82 lata temu zakończyło się Powstanie Warszawskie. "Człowiek jest tak twardy, że wszystko musiał dzielnie znosić"

  • 02.10.2026 18:57

  • Aktualizacja: 19:12 02.10.2026

82 lata temu, 2 października 1944 roku, po dwóch miesiącach walk zakończyło się Powstanie Warszawskie. Było największym zrywem niepodległościowym Armii Krajowej i największą akcją zbrojną podziemia w okupowanej przez Niemców Europie. Pierwsze dni tamtego października w rozmowie z reporterką Polskiego Radia RDC wspominali sami Powstańcy.

W piątek 2 października o godz. 18:00 na Kopcu Powstania Warszawskiego w mokotowskim Parku Akcji "Burza" odbyła się uroczystość kończąca obchody 82. rocznicy zrywu. Na miejsce licznie przybyli przedstawiciele wojska, policji czy straży miejskiej, a także harcerze. Przyszło też wielu mieszkańców stolicy, żeby wspólnie oddać hołd Powstańcom.

Po uroczystym przywitaniu głos zabrali m.in. włodarze dzielnicy i miasta. Na Kopcu została opuszczona flaga państwowa i zgasło podświetlenie pomnika Polski Walczącej. "Ogień Pamięci" przejęła "Sztafeta Pokoleń", która przeniesie go do Grobu Nieznanego Żołnierza. 

Koniec Powstania Warszawskiego we wspomnieniach bohaterów zrywu

O tym, jak z ich perspektywy wyglądały pierwsze dni października 1944 r., reporterce RDC opowiedzieli sami Powstańcy.

- Przeżyliśmy takie rozczarowanie, gorycz, że polityka zdecydowała, że Powstanie upadło. Bo takie było porozumienie tych wielkich, którzy decydowali. Wyjścia z Warszawy były różne, ja osobiście troszeczkę z opóźnieniem wychodziłem z Warszawy - wspominał prezes Związku Powstańców Warszawskich Janusz Maksymowicz.

"Janosz" ze stolicy wyjechał w wagonie towarowym razem z innymi rannymi, ewakuowanymi ze szpitala polowego na Mokotowskiej. - Starsi koledzy mojego ojca uważali, że nie mam co jechać do niewoli, do Niemiec i żebym ja uciekł. Ja się wahałem i w tym miejscu, gdzie najlepiej było wyskoczyć, zawahałem się, ale już na drugim zakręcie, jak pociąg zwolnił, to mnie po prostu wypchnęli. Miałem konkretny adres, gdzie się zgłosić - dodał.

Koniec Powstania i pierwsze dni października wspominał również kpt. Janusz Komorowski ps. Antek, prezes zarządu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. 

- Nastroje były przygnębiające, bo to przecież człowiek spodziewał się zwycięstwa, a spotkała człowieka taka smutna taka historia. Człowiek widocznie jest tak twardy, że wszystko musiał dzielnie znosić i tylko oczekiwać, że Pan Bóg będzie dla nas łaskawy i że coś się zmieni na lepsze - mówił.

Zapraszamy do wysłuchania rozmów Ewy Karpińskiej z bohaterami Powstania:

Źródło:

RDC/IAR

Autor:

Ewa Karpińska/MH/AP