Wiadomości
Udostępnij:
Prezydent kontra rząd. Wojna o ceny paliwa czy o władzę?
-
04.10.2026 12:09
-
Aktualizacja: 06:39 05.10.2026
Polacy znowu tankują taniej na stacjach benzynowych. Rząd wprowadził pakiet obniżający ceny paliw, po tym jak prezydent Karol Nawrocki podpisał drugą wersję ustawy o nadmiarowych zyskach koncernów paliwowych. Wcześniej prezydent odmawiał przyjęcia przepisów, które uważa za niekonstytucyjne. O tym, czy jest to wojna o ceny paliw czy o władzę, dyskutowali w audycji "Bez ogródek" Agnieszki Gozdyry politycy.
Ustawa o paliwach podpisana
Prezydent Karol Nawrocki poinformował w czwartek orędziu, że zdecydował o podpisaniu i wysłaniu do Trybunału Konstytucyjnego przygotowanej przez rząd ustawy o nadzwyczajnych zyskach koncernów paliwowych. Wyraził jednocześnie oczekiwanie, że ceny na stacjach paliw spadną od razu, i powinny spaść do poziomu deklarowanego przez polityków koalicji rządzącej w czasie kampanii wyborczej. Jednocześnie stwierdził, że to rząd odpowiada za ceny paliw, a obecnie zarabia na marżach i podatkach od ich sprzedaży. Zarzucił rządzącym, że liczą na weto do ustawy dot. nadmiarowych zysków koncernów paliwowych, co ma pozwolić im na utrzymanie zysków.
Prezydent podkreślił, że w "imieniu Polaków stawia również konkretne oczekiwania". - Obniżki na stacjach mają nastąpić od razu i powinny doprowadzić ceny paliw do poziomu obiecanego Polakom w kampanii wyborczej. Każda złotówka pozyskana dzięki tej ustawie musi zostać wydana na obniżenie cen paliw - powiedział Karol Nawrocki. Zaapelował też o procedowanie w Sejmie jego projektu ustawy, która ma obniżyć ceny benzyny.
Kto wygrał w sporze prezydent kontra rząd?
Premier, pytany w piątek w KPRM o to, kto wygrał w tym sporze – on czy prezydent – odparł, że "na razie wygrali polscy kierowcy", którzy siedząc za kierownicą "może trochę mniej boleśnie będą myśleli o cenach paliw", co – jak zaznaczył Tusk – jest dla niego najważniejsze. O tym, czy jest to wojna o ceny paliw czy o władzę, dyskutowali w audycji "Bez ogródek" Agnieszki Gozdyry politycy.
Zdaniem posła Koalicji Obywatelskiej Krzysztofa Piątkowskiego podpisanie ustawy ma ratować notowania prezydenta.
– W sondażach spadało jednak poparcie dla prezydenta. Na szczęście mamy to za sobą. Prezydent Nawrocki podpisał tę ustawę, nie dlatego zapewne, żeby ulżyć Polakom, tylko dlatego, że przestraszył się opinii publicznej. Prezydent musi coś mówić, żeby odbudować swój autorytet, szczególnie, że zamierza być liderem zjednoczonej prawicy już za rok, w czasie zbliżających się wyborów – mówił polityk.
Wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Sebastian Gajewski z Lewicy podkreślał, że wszyscy spodziewali się oporu prezydenta, ale w tej sytuacji dobrze, że udało się porozumieć.
– Prezydentura Karola Nawrockiego koncentruje się na blokowaniu bardzo wielu dobrych projektów, bardzo wielu inicjatyw, z którymi przychodzi rząd. Jeżeli się tak zdarzy, że pan prezydent podpisze jakąś ustawę – czy pod wpływem presji, pod wpływem opinii publicznej, czy może pod wpływem swoich doradców – to jest to zawsze dobra informacja. Jestem bardzo zadowolony z tego, że pan prezydent podpisał ustawę o podatku od ponadnormatywnych zysków firm paliwowych, dlatego że zdajemy sobie wszyscy sprawę, że te firmy paliwowe w Polsce i na świecie po prostu wykorzystują sytuację. Te marże są po prostu gigantyczne – wskazał.
Zdaniem wiceministra kultury i dziedzictwa narodowego Marka Krawczyka z Polski 2050, prezydent powinien działać na rzecz kraju, a nie swojego poparcia.
