusia. Robuś był domniemanym synem Stanisława Palucha, czyli sobowtóra Ryszarda Ochódzkiego. 

– Do Misia trafiłem z castingu, który załatwiła mi moja babcia, która miała po prostu znajomych w telewizji i dowiedziała się, że jest casting. Poszedłem na casting i go wygrałem – wspominał w audycji "Polak potrafi" Jacek Wroński. – Miałem tylko powiedzieć krótki tekst: "Tatuś" – wspominał. I tym słowem właśnie trafił do historii kina. 

Odtwórca roli Robusia wspominał na naszej antenie, że mimo krótkiej kwestii w filmie, nie obyło się bez dubli. 

– Były powtórki, bo ja byłem bardzo rozbawionym dzieckiem. Sytuacja była taka, że moja filmowa mama przeskakiwała przez łańcuch i prawie by się przewróciła, bo zahaczyła nogą. A jak później usłyszałem jej kwestię, to byłem tak już rozbawiony, że nie mogliśmy tego nakręcić. Tam widać, że jestem uśmiechnięty i radosny. Natomiast reżyser powiedział: "No dobrze, to już wystarczy tych dubli". I zostało tak jak widać – mówił. 

"Przypięli mi łatkę"

Jacek Wroński przyznał, że był dzięki temu występowi rozpoznawalny w szkole. 

 Oczywiście przypięli mi łatkę "tatuś" lub "powiedz, kto to jest". Więc życia nie miałem w szkole, ponieważ koledzy, koleżanki codziennie mówili do mnie w ten sposób – powiedział w audycji Cezarego Polaka. 

"Miś" powstawał w okresie przemian społeczno-politycznych w Polsce po wydarzeniach sierpniowych 1980 roku, które doprowadziły do chwilowego odprężenia w relacjach władzy komunistycznej z filmowcami. W przeciwieństwie do filmu "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz", który uległ znacznym cięciom cenzury, "Miś" przeszedł komisyjny przegląd bez poważniejszych problemów i trafił do powszechnego obiegu kinowego. Choć krytyka filmowa przyjęła go negatywnie, publiczność dostrzegła w nim celną krytykę codzienności PRL-u, czyniąc "Misia" dziełem kultowym. 

Źródło:

RDC

Autor:

Patrycja Lorenc/PL