Wiadomości
Udostępnij:
Pogrzeb Andrzeja Morozowskiego. Pożegnała go rodzina i dziennikarze TVN
-
14.08.2026 12:45
-
Aktualizacja: 12:45 14.08.2026
Na warszawskich Powązkach Wojskowych odbyły się uroczystości pogrzebowe dziennikarza Andrzeja Morozowskiego. Pożegnała go rodzina i przyjaciele, w tym wieloletni współpracownicy z TVN24. Andrzej Morozowski miał 69 lat, zmarł po ciężkiej chorobie.
Pogrzeb Andrzeja Morozowskiego
Pożegnanie dziennikarza odbyło się na Powązkach Wojskowych w Warszawie. Była to pierwsza część pogrzebu, po której urnę przewieziono na cmentarz w podwarszawskich Pyrach.

Uroczystości pogrzebowe Andrzeja Morozowskiego na Powązkach Wojskowych w Warszawie (fot. PAP/ Albert Zawada)
- "Dziennikarstwo musi mieć duszę" - tak mówił Andrzej i te jego słowa już ze mną zostaną; jak błysk w jego oczach, kiedy w chorobie, już bardzo słaby, prowadził swój ukochany program „Tak jest”. W tej słabości była jakaś przepotężna siła, walka o każde wydanie, każdą rozmowę - powiedziała podczas uroczystości zastępczyni redaktora naczelnego TVN24 Brygida Grysiak.
Podkreśliła, że Morozowski "wierzył, że dziennikarstwo ma sens tylko wtedy, gdy jest uczciwe, odważne i jest po coś".
- Uważał, że dziennikarstwo oparte na wartościach, wierne idei - nie ideologii, jest dziś potrzebne bardziej niż kiedykolwiek, bo prawda jest pod presją, człowiek jest pod presją wszechpanoszącej się dezinformacji, propagandy i algorytmów. Andrzej szczerze się tym martwił. I o tym była jedna z naszych ostatnich rozmów – wyznała Grysiak.
- Dziennikarstwa, w które wierzyliśmy i wierzymy razem z tobą, nie oddamy bez walki - zapewniła.
Sandra Samos, wydawczyni prowadzonego przez publicystę programu, wspominała, że "praca z nim była radością, mimo że nie zawsze była łatwa".
- Działał i myślał poza schematem. Był wewnątrzsterowny. Wiedział, co uważa za ważne i nie potrzebował, żeby ktoś mu mówił, czym powinien się interesować. A kiedy uznał, że jakiś temat trzeba koniecznie opowiedzieć, potrafił wiercić dziurę w brzuchu tak długo, aż dopiął swego - zaznaczyła.
Zwróciła uwagę, że choć Andrzej Morozowski "poważnie traktował świat", to jednak "nigdy nie pozwolił, żeby ta powaga odebrała mu ciekawość, poczucie humoru i gotowość do zadawania pytań, na które ktoś inny w ogóle nie wpadłby, żeby je zadać".
Dziennikarka TVN24 Małgorzata Łaszcz, przez lata zaprzyjaźniona z dziennikarzem, powiedziała, że choć na antenie "był ostry", to "w życiu łagodny, życzliwy, jako przyjaciel fantastyczny".
- Mogłam z nim przegadać każdą sprawę. Miałam do niego całkowite zaufanie, że nie zawiedzie, nie zrani, nie odwróci się, nie wyśmieje - wspominała Łaszcz.
Żona zmarłego Agata Nowakowska-Mrozowska, której słowo odczytał jej brat Krzysztof Nowakowski, przyznała, że polityka była jego pasją, a dziennikarstwo wymarzonym zawodem. "Był szczęśliwy w tym oku cyklonu" - stwierdziła.
Podkreśliła, że dla Andrzeja Morozowskiego ważne było pochodzenie. - Otwarte mówienie o swoich korzeniach było dla niego świadectwem, aktem solidarności wobec rodziny, której nigdy nie poznał, bo wszyscy, z wyjątkiem ojca, zginęli w Holokauście. Był ze swojej żydowskości, podobnie jak ze swojej polskości, dumny - zaakcentowała. - On i tylko on decydował o swojej tożsamości i tym, kim jest - dodała. Powiedziała, że "ojcowsko uważał za jedno z najważniejszych doświadczeń w swoim życiu". - Świetnie dogadywał się z naszym synem. Był cudownym, bezwarunkowo kochającym ojcem - wyznała.



Uroczystości pogrzebowe Andrzeja Morozowskiego na Powązkach Wojskowych w Warszawie (fot. PAP/ Albert Zawada)
Andrzej Morozowski - dziennikarz i publicysta
Andrzej Morozowski był cenionym dziennikarzem i wybitnym publicystą, który swój fach znał bardzo wnikliwie. "Pracę w TVN24 zaczynałem jako reporter sejmowy. Przychodziłem do parlamentu przed ósmą rano, jeszcze przed posłami. Rozczulam się na wspomnienie, jak to niegdyś wyglądało od technicznej strony. Dźwigałem wielki metalowy pojemnik z lampami do oświetlenia sejmowych korytarzy. Operator niósł kamerę, statyw, mikrofony itd. Rozwijaliśmy obaj kable łączące kamerę z wozem transmisyjnym i rozkładaliśmy je wzdłuż sejmowych korytarzy tak, aby nikomu nie przeszkadzały. Robiąc w Sejmie wiele kilometrów dziennie, niejako pracowaliśmy nogami" - wspominał dziennikarz w tekście opublikowanym w 2021 r. na 20-lecie istnienia TVN24.
Morozowski był wnikliwym obserwatorem życia publicznego i sceny politycznej. Gdy rozpoczynał swoją karierę dziennikarską, nie było jeszcze tak głębokich podziałów jak dziś. "Było grono polityków szanowanych przez wszystkich za format, przedkładanie dobra wspólnego nad partykularne partyjne interesy. Trudno to sobie wyobrazić, ale także wśród dziennikarzy mieliśmy powszechne akceptowane autorytety – w Sejmie była to np. Ewa Milewicz z »Gazety Wyborczej«" – wspominał Morozowski.
"Dyskusje z politykami czy dziennikarzami bywały burzliwe, ale merytoryczne. Dziennikarstwo to było poczucie misji, oparte na przeświadczeniu, że jednym z filarów demokracji jest obiektywna, mająca odzwierciedlenie w faktach informacja” – wspominał Morozowski w tekście opublikowanym w 2021 r. na 20-lecie istnienia TVN24. "Przedstawianie racji obu stron sporu, dobór różnorodnych rozmówców, ekspertów czy oddzielanie informacji od publicystycznego komentarza – to był dziennikarski elementarz" – dodał. „Niestety, dziś jak nigdy dotąd aktualny jest ukuty niegdyś przez Ryszarda Kapuścińskiego podział na dziennikarzy oraz »pracowników mediów«, którzy tego elementarza sobie nie przyswoili” – podkreślił. Ocenił, że "za psucie mediów w znacznej mierze odpowiadają politycy, którzy szanują wolność słowa, pod warunkiem, że dotyczy to ich przeciwników politycznych, a pluralizm mediów rozumieją tak, że trzeba mieć »swoje« media".
W cyklu "Ty pytasz, TVN24 odpowiada", odpowiadając na pytania internautów, Morozowski mówił m.in. o kulisach rozmów z politykami. Przyznał, że naprawdę lubi swoich gości: "Naprawdę się z nimi miło rozmawia, to są fajni ludzie. Ideologicznie mnóstwo rzeczy nas dzieli, ale to nie znaczy, że ja nie jestem ich w stanie wysłuchać".
Przez wiele lat był związany z Radiem Zet i telewizją TVN. Był zdobywcą Wiktora (2005), nagrody Grand Press (2006), Telekamer (2007, 2008), Nagrody im. Andrzeja Woyciechowskiego (2006), MediaTora w kategorii NawigaTOR (2007).
Andrzej Morozowski urodził się 13 czerwca 1957 r. w Warszawie. Po studiach na Wydziale Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej w Warszawie, w trakcie wyborów czerwcowych w 1989 r. pełnił funkcję męża zaufania strony solidarnościowej, następnie był pracownikiem Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego.
W latach 1990–2000 pracował w Radiu Zet, w tym okresie współpracował także z TVP, był reporterem sejmowym Teleexpressu. Od 2001 r. związany był z TVN24 jako prowadzący lub współprowadzący różnych programów. Pracował także jako reporter.
W latach 2005–2010 wraz z Tomaszem Sekielskim prowadził w TVN autorski program "Teraz my!". Gościnnie udzielał się również jako aktor, wystąpił m.in. w jednym z odcinków serialu "Niania" i filmie "Sztos 2".
W programie TVN24 po godz. 16 uczczono pamięć zmarłego dziennikarza. Później koleżanki i koledzy z TVN24 wspominali Andrzeja Mrozowskiego.
Dziennikarka Arleta Zalewska przypomniała o uśmiechu Andrzeja Morozowskiego, który był "pierwszym, nie tylko wizualnym obrazem, ale też przede wszystkim charakterystycznym brzmieniem tutaj, na naszych korytarzach". - Głos śmiechu Andrzeja jest ze mną i to jest fantastyczne - powiedziała. - Andrzej był naszym przyjacielem. Był osobą dla nas bardzo bliską. I wierzę głęboko, że był też przyjacielem naszych widzów - dodała.
Dziennikarka telewizyjna oraz zastępca redaktora naczelnego TVN24 Brygida Grysiak stwierdziła, że "On był dziennikarstwem. Był dziennikarstwem w najlepszym tego słowa znaczeniu. Przejętym, zaangażowanym. To, co mnie ujmuje w Andrzeju i na pewno nie przestanie to, że jak zadawał pytania to naprawdę był ciekaw człowieka, z którym rozmawiał". Grysiak podkreśliła, że Andrzej Morozowski kochała polską politykę i jej relacjonowanie.
Dziennikarka TVN Marta Kuligowska, podkreśliła, że Morozowski żył polityką, nawet w czasie swojej choroby. – Nieważne, w jakiej był formie, w lepszej, gorszej, był bardziej śpiący, był po chemii, przed chemią, w trakcie – to cały czas rozmawialiśmy o polityce – powiedziała. Zwróciła także uwagę, że ogromną wartość miały jego analizy sondaży, różne dywagacje oraz prowokacje. – Poczucie humoru i polityka to były dwie tożsame rzeczy, które mi się z Andrzejem kojarzą i zawsze będą kojarzyć – dodała.
"Andrzej Morozowski – dla wielu wzór. Dziś już niewielu jest takich dziennikarzy. Wielka strata. Wyrazy współczucia całej dziennikarskiej rodzinie" – napisał w mediach społecznościowych Maciej Wróbel, sekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
"Odszedł Andrzej Morozowski, wybitny dziennikarz, z którym wielokrotnie miałem okazję rozmawiać na antenie. Zawsze przygotowany, uważny, wymagający, ale przede wszystkim szanujący rozmówcę – napisał w mediach społecznościowych minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. "Nie unikał trudnych pytań, bo wierzył, że rolą dziennikarza jest szukanie prawdy, a nie wygody. Potrafił prowadzić rozmowę twardo, ale uczciwie. W czasach, gdy emocje coraz częściej wypierają fakty, taki standard dziennikarstwa był i pozostanie bezcenny" – podkreślił Gawkowski. "Przez dziesięciolecia współtworzył polskie media. Wychował całe pokolenia dziennikarzy i pokazał, że profesjonalizm nie wymaga krzyku, a autorytet buduje się rzetelnością i konsekwencją" – ocenił minister.
"Miał wyjątkowy dar prowadzenia rozmowy. Potrafił zadawać trudne pytania bez podnoszenia głosu i pokazywał, że nawet przy różnicy poglądów trzeba rozmawiać z szacunkiem" - napisał w serwisie X wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.
"Zmarł Andrzej Morozowski, znakomity dziennikarz, świetny rozmówca. Jedna z ikon dziennikarstwa" - napisał Miłosz Motyka, minister energii.
Andrzej Morozowski był współautorem książek o tematyce politycznej: "Teraz my. Prześwietlamy" (2007), "Piękna dwudziestoletnia. 12 rozmów o wolnej Polsce" (2009), "Koniec PiS-u" (2012).
Źródło:
Autor:
RDC /jo