– Jest szereg oczekiwań wobec pana prezydenta. On nie jest wolnym elektronem, ma swoją ściśle określoną rolę w Konstytucji. Bardzo byśmy chcieli, żeby się tego trzymał. Natomiast jeżeli chodzi o nadmiarowe zyski koncernów paliwowych, to tu się chyba wszyscy do tego zgadzamy, że celem spółek jest maksymalizowanie zysku i zarabianie, ale rzeczywiście ta ustawa wprowadza podatki od nadmiarowego zysku. [...] Pan prezydent na całe szczęście podpisał tą ustawę. Szkoda, że dopiero za drugim razem – tłumaczył.
"To burzy zaufanie do państwa"
Wiceminister cyfryzacji Rafał Rosiński (PSL) spodziewa się odwołań i protestów ze strony koncernów. Ale tu chodzi o portfele Polaków, a nie o zyski najbogatszych – oceniał.
– Oczywiście mogą być tutaj składane zarzuty dotyczące niekonstytucyjności, odwoływania się później określonych także spółek, ale to rząd prowadzi politykę podatkową. Gdy Prawo i Sprawiedliwość opodatkowało tutaj Jastrzębską Spółkę Węglową, to faktycznie nie było jakichkolwiek zastrzeżeń. W tym rozwiązaniu, które zostało teraz wprowadzone, przede wszystkim najważniejszym ogniwem są Polacy – mówił.
Były wiceszef spraw zagranicznych Karol Karski z Prawa i Sprawiedliwości uważa, że dałoby się wprowadzić regulacje bez podpisu prezydenta, ale "Donald Tusk musiał walczyć z głową państwa". Ustawa bowiem ma wejść w życie od 1 listopada, a pakiet "Ceny Paliwa Niżej" już obowiązuje.
– Donald Tusk, będąc jeszcze w opozycji, mówił, że za jednym pstryknięciem można obniżyć cenę benzyny do 5,19. Jeśli porównujemy te sytuacje, to widzimy, że w czasach, kiedy rządziło Prawo i Sprawiedliwość, benzyna była o wiele tańsza. Jednocześnie baryłka ropy kosztowała tyle samo – wskazał. Agnieszka Gozdyra odpowiedziała mu, że "cena paliwa w tej chwili nie bierze się z ceny baryłki ropy, ponieważ na świecie jest wojna i zostały zbombardowane instalacje przerobowe". Karski skwitował to stwierdzeniem, że "na świecie zawsze jest wojna".
Mateusz Marzoch z Konfederacji zwrócił uwagę, że ceny przekroczyły 6 zł po wybuchu wojny w Ukrainie, a później nadal rosły i konflikt na Bliskim Wschodzie tylko pogłębia kryzys na rynku paliwowym. Ale ustawa nie jest do końca uczciwa - dodał.
– Uważam, że przy podpisaniu tej ustawy nie należało nakładać tego podatku tak daleko wstecz. To burzy zaufanie do państwa. Co te firmy mają powiedzieć? One planując budżet na ten rok, nie przewidywały, że będzie taka sytuacja. Oni są zobowiązani, to wszystko mają poplanowane. O ile my jako Konfederacja jesteśmy przeciwko nakładaniu nowych podatków, o tyle jeżeli już ktoś chce to robić, to niech zrobi to z głową – zaznaczył.

Niższe ceny paliw na stacjach
Podpisana przez prezydenta w czwartek ustawa to drugi akt prawny dotyczący podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, który przygotował rząd. Poprzednia ustawa w tej sprawie nie weszła w życie, ponieważ Karol Nawrocki skierował ją w sierpniu do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej, wskazując na jej niekonstytucyjność.
Nowa ustawa przewiduje 60-proc. podatek od nadwyżkowych zysków osiągniętych ze sprzedaży paliw ciekłych. Danina obejmie nadzwyczajne zyski uzyskane w okresie od 1 marca 2026 r. do 31 marca 2027 r. przez przedsiębiorców zajmujących się wytwarzaniem paliw ciekłych oraz obrotem paliwami ciekłymi na podstawie koncesji na obrót paliwami z zagranicą.
Podstawę opodatkowania stanowić będzie nadwyżka przychodów ponad poziom wynikający z historycznej marży osiąganej w 2025 r., powiększonej o 20 proc. Ustawa przewiduje minimalną marżę referencyjną na poziomie 2 proc. oraz ograniczenie podatku do 50 proc. dochodu lub zysku netto dla podmiotów niewytwarzających paliw.
Źródło:
Autor:
Olga Kwaśniewska/PL
Kategorie: