Wiadomości
Udostępnij:
Lekarz Dawid K. usłyszał zarzut. W trakcie pracy miał przebywać za granicą
-
07.10.2026 15:07
-
Aktualizacja: 08:33 08.10.2026
Lekarz Dawid K. usłyszał zarzut oszustwa na mieniu znacznej wielkości w kwocie ponad 583 tys. zł poprzez przedłożenie nierzetelnych faktur w Szpitalu Południowym - poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba. Prokurator zastosował wobec Dawida K. dozór, poręczenie majątkowe w wysokości 200 tys. zł oraz zakaz opuszczania kraju z zatrzymaniem paszportu. Poręczenie zostało już wpłacone.
Dawid K. z zarzutem
Prokurator wyjaśnił, że dotyczy to kilku miesięcy, gdy K. był zatrudniony w szpitalu i ma związek z kilkudziesięcioma fakturami przedstawionymi przez medyka.
Dawid K. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia. Zawnioskował o udostępnienie mu akt.
Warszawska Prokuratura Okręgowa prowadzi dwa śledztwa w sprawie szpitala. Pierwsze dotyczy oszustwa na kwotę ponad pół miliona złotych, drugie - nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.
Lekarz Dawid K. - według publikacji portalu Zero.pl - jako koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym, a także radny Koalicji Obywatelskiej warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku w placówkach medycznych 1,6 mln zł. Z ustaleń dziennikarzy portalu wynikało też, że na prowadzonym przez niego oddziale politycy KO mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji. Jak twierdzi prokuratura, w czasie kiedy K. miał świadczyć usługi medyczne w Szpitalu Południowym w Warszawie, nie było go w miejscu pracy – w skrajnych przypadkach miał nie przebywać w Warszawie, a nawet w kraju.
Prokuratura w sprawie tzw. saloniku VIP
Rzecznik prokuratury odniósł się również do informacji o tzw. saloniku VIP w Szpitalu Południowym. Jak przekazał, zebrane dowody w postaci zeznań świadków nie potwierdzają, iż pomieszczenie przejęte od Warszawskiego Centrum Chirurgii Kręgosłupa było wykorzystywane w innym celu niż przewidziano w regulaminie szpitala.
Podkreślił, że w szczególności nikt nie potwierdził, iż widział jakichś polityków czy celebrytów. - Zabezpieczyliśmy monitoring, z którego również nie wynika, aby ktoś w ciągu ostatnich dni przed zabezpieczeniem monitoringu udzielał tam jakikolwiek świadczeń - dodał.
- Natomiast w zeznaniach kilku świadków, głównie z rejestracji SOR-u, pojawiła się kwestia skróconej ścieżki udzielania porad medycznych - zaznaczył. Wyjaśnił, że osoby, które dzwoniły na rejestrację, prosiły o poradę do doktora Dawida K., jak również powoływały się, że telefon dostały w specjalnym trybie od tego lekarza.
Przekazał też, że prokuratura wytypowała już kilkanaście osób, zarówno polityków, jak i osoby rozpoznawalne, które będą przesłuchiwane w ciągu najbliższych tygodni przez prokuraturę i CBA.
Sprawa lekarza-milionera
Według Portalu Zero oddział ratunkowy w Szpitalu Południowym w Warszawie miał w przyspieszonym trybie przyjmować polityków Koalicji Obywatelskiej. Działacze partii mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania były wykonywane niemal bezpośrednio po zarejestrowaniu się.
Dawid K. zrezygnował z członkostwa w KO i z mandatu radnego dzielnicy Ursus. Zwrócił też szpitalowi część wypłaconych mu pieniędzy - pół miliona złotych, które szpital musiał mu oddać ze względu na brak możliwości zaksięgowania.
Źródło:
Autor:
RDC
Kategorie: