Premier Donald Tusk rozpoczyna wizytę w Ukrainie. "Dzisiaj okazujemy solidarność"

  • 18.09.2026 12:10

  • Aktualizacja: 13:53 18.09.2026

Ukrainę i nas wszystkich czekają ciężkie i trudne miesiące, więc warto pokazać w takiej chwili solidarność - podkreślił premier Donald Tusk w piątek 18 września, rozpoczynając wizytę w Ukrainie. Dodał, że przyjechał tam, by pokazać, że walczący Kijów nie jest sam.

Donald Tusk z wizytą w Ukrainie

Szef polskiego rządu rozpoczął w piątek wizytę w Ukrainie, podczas której weźmie udział w szczycie Karpackiej Inicjatywy Integracyjnej.

Przed południem premier został powitany przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego i jego małżonkę Ołenę, o czym poinformował na platformie X. "Wszyscy mamy przed sobą trudne tygodnie i miesiące. Dzisiaj okazujemy solidarność z Ukrainą” - napisał.

W planach wizyty jest też m.in. spotkanie z premierem Słowacji.

W rozmowie z dziennikarzami przed rozpoczęciem szczytu Tusk powiedział, że przyjechał "głównie po to, żeby pokazać, że Ukraina nie jest sama”. - Czekają nas wszystkich, nie tylko Ukrainę, ciężkie, trudne tygodnie i miesiące, więc warto pokazać w takiej chwili solidarność. Bardzo zależało mi na tym, żeby nasi ukraińscy przyjaciele widzieli, że Polska jest z nimi - dodał Tusk.

Powiedział, że podczas jego pobytu w Ukrainie przewidziana jest "rozmowa w cztery oczy" z prezydentem tego kraju. - Będziemy rozmawiać o uczestnictwie Polski w koalicji antybalistycznej. Mamy przewidziane dłuższe spotkanie w cztery oczy i tam będzie okazja, żeby rozmawiać o bilateralnych relacjach, ale (głównym - red.) tematem oczywiście jest szersza współpraca regionalna - zaznaczył premier.

Na pytanie, czy widział efekty uderzeń dronów na miejscu, Tusk przekazał, że "na szczęście" nie widział rosyjskich dronów w akcji. Jednocześnie zaznaczył, że otrzymał "sporo relacji od miejscowych na temat bardzo intensywnych działań, których celem jest nie tylko zniszczenie infrastruktury energetycznej, ale też ukraińskiego przemysłu”.

- Ta wojna na wyniszczenie gospodarki wydaje się, że wkracza w decydującą fazę. Wszyscy byśmy tego bardzo chcieli, żeby doszło do rozejmu, przerwania ognia i rozmów pokojowych. Słyszymy różne sugestie, że być może coś się odblokuje, [...] ale to ciągle jest bardzo niepewne i postawa Rosjan wydaje się jak na razie bardzo agresywna i niechętna - podkreślił.

Premier odniósł się też do swojego czwartkowego wystąpienia w Sejmie, podczas którego mówił m.in. o tym, że istnieje realne ryzyko, że na teren któregoś z państw NATO na wschodniej flance mogą wlatywać drony lub innego typu pociski, a oficjalna narracja będzie taka, że jest to przypadek i nie ma powodu, aby ktokolwiek myślał o jakiejś odpowiedzi ze strony NATO.

- Po pierwsze, żeby być precyzyjnym, mówimy o możliwych scenariuszach, a nie o tym, co się zdarzy na pewno i to, o czym już też wielokrotnie mówiłem, Polska i inne kraje muszą być przygotowane na różne scenariusze, także te bardziej dramatyczne - powiedział Tusk.

Zaznaczył przy tym, iż "ostatnie zdarzenia pokazują, że rzeczywiście koncentracja ataków w pobliżu granicy z Polską na pewno jest niepokojącą wiadomością". - Dlatego będziemy działali ostrożnie - dodał.

- Chcę wyraźnie podkreślić, że te informacje i ta próba wzajemnej mobilizacji, to są także informacje od zachodnich sojuszników. Na razie nie mam wątpliwości, że Stany Zjednoczone będą z nami w takich sprawach - zaznaczył szef polskiego rządu.

Źródło:

PAP

Autor:

RDC /MH