"Uznał, że popełnił uchybienie". Kierownik pociągu w prokuraturze o wypadku w Woli Bierwieckiej

  • 01.07.2026 14:34

  • Aktualizacja: 08:26 02.07.2026

Kierownik pociągu, podejrzany o spowodowanie tragicznego wypadku w Woli Bierwieckiej przyznał się do niedopełnienia swoich obowiązków. – Kierownik nie tłumaczył się, co było przyczyną jego nieuwagi. Uznał, że popełnił uchybienie – powiedział prokurator Robert Bińczak. W wypadku ciężkich obrażeń ciała doznał 17 - letni Dominik.

Przyznał się do popełnionego czynu i wyraził  skruchę. Kierownik pociągu, podejrzany o spowodowanie tragicznego wypadku w Woli Bierwieckiej stawił się dziś w Prokuraturze Okręgowej w Radomiu.

Prokurator po raz drugi odczytał podejrzanemu  zarzut . Podczas pierwszych czynności 9 czerwca kierownik pociągu źle się poczuł i trafił do szpitala. 

Jak mówi prokurator Robert Bińczak, Marcin W.  nie tłumaczył się, co było przy6czyną nieuwagi, przyznał się do niedopełnienia swoich obowiązków, które skutkowały ciężkimi obrażeniami ciała dla 17 - letniego Dominika.

– Kierownik nie tłumaczył się, co było przyczyną jego nieuwagi. Uznał, że popełnił uchybienie. Możemy tylko się domyślać, że jakieś roztargnienie czy ewentualnie rutyna mogła tutaj odegrać główną rolę. Z punktu widzenia procesowego ważne jest, że po przedstawieniu zarzutu osoba, której zarzut dotyczył, przyznała się do tego – powiedział. 

Prokurator odtworzył podejrzanemu pliki z zabezpieczonego monitoringu z peronu w Woli Bierwieckiej. 

 On wyjaśnił, że widział. Jak mógł widzieć, jakby widział, to by nie nadał polecenia odjazdu, prawda? No, sytuacja procesowa jest taka, że podejrzany może składać wyjaśnienia każdej treści, a one podlegają ocenie przez prokuratora. Zrozumiał ponownie odczytany mu zarzut, pokazał skruchę, chciałby jakoś zadość uczynić pokrzywdzonemu, chciałby go przeprosić – oznajmił prokurator.

Przypomnijmy w połowie lutego, drzwi pociągu Kolei Mazowieckich  przytrzasnęły na stacji  dłoń nastolatka przez co chłopiec wpadł pod wagon. Stracił obie nogi i większą część dłoni. 

Jak do tego doszło? Jak zaznacza prokurator, "czasami człowiek nie potrafi wyjaśnić własnego zachowania".

–  Czasami człowiek nie potrafi wyjaśnić własnego zachowania. A jeśli ono jeszcze polega na zaniechaniu? No, po prostu nie należy ci obserwować peron. Nie wydaje mi się, że powodem był pośpiech. Być może, że tak, ale pociąg na stację przyjechał o czasie, nie miał spóźnienia, sytuacja nie wymagała nadrabiania czasu na kolejnych odcinkach między stacjami – podkreślił. 

Prokurator zastosował dwa środki zapobiegawcze wobec Marcina W.  Mężczyzna został zawieszony  w obowiązkach kierownika pociągu i objęty dozorem policyjnym. 48 -latek ma się cyklicznie stawiać do jednego z komisariatów w Radomiu . 

Grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności. 

Do wypadku w Wolo Bierwieckiej doszło w połowie maja. 17- letni Dominik pomagał wysiąść z pociągu kobiecie z dziecięcym wózkiem . Kiedy ponownie chciał wejść do wagonu drzwi przycięły mu rękę i chłopak wpadł pod koła. Stracił obie nogi i dłoń. 

Źródło:

RDC

Autor:

Iwona Rodziewicz-Ornoch/ED