Ludomir Benedyktowicz (1844–1926) to niezwykła i inspirująca postać w historii polskiej sztuki. Był utalentowanym malarzem, rysownikiem, poetą oraz krytykiem sztuki, który zapisał się w pamięci potomnych nie tylko swoimi nastrojowymi płótnami, ale przede wszystkim nadludzką determinacją. Stworzył wspaniały dorobek artystyczny, mimo że w młodości stracił obie dłonie.
Pochodzący ze szlacheckiej rodziny na Podlasiu Benedyktowicz początkowo wcale nie planował zostać artystą. Jego wielką pasją była natura, dlatego po ukończeniu szkoły w Warszawie rozpoczął naukę w Instytucie Leśnym w Feliksowie koło Broku, gdzie wykładał prof. Wojciech Jastrzębowski. Plany życiowe przyszłego malarza drastycznie przerwał wybuch powstania styczniowego w 1863 roku. Dziewiętnastoletni Ludomir dołączył do oddziału partyzanckiego, by walczyć o niepodległość.
Podczas potyczki z Kozakami został bardzo ciężko ranny. Jeden z napastników odciął mu szablą prawą dłoń, a lewa ręka została na tyle poważnie strzaskana kulą, że w polowych warunkach trzeba było ją amputować. Aby uchronić okaleczonego powstańca przed rosyjskimi represjami (m.in. zsyłką na Sybir), jego bliscy i przyjaciele ogłosili, że zginął w walce, a nawet usypali mu fałszywą mogiłę.
Skoro inwalidztwo nie pozwoliło mu pracować w lesie (a kochał przyrodę), zdecydował, że zostanie malarzem. Aby móc tworzyć, zaprojektował specjalny aparat – metalową obręcz zakładaną na kikut prawego przedramienia. Wsuwał w nią pędzel, ołówek lub węgiel, a śruby mocujące często dokręcał własnymi zębami.
Początkowo uczył się w warszawskiej Klasie Rysunkowej pod okiem Wojciecha Gersona. Jego niesamowity upór oraz widoczny talent zaowocowały przyjęciem na prestiżową Akademię Sztuk Pięknych w Monachium, gdzie w latach 1868–1872 doskonalił warsztat. Po powrocie do kraju krótko kształcił się także w krakowskiej szkole Jana Matejki.
Benedyktowicz pozostał wierny swojej pierwszej miłości – naturze. Należy do tzw. szkoły monachijskiej, a w twórczości reprezentował nurt malarstwa nastrojowego (Stimmung). Słynął ze znakomitych, wręcz melancholijnych pejzaży, w których mistrzowsko oddawał urok polskich lasów, gęstwin i pojedynczych drzew. Na jego płótnach często pojawiały się również motywy powstańcze, sceny z życia polskiej wsi oraz portrety. Patrząc na jego pełne detali obrazy olejne i precyzyjne szkice piórkiem, nikt nie byłby w stanie odgadnąć, że wyszły one spod narzędzia osoby całkowicie pozbawionej dłoni.
O trudnym życiu, kalectwie, także o pisarstwie publicystycznym, poezji, krytyce sztuki oraz innych pasjach Ludomira Benedyktowicza (patrona cenionej nagrody dla siedleckich społeczników), a przede wszystkim o wartości jego malarstwa, w programie mówiła dr Agnieszka Pasztor, kustosz w Dziale Sztuki, autorka czynnej do 6 września br. wystawy: „Ludomir Benedyktowicz. 100-lecie śmierci” w Muzeum Regionalnym w Siedlcach.