Wiadomości
Udostępnij:
Maja Chwalińska w finale French Open. Trener tenisa o sukcesie Polki
-
05.06.2026 11:40
-
Aktualizacja: 11:44 05.06.2026
Maja Chwalińska ma swój własny, oryginalny styl. To dzięki niemu jest w finale – mówił w "Magazynie Sportowym" RDC Maciej Domka, trener tenisowej reprezentacji Polski w Billie Jean King Cup oraz Katarzyny Kawy. Polska tenisistka w sobotę zagra w finale wielkoszlemowego French Open. O tytuł zawalczy z Rosjanką Mirrą Andriejewą.
Maja Chwalińska pokonała rozstawioną z numerem 25. Dianę Sznajder 7:6 (7-4), 6:4 i awansowała do finału wielkoszlemowego turnieju French Open w Paryżu. Polska tenisistka o tytuł zagra w sobotę z inną Rosjanką - Mirrą Andriejewą.
"Jej tenis jest finezyjny"
Trener tenisowej reprezentacji Polski w Billie Jean King Cup oraz Katarzyny Kawy Maciej Domka w "Magazynie Sportowym" RDC mówił o sukcesie polki na kortach Rollanda Garrosa. Jak ocenił, Maja bazuje na finezji i technice, a nie jak większość zawodniczek na sile fizycznej.
– Ciężko byłoby przekonać zawodniczkę pokroju Igi czy Sabalenki, żeby grała miękki tenis, finezyjny w momencie, jak dysponuje ogromną siłą. Majka... jakby to jest jej droga i w zasadzie ona wykorzystuje ją w 100 procentach. To też pokazuje, że tenis może być bardziej różnorodny – mówił.
Maja Chwalińska w drodze do finału wielkoszlemowego French Open rozegrała dziewięć meczów, straciła jednego seta i 58 gemów, a na korcie spędziła 15 godzin i 44 minuty. Jej rywalka - rosyjska tenisistka Mirra Andriejewa - grała w sumie siedem i pół godziny krócej.
Droga Chwalińskiej do finału French Open
Na pierwszy rzut oka, Chwalińskiej, która debiutuje w Paryżu w głównie drabince, poprzeczkę najwyżej zawiesiła Maria Sakkari. Greczynka jako jedyna zdołała wygrać z Polką seta, i to 6:1, ale później 24-latka z Dąbrowy Górniczej znalazła sposób, by odwrócić losy pojedynku.
Mimo to droga Polka do sobotniego finału była wyjątkowa i bez precedensu w historii zmagań na kortach im. Rolanda Garrosa, gdyż rozpoczęła się już w... kwalifikacjach. Pierwsze spotkanie tegorocznej edycji French Open rozegrała 18 maja, wygrywając z reprezentantką gospodarzy Alice Rame 6:0, 6:3.
Natomiast w trzeciej rundzie eliminacji stoczyła trwający prawie dwie i pół godziny zacięty bój z Holenderką Suzan Lamens, zwyciężając 7:6 (7-4), 7:5.
Początek zasadniczej części rywalizacji był szybki w wykonaniu Polki, choć w pierwszej rundzie po drugiej stronie siatki była mistrzyni olimpijska z paryskich kortów Qinwen Zheng, jednak wskutek kłopotów zdrowotnych w dużo gorszej dyspozycji niż dwa lata temu.
Jej, jak i Belgijce Elise Mertens pozwoliła Polka zdobyć jedynie po cztery gemy. Później Chwalińska nie zwalniała tempa, a wręcz można było mieć wrażenie, że im bardziej wymagająca przeciwniczka, tym lepsza gra podopiecznej czeskiego trenera Jaroslava Machovsky’ego.
Na wyżyny umiejętności wzniosła się zwłaszcza w ćwierćfinale i półfinale, kiedy jej rywalkami były Rosjanki, odpowiednio, Anna Kalinska i Diana Sznajder. Oba mecze miały podobny przebieg - wygrany przez Polkę pierwszy set w tie-breaku i spokojne, konsekwentne dokończenie dzieła w drugiej partii.
Rocznikowo sześć lat młodsza od Chwalińskiej Andriejewa w drodze do finału spędziła na korcie cztery godziny i 22 minuty mniej. Jedynego seta przegrała w drugiej rundzie z mało znaną Hiszpanką Mariną Bassols Riberą, a jej dyspozycja - podobnie jak w przypadku Polki - rosła z meczu na mecz.
Najlepszym dowodem na to dwie ostatnie potyczki - w ćwierćfinale z dobrze prezentującą się w tym sezonie Rumunką Soraną Cirstea, której oddała tylko trzy gemy, oraz w półfinale z Martą Kostiuk, wygrana pewnie 6:1, 6:3, choć Ukrainka 17 poprzednich meczów rozstrzygnęła na swoją korzyść.
Łącznie urodzona w Krasnojarsku na Syberii Andriejewa straciła do tej pory w tegorocznym French Open ledwie 32 gemy.
Finał gry pojedynczej w sobotę o godz. 15.
Źródło:
Autor:
Miłosz Kuter/PL