Wiadomości
Udostępnij:
„Dzika reprywatyzacja wróciła do Warszawy”? Skandal wokół SM „Koło”
-
18.02.2026 18:04
-
Aktualizacja: 22:17 18.02.2026
O „dzikiej reprywatyzacji, która wróciła do Warszawy” grzmią mieszkańcy osiedla należącego do SM „Koło”. Spółka deweloperska domaga się od nich zapłaty ponad 50 mln złotych. Budynki należące do spółdzielni stoją na prywatnych gruntach niegdyś należących do przedwojennych Zakładów Ogrodniczych C. Ulrich. Ziemia ta w latach 50. została upaństwowiona, a w 2015 roku – oddana w prywatne ręce.
„Dzika reprywatyzacja wróciła do Warszawy”, grzmią członkowie Spółdzielni Mieszkaniowej „Koło”. Spółka deweloperska domaga się od lokatorów osiedla przy ulicy Górczewskiej zapłaty ponad 50 milionów złotych. Jak się okazało, budynki należące do spółdzielni stoją na obecnie prywatnych gruntach przedwojennych Zakładów Ogrodniczych C. Ulrich, które w latach 50. ubiegłego wieku zostały upaństwowione. W prywatne ręce oddano je ponad 10 lat temu.
„To skandaliczna sytuacja”
– To jest sprawa bezprecedensowa, gdzie na podstawie papierów numizmatycznych, które miały wartość jedynie historyczną, próbuje się przejąć całe osiedle na warszawskiej Woli. Kilkaset mieszkańców jest zagrożonych utratą mieszkań – mówi działacz społeczny Jan Śpiewak.
„Jak to jest w ogóle możliwe?”
Grunty, na których stoją dziś wchodzące w skład osiedla bloki, zostały sprzedane spółce deweloperskiej w 2015 roku przez reaktywowane zakłady C. Ulricha. Jak mówi prezes SM „Koło” Radosław Bartosik, mieszkańcy spółdzielni „całe życie spłacali kredyty na swoje mieszkania, a teraz każe im się zapłacić znowu”.
– To nie są bogaci ludzie. To są mieszkania po 35 m kw. Dorobek całego życia tych ludzi, który teraz albo mogą stracić, albo będą musieli za to zapłacić drugi raz. Jak to jest w ogóle możliwe? – zastanawia się prezes Bartosik.
Apel do ministra sprawiedliwości
Mieszkańcy wyznają, że są załamani, a o wsparcie proszą ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka.
– Sądzimy, że spółka Ulrich jest szemrana. Chcielibyśmy, żeby ta sprawa została wyjaśniona, dlatego apelujemy do ministra Żurka o nadzór nad naszą sprawą, o zablokowanie wpisu do księgi wieczystej i po prostu potrzebujemy pomocy – mówi mieszkanka jednego z bloków Urszula Przybylska.
Sprawą zajmują się również władze dzielnicy. Dziś odbyło się spotkanie burmistrza Woli z ministrem sprawiedliwości. Jak przekazała dzielnica, Waldemar Żurek zadeklarował polecenie Prokuraturze Krajowej dokonania analizy tej sprawy.
Czytaj też: Poważniejsze zarzuty dla właściciela schroniska w Sobolewie? Możliwa surowsza kara
Źródło:
Autor:
Przemysław Paczkowski/OW
Kategorie: