"Kawa i wuzetka są obowiązkowe dla każdego". Kelnerka z "Misia" zdradza kulisy kultowej sceny

  • 05.07.2026 15:04

  • Aktualizacja: 07:37 06.07.2026

"Kawa i wuzetka są obowiązkowe dla każdego" – ten tekst z filmu "Miś" zapisał się w pamięci wielu Polaków. Jak wyglądało nagrywanie kultowej dziś sceny? Zdradziła to na naszej antenie Elżbieta Jodłowska, która zagrała kelnerkę w kawiarni, w której był Ryszard Ochódzki. – Ciastka też były prawdziwe, kawa była prawdziwa i strój, w którym ja występowałam, też był prawdziwy. Nie powiem, że on był wyprany – mówiła w audycji "Polak potrafi".

Ponad 45 lat temu, 4 maja 1981 roku, swoją premierę miał film "Miś" w reżyserii Stanisława Barei, według scenariusza Stanisława Barei i Stanisława Tyma. To pierwsza część trylogii o Ryszardzie Ochódzkim, prezesie Klubu Sportowego "Tęcza", który z łatwością wykorzystuje systemowe nieprawidłowości na własną korzyść. 

Kultowe sceny z polskich filmów 

Wiele ze scen z produkcji stało się kultowych. Jedną z nich jest ta, w której kolenerka wcisnęła Ryszardowi Ochódzkiemu dwie kawy i dwie wuzetki, twierdząc, że to zestaw obowiązkowy.

Kelnerkę zagrała Elżbieta Jodłowska, która gościła w Polskim Radiu RDC w audycji "Polak potrafi". Aktorka zdradziła na naszej antenie, że kultową scenę co prawda zagrała, ale kultowy tekst "Kawa i wuzetka są obowiązkowe dla każdego. Bijemy się o Złotą Patelnię" wypowiedział ktoś zupełnie inny. 

Strasznie żałuję, ale głos, który wypowiada te słowa nie jest mój, ponieważ wtedy byłam zajęta gdzieś na trasie. Kiedyś się nagrywało tak zwane post-synchrony, czyli dźwięk nie był natychmiast nagrywany, tylko najpierw się nagrywało cały obraz, a później się jechało do studia i się dogrywało tekst – tłumaczyła. 

Aktorka powiedziała też, że lokal, w którym scenę nakręcono, znajdował się przy ulicy Tamka w Warszawie. Była to prawdziwa mała kawiarnia. 

– Ciastka też były prawdziwe, kawa była prawdziwa i strój, w którym ja występowałam, też był prawdziwy. To był strój jakiejś kelnerki właśnie z tego lokalu, ale nie powiem, że on był wyprany – przyznała Jodłowska. 

"Nie wiedziałam, że występuję w czymś kultowym"

Aktorka zaznaczyła też, że wielu szczegółów z realizacji tego filmu nie pamięta. – Ja wtedy nie przywiązywałam do różnych rzeczy uwagi. Ja w ogóle nie wiedziałam, że ja wstępuje w czymś ważnym i w jakimś kultowym. Przez myśl mi to nie przeszło – przyznała. 

Nie zmienia to faktu, że Elżbieta Jodłowska bardzo dobrze wspomina plan i wiele dla niej znaczy to, że została w filmie "Miś" obsadzona. 

Szczerze powiedziawszy czuję się zaszczycona. Dlatego, że Stanisław Tym nie obdzielał swoich swoimi łaskami wszystkich i dobierał sobie ludzi i wybierał. Naprawdę poczułam się wybrana – zaznaczyła. 

"Miś" powstawał w okresie przemian społeczno-politycznych w Polsce po wydarzeniach sierpniowych 1980 roku, które doprowadziły do chwilowego odprężenia w relacjach władzy komunistycznej z filmowcami. W przeciwieństwie do filmu "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz", który uległ znacznym cięciom cenzury, "Miś" przeszedł komisyjny przegląd bez poważniejszych problemów i trafił do powszechnego obiegu kinowego. Choć krytyka filmowa przyjęła go negatywnie, publiczność dostrzegła w nim celną krytykę codzienności PRL-u, czyniąc "Misia" dziełem kultowym. 

Źródło:

RDC

Autor:

Patrycja Lorenc