Lekarka z Kozienic przyczyniła się do śmierci pielęgniarki? Sprawa trafi na wokandę

  • 04.10.2026 09:05

  • Aktualizacja: 14:31 04.10.2026

Lekarka oskarżona w związku ze śmiercią zakażonej koronawirusem pielęgniarki stanie w listopadzie przed Sądem Rejonowym w Kozienicach. Medyczka zdecydowała o przewiezieniu chorej pracownicy szpitala z ostrą niewydolnością oddechową do kliniki w Warszawie karetką bez odpowiedniej aparatury medycznej.

Sprawa dotyczy tragicznych wydarzeń sprzed ponad 6 lat. W kwietniu 2020 r., w szczycie pandemii, pielęgniarka pracująca w szpitalu w Kozienicach trafiła na oddział wewnętrzny z objawami COVID-19. Jak informowała wówczas kozienicka placówka, chorej trzykrotnie wykonano badania na obecność koronawirusa i dopiero ostatni wynik okazał się pozytywny.

Wydała zgodę na przewóz słabo wyposażoną karetką 

Powołani przez prokuraturę biegli orzekli, że leczenie w Kozienicach prowadzone było prawidłowo. O przewiezieniu chorej pielęgniarki do kliniki w Warszawie zdecydowano ze względu na pogarszający się stan zdrowia kobiety. Lekarka Małgorzata G. wydała zgodę na przetransportowanie chorej do Warszawy słabo wyposażoną karetką.

Problemy z chorą zaczęły się w trakcie trwającego ok. 50 minut transportu z Kozienic do Warszawy. Kiedy 59-latka dotarła do kliniki MSWiA, od razu podjęto reanimację, która trwała godzinę. Kobieta jednak zmarła. Niedługo po zdarzeniu zawiadomienie do prokuratury złożył zastępca dyrektora ds. medycznych warszawskiej kliniki.

W ocenie prokuratury lekarka Małgorzata G. błędnie zleciła transport chorej karetką bez odpowiedniego zabezpieczenia.

Nawet 5 lat więzienia 

Według śledczych już w momencie, kiedy zdecydowano o przewiezieniu 59-latki do Warszawy, samopoczucie pacjentki nie było dobre, miała problemy z oddychaniem. Tymczasem karetka, którą przewożono ją do stolicy, nie była wyposażona w odpowiednie urządzenia służące m.in. do wentylacji mechanicznej, monitorowania parametrów życiowych, saturacji krwi tlenem, zapisu elektrokardiograficznego i pomiaru ciśnienia tętniczego krwi. W ocenie biegłych, gdyby z pacjentką postępowano w trakcie transportu w sposób prawidłowy, były większe szanse na jej uratowanie.

Lekarka usłyszała zarzuty dotyczące narażania pokrzywdzonej na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w sytuacji, gdy ciążył na niej obowiązek opieki nad chorą. Za przestępstwo to grozi za kara pozbawienia wolności do 5 lat. Pierwszy termin rozprawy w Sądzie Rejonowym w Kozienicach został wyznaczony na 5 listopada.

Źródło:

PAP

Autor:

RDC /PL