Wiadomości
Udostępnij:
"Inżynierów są tysiące, a ty będziesz jednym z niewielu szewców". Dziś jego buty noszą gwiazdy
-
09.10.2026 06:01
-
Aktualizacja: 08:44 09.10.2026
Od blisko pół wieku tworzy i naprawia buty w sercu Warszawy. Jacek Kamiński zawodu uczył się od stryja, słynnego szewca Brunona Kamińskiego, a dziś w rodzinnej pracowni przy Nowym Świecie tworzy obuwie dla gwiazd, aktorów i klientów szukających czegoś wyjątkowego. Jego buty pojawiły się w takich filmach jak "Lalka", "Pan Tadeusz" i "Ogniem i mieczem". W pracowni wciąż można też znaleźć niezwykłe pamiątki po poprzednim pokoleniu – od buta wzorowanego na obuwiu Napoleona, po nagradzane na wystawach szewskie dzieła sztuki. Czy w czasach masowej produkcji jest jeszcze miejsce na rzemiosło? Odpowiedzi na to pytanie szukała nasza reporterka Aneta Łaski.
Poszedł w ślady stryja
Historia Jacka Kamińskiego jako szewca rozpoczęła się w 1978 roku, tuż przed jego maturą. Pochodzący z małej miejscowości Pszczółki koło Gdańska chłopak nie planował kariery rzemieślnika – chciał iść studia. Wszystko zmieniło się jednak podczas rodzinnego urlopu w Juracie, kiedy to jego stryj, słynny warszawski szewc Brunon Kamiński, przyjechał w odwiedziny i rzucił wyzwanie młodemu siostrzeńcowi: "Nie idź na studia, tylko przyjedź do mnie do Warszawy, nauczysz się zawodu. Inżynierów są tysiące, a ty będziesz jednym z niewielu szewców".
Jacek Kamiński zaufał stryjowi. Choć jego edukację na chwilę przerwała służba wojskowa, po powrocie zdał egzamin mistrzowski. Wówczas stryj uznał, że młody mistrz jest gotowy na samodzielność. Ponieważ Brunon Kamiński planował wprowadzić zmiany w swoim zakładzie, by docelowo mogła go prowadzić córka z zięciem, Jacek w 1986 roku otworzył własny zakład przy ulicy Browarnej. Tam przez kilkanaście lat prowadził działalność, skupiając się głównie na naprawach, zanim po śmierci stryja w 1994 roku, przejął rodzinną pracownię w prestiżowej lokalizacji przy ul. Nowy Świat.
Robi buty dla największych gwiazd
Jacek Kamiński ma specjalny spis wszystkich wykonanych przez siebie butów. Znajdują się w nim nazwiska klientów, numery telefonów oraz informacje, które pozwalają w przyszłości odtworzyć konkretne obuwie. Wśród zapisanych nazwisk są największe polskie gwiazdy.
Dla Bogusława Lindy szewc uszył na zamówienie specjalne oficerki, a dla Justyny Steczkowskiej – wysokie buty na koturnach. Patrycja Markowska zamówiła z kolei obuwie celowo stylizowane na zniszczone i podrapane. Kamiński wykonał także ślubne buty dla Krzysztofa Ibisza i jego żony Anny. Z jego usług korzystała również Kora, a do pracowni na naprawę obuwia przychodziła Doda.
Jego buty można zobaczyć także na wielkim ekranie – zagrały w najnowszej "Lalce" - noszą je Marcin Dorociński i Maja Komorowska.

Zakład Jacka Kamińskiego przy ul. Nowy Świat 22/C (fot. RDC)
Pracownia tworzyła również obuwie historyczne i artystyczne na potrzeby innych polskich ekranizacji, takich jak "Pan Tadeusz", "Quo Vadis" czy "Ogniem i mieczem". Do tej ostatniej produkcji Jacek Kamińsi szył najdłuższe buty w całej swojej karierze. Powstały dla Wiktora Zborowskiego do roli Longinusa Podbipięty. Cholewy sięgały aktorowi praktycznie do pachwiny.
Buty Napoleona w pracowni w Warszawie
W pracowni przy ul. Nowy Świat są jeszcze pamiątki po stryju pana Jacka. W specjalnej gablocie można zobaczyć np. but wykonany na wzór obuwia Napoleona. To skórzane oficerki z wysoką cholewką na płaskim obcasie. Mają też charakterystyczny "cypek" ze skóry przyczepiony do pięty, który służył do zaczepiania ostrogi.
Zaszczytne miejsce zajmują również buty wykonane na 20-lecie PRL-u, za które Brunon Kamiński dostał złoty medal na wystawie rzemieślników w Warszawie. Ciekawym okazem jest też but przypominający kwiatek – również nagrodzony złotem. Medal dostał na światowej wystawie w 1959 roku. Jak mówił naszej reporterce Jacek Kamiński, rok wcześniej stryj dostał srebrny medal za but w kształcie samolotu, który można zobaczyć w muzeum szewskim na Starówce.
Uwagę przykuwa też but przypominający... rybę. Ma łuski, oczy i uśmiech. Kamiński przyznał, że te pantofelki były często odtwarzane, choć w wersji spokojniejszej – tylko z łuskami.

Czy Polacy kupują buty robione na zamówienie?
Teraz, gdy najróżniejsze buty dostępne są w sklepach "od ręki", zawód szewca powoli zanika. Jacek Kamiński przyznał, że jest jednak "światełko w tunelu". Przybywa bowiem ludzi, którzy przychodzą do pracowni z pytaniem o możliwość nauki. Pojawiają się też nowi klienci. – Ta masowość już się niektórym przejadła. Ludzie chcą czegoś niezwykłego, zrobionego na ich życzenie – mówił naszej dziennikarce. W tej chwili jednak buty, które klienci zamawiają, to są tradycyjne, "zwykłe" buty. Kamiński przyznaje, że mało w nich szaleństwa. Są to osoby, które chcą obuwia wygodnego i idealnie dopasowanego, szczególnie gdy mają nietypowy rozmiar stopy.

Klienci przychodzą do pracowni również z obuwiem wymagającym naprawy. Jak przyznaje rzemieślnik, nie każde buty można jednak uratować. Współczesne obuwie bywa na przykład odlewane w całości z gumy. Jeśli pęknie w nim pasek, naprawa często nie jest już możliwa. Podobny problem dotyczy niektórych sneakersów, których elementy są klejone, a nie szyte, oraz butów na koturnach. Gdy koturna pęknie, jej odtworzenie może okazać się niemożliwe.
"Rzemieślnicze pracownie Śródmieścia. Tradycja w nowym rytmie"
Jacek Kamiński to jeden z wielu rzemieślników, którzy wciąż mają swoje zakłady w Warszawie. Na Placu Centralnym do 2 listopada 2026 r. można oglądać poświęconą im plenerową wystawę.

fot. UM Warszawa
Źródło:
Autor:
Aneta Łaski/Patrycja Lorenc, jo
Kategorie: