Wiadomości
Udostępnij:
Biometanownia w Czepielinie – Kolonii? Gmina: Nic wbrew mieszkańcom
-
17.02.2026 11:14
-
Aktualizacja: 11:39 17.02.2026
W Czepielinie – Kolonii w gminie Mordy ma powstać biometanownia o mocy do 2 megawatów. Inwestor chce tam przetwarzać odpady zwierzęce z własnej fermy drobiu w Stasinie, a także roślinne pozyskane między innymi od lokalnych rolników. Opinie co do inwestycji są rozbieżne. – Nie będziemy podejmowali żadnych działań wbrew mieszkańcom – zapowiada sekretarz miasta i gminy Mordy Piotr Goławski.
Biometanownia o mocy do 2 megawatów może powstać w Czepielinie – Kolonii w gminie Mordy. Inwestor chce tam przetwarzać odpady zwierzęce z własnej fermy drobiu w Stasinie, a także roślinne pozyskane między innymi od lokalnych rolników. Mamy wątpliwości, bo to może być duże zagrożenie, uważa Adam Rafajeński ze Stowarzyszenia Ochrony Środowiska i Dobrostanu Przyrody.
– W przypadku rozładunków, wyładunków to są elementy, w których może następować emisja bardzo szkodliwych substancji. W przypadku biometanowni i usuwania odpadów biologicznych, czyli pozwierzęcych jest jeszcze tzw. proces higienizacji. Ten proces wymaga podgrzania tego zepsutego mięsa i odpadów do temperatury 70 stopni przez ponad godzinę. To powoduje niewyobrażalny smród, co będzie w przypadku awarii filtrów, jaki będzie rozprzestrzenianie się np. zapachów. Poza tym to jest jednak biometanownia.
Metan potrafi wybuchnąć? - wskazuje.
Na razie nie wpłynął do gminy żaden wniosek w tej sprawie. Jak tłumaczy sekretarz miasta i gminy Mordy Piotr Goławski, inwestor sonduje i urząd, i mieszkańców.
– Myślę, że tak, bo inwestor zapewne chce realizować swoją inwestycję w zgodzie ze społeczeństwem. Poza tym, my tutaj jako urząd nie będziemy podejmowali żadnych działań wbrew mieszkańcom – zaznacza.
Radny z Doliwa Dariusz Miazga cieszy się, że inwestor rozpoczął procedurę od spotkania z mieszkańcami, a nie od razu od złożenia wniosku o pozwolenie na budowę.
– Każda inwestycja wzbudza jakiś niepokój wśród mieszkańców, tym bardziej taka duża, dlatego wszelkie sprawy muszą zostać wyjaśnione. Muszą być świadomi tego, co tutaj jest planowane. Jak to się mówi, nic o nas bez nas, prawda? – podkreśla.
Szansa na pozbycie się odpadów
Właściciel fermy w Stasinie i inwestor Krzysztof Borkowski podkreśla, że dla lokalnych rolników to szansa na pozbycie się odpadów takich jak ściółka, i szansa na bezpieczny nawóz.
– Ten nawóz, który nieraz jest na polach porozrzucany, warto jest zebrać, żeby nie było emisji. A przypominam, że niedługo będzie obowiązek unijny, że trzeba będzie też higienizować nawóz, bo to będzie traktowany ten obornik jako odpad. I wspólnie, razem z mieszkańcami chcielibyśmy to zrobić. A to, co już nie śmierdzi, jest bezwonne, czyli ten poferment, chcielibyśmy rozlać i żeby ten nawóz zwiększał plony, użyźniał glebę – wskazuje.
Mieszkańców martwi ilość powstającego nawozu – w skali roku to tyle, ile trzeba byłoby rozwieźć na 800 hektarów – to w przybliżeniu tyle, co ponad 1100 boisk piłkarskich. Ich zdaniem wbrew zapewnieniom inwestora, nie znajdzie się tylu zainteresowanych rolników, by go zagospodarować. Inwestor planuje złożyć wniosek do Rady Miasta i Gminy Mordy w najbliższym czasie. Jeśli ci wydadzą zgodę, budowa ruszy w tym roku i może kosztować nawet 50 mln zł.
Czytaj też: Nie chcą budowy biometanowni. Protest mieszkańców gminy Opinogóra
Źródło:
Autor:
Olga Kwaśniewska/ED
Kategorie: