Pożar hali w Mińsku Mazowieckim. Prokuratura: To nie było podpalenie

  • 14.01.2026 17:27

  • Aktualizacja: 22:31 14.01.2026

Śledztwo w sprawie pożaru hali produkcyjno-magazynowej w Mińsku Maz. zostało umorzone – jak stwierdziła prokuratura, nie doszło do podpalenia. Jak wyjaśnia prokurator, biegli z zakresu pożarnictwa stwierdzili, że przyczyną pożaru hali przy ul. Dźwigowej była awaria instalacji elektrycznej pod sufitem.

To nie było podpalenie – Prokuratura Rejonowa w Mińsku Mazowieckim umorzyła śledztwo ws. pożaru hali produkcyjno-magazynowej w Mińsku Mazowieckim w połowie lipca ubiegłego roku, jednego z największych w regionie.

Jak mówi Bartłomiej Świderski z Prokuratury Okręgowej w Siedlcach, biegli z zakresu pożarnictwa stwierdzili, że przyczyną pożaru hali przy ul. Dźwigowej była awaria instalacji elektrycznej pod sufitem.

Stan awaryjny, który zainicjował cały proces spalania, mógł być spowodowany regularnym i długotrwałym występowaniem wilgoci będącej wynikiem przeciekającego dachu. Niemniej jednak biegli wskazali, że niewłaściwy stan techniczny dachu hali, który powodował wystąpienie przecieków, nie miał w związku z przedmiotowym pożarem – wyjaśnia prok. Świderski.

Pożar hali w Mińsku Mazowieckim

Do pożaru hali w Mińsku doszło 13 lipca. Kilkudziesięcioletnia hala o powierzchni około 4,6 tys. metrów kwadratowych spaliła się całkowicie wraz z wyposażeniem. W pożarze nikt nie ucierpiał. Ogień rozprzestrzenił się bardzo szybko – zajął cały obiekt przed przybyciem na miejsce strażaków.

Spłonęły materiały wykorzystywane do produkcji opakowań foliowych. Straty oszacowano na ponad 50 mln złotych.

Czytaj też: Działacz sportowy z Ostrołęki w areszcie. Jest podejrzany o gwałty na małoletnich

Źródło:

RDC

Autor:

Beata Głozak/OW