Czy Warszawie grozi brak wody w kranach? „Wisła to nie nasze jedyne źródło”

  • 29.08.2025 18:57

  • Aktualizacja: 21:57 29.08.2025

Choć prognozy są niepokojące, Warszawie na razie nie grozi brak wody w kranach – jak informują specjaliści, na funkcjonowanie miejskich wodociągów nie wpływa bezpośrednio niski poziom wody w Wiśle. – Wisła to nie jedyne źródło dla Warszawy, jest też Zalew Zegrzyński – mówi Joanna Maliszewska z Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Wczoraj poziom rzeki przy stacji Warszawa-Bulwary wyniósł rekordowe 6 centymetrów.

„Warszawie nie grozi brak wody w kranach” – jak informują specjaliści, na funkcjonowanie miejskich wodociągów nie wpływa bezpośrednio niski poziom wody w Wiśle.

Jak informowaliśmy w Polskim Radiu RDC, wodowskaz na wysokości Bulwarów Wiślanych w stolicy wskazał wczoraj rekordowe 6 centymetrów.

– Wisła to nie jedyne źródło dla Warszawy, jest też Zalew Zegrzyński – mówi Joanna Maliszewska z Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. – Dzięki odpowiedniej budowy sieci wodociągowej, to jest budowa pierścieniowa, możliwe jest uzupełnienie wody z jednego źródła wodą z drugiego źródła, tego alternatywnego.

Jak zaznacza Maliszewska – w miejscu poboru wody do wodociągu dno jest głębsze niż przy Bulwarach.

– Tam poziom jest większy, tam mogą wpływać nasze jednostki i pobór wody jest niezakłócony – uspokaja specjalistka.

O i ilość i jakość wody odprowadzanej wodociągami dbają dodatkowo spulchniacze hydrauliczne, czyli tzw. Chude Wojtki.

– Wkrótce do przedsiębiorstwa trafią także dodatkowe dwie tego typu jednostki, co przełoży się na jeszcze lepszą wydajność ujęć, dzięki odpowiedniemu utrzymaniu wiślanego dna, w którym woda przenika do ułożonych pod dnem drenów. W okresach tego obniżonego stanu wody Chude Wojtki pracują niemal non-stop – dodaje Maliszewska.   

Hydrolog: „Nie wygląda to dobrze”

Poziom wody na stacji Warszawa-Bulwary wyniósł wczoraj rekordowe 6 centymetrów. Prognozy Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej wskazują, że wkrótce może spaść nawet do 4-5 centymetrów.

– Ja to oceniam, że to będzie jeszcze około kilkadziesiąt metrów sześciennych wody na sekundę mniej. Czyli rzeczywiście to będzie się bardzo zbliżało już do tak zwanego przepływu nienaruszalnego, który powoduje, że życie biologiczne w rzece ginie – informował na naszej antenie hydrolog Wojciech Skowyrski.

Jak niestety wskazał Skowyrski, największa susza dopiero nadejdzie.

– Hydrologicznie miesiąc październik jest zwykle najsuchszym miesiącem roku. Na razie nie wygląda to dobrze. Po prostu wydaje mi się, że może być problem z opadami deszczu aż do listopada. Niestety tak mówią o tym roczniki statystyczne z wielolecia – prognozuje ekspert.

   

Służby przypominają, że mimo niskiego stanu wody nie należy wchodzić do Wisły. W niektórych miejscach w rzece wciąż mogą być nawet trzymetrowe wgłębienia.

Czytaj też: Air Show w Radomiu już w najbliższy weekend. Jak miasto przygotowuje się do imprezy?

Źródło:

RDC

Autor:

Adam Abramiuk