Ekstraklasa. Remis Legii Warszawa z Widzewem Łódź 1:1

  • 03.11.2025 06:43

  • Aktualizacja: 16:02 03.11.2025

Remisem 1:1 i podziałem punktów zakończył się mecz Widzewa Łódź i Legi Warszawa. W ocenie szkoleniowca gospodarzy Igora Jovicevica dobrze było zobaczyć u jego podopiecznych ducha walki, za to w opinii Inakiego Astiza jego zespół był bliżej zwycięstwa.

Rozegrany po raz 75. ligowy klasyk był starciem zespołów rozczarowujących w tym sezonie ekstraklasy. Przed kolejną konfrontacją „odwiecznych rywali” celująca w mistrzostwo Legia w tabeli była 11., a marzący o powrocie do wielkości z nowym właścicielem Widzew dopiero 13. Do tego drużyna z Warszawy przyjechała do Łodzi z tymczasowym trenerem Hiszpanem Inakim Astizem, który w piątek zastąpił Edward Iordanescu.

Duże emocje, nerwowość oraz napięcie czuć było na boisku, bo piłkarze obu klubów mecz zaczęli z dużą agresją i determinacją. Nie brakowało bezpośrednich spięć, za to z trudem przychodziło im konstruowanie akcji. Na pierwszy strzał na bramkę trzeba było poczekać kilkanaście minut. Był on jednak w wykonaniu Hiszpana Frana Alvareza bardzo niecelny. Z drugiej strony boiska dwukrotnie z dystansu próbował Rafał Augustyniak, lecz jego uderzenia zostały zablokowane m.in. przez kolegę z drużyny Miletę Rajovica.

Legia przejęła inicjatywę 

Z czasem goście przejęli inicjatywę i mieli swoje okazje do objęcia prowadzenia. M.in. składną akcję warszawian w 30. minucie mógł wykończyć Serb Radovan Pankov, jednak jego strzał zablokowali wślizgiem Hiszpan Ricardo Visus i Mateusz Żyro. Z kolei uderzenie Bartosza Kapustki zza pola karnego złapał Veljko Ilic. Podopieczni trenera Igora Jovicevica do końca pierwszej połowy ograniczali się tylko do obrony i mieli duże problemy z przedostaniem się pod bramkę Legii.

Ciekawsza była druga połowa. Zaczęła się od ataków zespołu z Warszawy, ale po dziesięciu minutach odpowiedzieli łodzianie. W 56. minucie po zaskakującym wykonaniu rzutu wolnego w dobrej sytuacji znalazł się Mariusz Fornalczyk, ale górą był Kacper Tobiasz. Trzy minuty później kontratak gospodarzy zepsuł Szymon Czyż, a następnie uderzenie Albańczyka Juljana Shehu zablokował Augustyniak.

Rzut karny dla Legii

W kolejnej akcji Widzewa Hiszpana Angel Baena w polu karnym nieprzepisowo zatrzymał Kacper Urbański. Rzut karny wykorzystał Sebastian Bergier.

Legia mogła szybko odpowiedzieć, ale piłki do bramki Widzewa z bliskiej odległości i dużym zamieszaniu w polu karnym gospodarzy nie potrafili skierować Wojciech Urbański oraz Kacper Urbański. Piłkarza Astiza dążyli do wyrównania, co udało się w 85. minucie za sprawą pierwszego gola w ekstraklasie zdobytego przez Kosowianina Ermala Krasniqiego. Napór gości trwał do końca, ale klasyk zakończył się podziałem punktów.

Czytaj też: Edward Iordănescu nie jest już trenerem Legii Warszawa

Źródło:

PAP

Autor:

RDC /ED

Kategorie: